6 kobiecych zachowań, których nie rozumie żaden facet

123rf.com

Czy to prawda, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus? Coś w tym na pewno jest. To by przynajmniej tłumaczyło, dlaczego tak ciężko o stuprocentowe wzajemne zrozumienie płci. My, kobiety, jesteśmy skomplikowane, same nie wiemy, czego chcemy, wypowiadamy przeciwieństwo tego, co myślimy.
Nasze zachowania są czasem zupełnie niepojęte dla mężczyzn. Niektórzy z nich starają się jeszcze zrozumieć, inni już dawno dali za wygraną. Na początku szukają logicznego wytłumaczenia, ale niejednokrotnie kończy się to fiaskiem. Mimo tego, raz na jakiś czas, z tyłu głowy pojawia się im pytanie: dlaczego?

Domyśl się!

Gdy kobieta odpowiada „wszystko w porządku” wiedz, że w większości przypadków jest to powód do zrobienia sobie szybkiego rachunku sumienia. Prawdopodobnie jest to znak, że zrobiłeś coś nie tak, ale kobieta nie powie tobie tego wprost. Na pytanie: „Czy coś się stało?” odpowiadamy: „Nic!”, ale w tym samym czasie nasza mowa ciała, a zwłaszcza mina, mówią zupełnie co innego i wtedy wiadomo już, że coś się stało. Działa to przeważnie na zasadzie „sam się domyśl” i wyprowadza facetów z równowagi.

W zasadzie nie ma się im co dziwić, ponieważ każdy wolałby znać powód waśni, a nie wszystkiego można się domyślić. Najważniejsze to dążyć do wytłumaczenia sytuacji, ponieważ często źródłem tego typu konfliktów są drobne nieporozumienia.

Drogie Panie, nie warto tłumić w sobie problemów, warto o nich porozmawiać i to najlepiej od razu po tym, gdy coś nas zaboli. Wtedy najłatwiej o wytłumaczenie nieporozumienia. Zwłoka może grozić tym, że nasz ukochany najzwyczajniej w świecie zapomni o tym, że powiedział albo zrobił coś nie tak i wtedy ciężko będzie o pełne zrozumienie z jego strony.

Rada dla panów w ciężkich przypadkach: domyślanie się, wbrew pozorom, wcale nie jest niemożliwe, więc czasem warto się trochę wysilić i spróbować odgadnąć, o co może chodzić partnerce. Na początek odpowiedz sobie na dwa pytania. Od kiedy ukochana chodzi urażona? Co się wtedy działo? Później zacznij jej zadawać pytania dotyczące twoich domysłów i obserwuj mowę ciała. Dzięki temu zauważysz, czy jesteś na dobrym tropie, a nawet jeżeli się nie domyślisz, to partnerka doceni, że starasz się ją zrozumieć.

Nie mam się w co ubrać!

To powiedzenie zna każdy z nas, bez wyjątku. Najczęściej nam – kobietom, zdarza się to mówić zaraz przed większym wyjściem albo po prostu przed jakimkolwiek wyjściem z domu. Patrzymy wtedy na szafę pełną ciuszków i twierdzimy, że nie mamy się w co ubrać. I bynajmniej, nie mamy wtedy na myśli, że w ogóle nie mamy ubrań. Myślimy raczej o tym, że nie mamy ciuchów, które nam się w danym momencie podobają i które miałybyśmy ochotę właśnie wtedy założyć. To jednocześnie odpowiedź na pytanie, dlaczego potrzebujemy przykładowo ośmiu czarnych spódnic, które dla faceta wyglądają identycznie, ale dla nas są całkowicie różne. Potrzebujemy różnorodności. Niestety, prawda jest taka, że nigdy nie będziemy w stanie posiadać takiej ilości ubrań, żeby zażegnać nasz odwieczny dylemat. Zawsze będzie coś, czego jeszcze nie mamy. A nawet jeżeli nasza garderoba będzie naprawdę duża, wtedy pojawi się frustracja typu: NIE WIEM, w co się ubrać! Kwestia wyboru ubrań chyba na zawsze pozostanie dla nas problematyczna.

Nie mogę tego znaleźć!

Facet mógłby zapytać: dlaczego nie możesz znaleźć niczego w swojej torebce? Przecież nie ukradłaś jej innej kobiecie, prawda? Jednak my – kobiety, doskonale wiemy, jak to jest mieć ogromną torebkę, a w niej wszystko, co może się przydać danego dnia. Swoją drogą, czasem znajdują się tam naprawdę dziwne rzeczy. Facet wychodząc z domu, bierze ze sobą tylko to, czego rzeczywiście będzie potrzebował za dnia i przeważnie wszystko to mieści mu się w kieszeniach. Tymczasem, kobiecie zdarza się, że pakując swoją torebkę, zachowuje się tak, jakby wyruszała w jakąś dalszą podróż. W efekcie w torebce ma wszystko to, dzięki czemu mogłaby przeżyć kolejne dni, znajdując się nagle w innej czasoprzestrzeni. W takim wypadku, wydaje się oczywiste, że potrzebujemy czasu, żeby znaleźć w torebce coś, czego aktualnie potrzebujemy. Teoretycznie takie rzeczy jak klucze, portfel, czy telefon, powinny być zawsze w tym samym miejscu, by łatwo było je znaleźć.