Bomba jądrowa

fotochannels.com

Czy można odciąć się od płci i pożądania? Istnieją mężczyźni, którzy wierzą, że tak. Z własnej woli za pomocą zabiegów chirurgicznych albo środków chemicznych pozbywają się męskości.

Może trudno w to uwierzyć, ale eunuchowie byli od zawsze. Pierwsze wzmianki na ich temat sięgają kultury sumeryjskiej, czyli ponad 2000 lat p.n.e.! Z jednej strony kastrację, czyli pozbawienie mężczyzny jąder, czasem wraz z penisem, stosowano zawsze jako karę – Persowie i Asyryjczycy pozbawiali męskości jeńców wojennych, germańskie plemiona kastrowały za plądrowanie świątyń, Hunowie – za cudzołóstwo, a w starożytnej Grecji i Egipcie karano tak za gwałt. Z drugiej strony bycie kastratem często dawało perspektywy oszałamiającej kariery. Tak było np. na dworze cesarskim starożytnych Chin, a także w Bizancjum, gdzie eunuchowie jako jedyni dworzanie mieli prawo bezpośredniego dostępu do władcy, ale także byli dowódcami wojskowymi i kościelnymi dostojnikami.

Moda na kastrację nie skończyła się wraz ze światem starożytnym. Od XVI do XVIII wieku temu okrutnemu zabiegowi pod-dawano wielu dorastających chłopców w nadziei, że uczyni z nich sławnych śpiewaków operowych. Ostatni taki kastrat zmarł nie tak dawno, bo w 1903 r.

Legalni eunuchowie

Dzisiaj kastracja nie przyniesie nikomu sławy i zaszczytów. Wciąż nie brakuje jednak jej gorących zwolenników. W raporcie „Seksualność Polaków” z 2002 r. przygotowanym przez SMG/KRC 63 proc. respondentów na pytanie: Czy jesteś za kastracją przestępców seksualnych, odpowiedziało: tak. W kilku krajach taka kara rzeczywiście istnieje. W USA od 1997 r. jest dozwolona w kilku stanach. Sędziowie najczęściej dają przestępcy wybór – długoletnie więzienie albo kastracja. W przypadku drugiego roz-wiązania skazany może zdecydować, czy poddać się zabiegowi chirurgicznemu, czy kastracji chemicznej, która polega na przyjmowaniu leków sprawiających, że poziom testosteronu w organizmie mężczyzny spada nawet do poziomu sprzed okresu dojrze-wania. Poza USA chemiczna kastracja jest również dopuszczalna m.in. w Danii, Norwegii, Niemczech i Australii, jednak wyłącz-nie za zgodą skazanego.

Zwolennicy takiej kary z pewnością byliby nieco zdziwieni, gdyby dowiedzieli się, że istnieje dość liczna grupa mężczyzn, która uznałaby kastrację za przysługę. To nie żarty, tacy mężczyźni naprawdę istnieją. Tworzą własne społeczności, w Internecie można odnaleźć ich strony, grupy dyskusyjne, Gian Guiducci i Franco Sacchi zrobili o nich nawet film dokumentalny „American Eunuchs”.

Popęd pod kontrolą

Dwa miesiące temu góral z Nowego Bystrego po wypiciu zbyt dużej ilości alkoholu obciął sobie przyrodzenie siekierą. Dziś pewnie sam zastanawia się nad motywami swojego postępku. Do motywów członków społeczności eunuchów dotrzeć łatwiej, można zajrzeć na ich forum, poczytać posty i przekonać się, co może skłonić mężczyznę do dobrowolnego pozbawienia się mę-skości. Okazuje się, że powodów może być wiele.

Najbardziej oczywistym wydaje się transseksualizm. Jednak transseksualiści to margines społeczności eunuchów. Dla nich kastracja to tylko etap na drodze do przemiany z mężczyzny w kobietę, którą w głębi duszy się czują. Wśród mężczyzn świadomie wybierających kondycję kastrata najczęstszym chyba motywem jest próba zapanowania nad popędem seksualnym. Wiek nie gra tu  roli, na forum Eunuch.org można znaleźć wyznania  33-letniego Niemca o pseudonimie U.H.: „Odkąd pamiętam, miałem zbyt silne libido, nie pomógł żaden psycholog, więc zdecydowałem się na kastrację”, jak i 56-letniego H.A. z Los Angeles: „Miałem nadzieję, że moje problemy z popędem znikną, kiedy będę starszy. Ale pojawiła się viagra i wszystko zaczęło się od nowa”.

W takich przypadkach chodzi albo o uwolnienie się od pożądania i natarczywych myśli o seksie, albo o dopasowanie własnego temperamentu do temperamentu partnerów. Tacy nadaktywni seksualnie mężczyźni widzą w kastracji szansę na zapanowanie nad życiem, utrzymanie ważnych dla nich relacji. Z podobnych pobudek tę radykalną decyzję podejmują również ci, którzy nie chcą  zaakceptować swoich homoseksualnych preferencji seksualnych, ci, którzy boją się popełnienia przestępstwa seksualnego albo nie potrafią pogodzić potrzeb ciała z restrykcjami wyznawanej religii.

Istnieje także grupa osób aseksualnych, które nie czują się ani mężczyznami, ani kobietami. Nazywają się trzecią płcią, dla nich bycie eunuchem jest zajęciem pozycji pomiędzy biegunami wyznaczanymi przez przeciwne płcie. Przykładem może być tu Phil, który na jednym z forów wyznaje: „Już jako ośmiolatek zdawałem sobie sprawę, że nie chcę być ani chłopcem, ani dziewczynką. Wewnątrz czułem się eunuchem, chociaż nie znałem jeszcze tego słowa”.

Kolejną frakcją są mężczyźni wybierający skalpel ze względu na dolegliwości. Wymienić tu można chorych na raka prostaty, którzy w kastracji upatrują sposobu na wyzdrowienie, albo mężczyzn cierpiących na bóle jąder nieustalonego pochodzenia.

Nie brakuje także mężczyzn o skłonnościach sadomasochistycznych snujących fantazje na temat kastracji jako ostatecznego aktu poddania się partnerce. Tych ostatnich przestrzega Gianna Israel, terapeutka, która wielokrotnie zetknęła się z nietransseksualnymi mężczyznami szukającymi u niej porady w związku z planowaną kastracją: – Fantazjowanie na temat samokastracji w czasie seksu czy masturbacji często prowadzi do nieszczęścia. Takie fantazje powinny być sygnałem, że czas udać się po poradę do terapeuty czy seksuologa. Bo może się zdarzyć, że obsesyjne myśli przejmują nad fantazjującym kontrolę.

Gdy mu ciebie zabraknie

„Ostatnie cztery lata to najlepszy czas mojego życia, wreszcie jestem kompletny” – napisał na forum Eunuch.org River, jeden z jego członków, oceniając skutki własnej kastracji. Nie wszyscy wykastrowani dzielą ten entuzjazm. Zabieg usunięcia jąder wywołuje bardzo  dotkliwe skutki uboczne. Najbardziej oczywistym jest bezpłodność, w parze z obniżeniem popędu idzie też całkowita lub częściowa utrata zdolności do erekcji, problematyczne staje się też osiągnięcie orgazmu. Jądra dostarczają męskiemu organizmowi testosteronu. Jego nagły brak wytrąca organizm z równowagi. Bo testosteron odpowiada nie tylko za agresję, potencję i potrzebę rywalizacji. Gdy go zabraknie, zmniejsza się masa mięśniowa, za to pojawia się ginekomastia, czyli powiększenie piersi, rośnie waga, tkanka tłuszczowa zaczyna odkładać się na biodrach, tak jakby organizm zmieniał płeć na żeńską. W dodatku zanikają włosy na klatce piersiowej, nogach i ramionach. Część dolegliwości przypomina te towarzyszące kobiecej menopauzie – uderzenia gorąca i nocne poty, huśtawka nastrojów. Eunuchowie mają też kłopoty z pamięcią, kojarzeniem, bardzo często także skłonności samobójcze.

IEunuch, inny członek forum, który tak jak River cztery lata wcześniej poddał się kastracji, ostrzega: „Muszę zmagać się z depresją. Bardzo przybrałem na wadze, moja energia spadła do zera. W wieku 29 lat zdiagnozowano u mnie osteoporozę. Straciłem przyjaciół, ludzi, którym ufałem, bo pomysł kastracji to było dla nich trochę za dużo, rozpadł się mój związek. Kobieta mnie wspierała, była przy mnie, zgodziła się, że operacja to dobry krok w moim przypadku, ale kiedy to się już stało, wszystko się zmieniło. Nie na lepsze. Nie przypuszczała, że jej partner przestanie wykazywać jakiekolwiek zainteresowanie seksem”.

Operacji chirurgicznej nie da się odwrócić, dlatego Gianna Israel radzi często swoim pacjentom, żeby przez rok przyjmowali leki blokujące produkcję męskich hormonów. To dobry sprawdzian, czy kastracja jest dla nich odpowiednim rozwiązaniem.

 

Podziemie kastracyjne

W USA kastracja jest właściwie nielegalna, mogą się jej poddać jedynie osoby zmieniające płeć i skazani za przestępstwa seksualne po uprzednich konsultacjach psychiatrycznych i psychologicznych. W innych przypadkach lekarze odmawiają wykonania zabiegu, ponieważ uważają, że stoi on w sprzeczności z podstawową zasadą lekarskiej etyki: nie szkodzić. Boją się też późniejszych pozwów, w wypadku gdyby pacjenci zmienili zdanie. Są jednak śmiałkowie, którzy podejmują ryzyko, oczywiście za odpowiednią opłatą. Ale nie wszystkich zainteresowanych stać na taki wydatek, cena operacji razem z opieką anestezjologiczną i pielęgniarską może sięgać 7 tys. dolarów. Pewnie dlatego w Internecie można znaleźć sporo ofert tzw. obcinaczy. To ludzie, najczęściej bez wykształcenia medycznego, którzy oferują pomoc w pozbyciu się męskości. Oficjalnie nie mówi się o tym zjawisku jako o problemie. Od czasu do czasu jednak wybucha skandal, taki jak sprawa Edwarda Bodkina, który przeprowadzał kastracje za pomocą nożyczek do manikiuru i narzędzi używanych do trzebienia zwierząt hodowlanych. Nie trzeba było nawet płacić, wystarczało, jeśli pacjent pozwolił mu filmować zabieg. Bodkin został skazany na cztery lata więzienia za praktykę lekarską bez uprawnień.

Sami zainteresowani uważają, że do takich drastycznych sytuacji dochodzi, ponieważ odmawia im się prawa do decydowania o sobie. Ich zdaniem powinni mieć prawo wyboru i swobodny dostęp do operacji. Są oburzeni, że nie szanuje się ich odmienności, a ich żądania traktuje jako patologię. Rzeczywiście, dużo łatwiej godzimy się na kastrację, gdy ma być karą za przestępstwa seksualne. W przypadku osób, które nie mają nic na sumieniu, takie rozwiązanie wydaje się problematyczne, choć motywacja jest tutaj w gruncie rzeczy zbliżona – to chęć zapanowania nad popędem, własną naturą. Pozostaje pytanie, czy decyzja o kontroli własnego ciała za pomocą skalpela lub środków chemicz-nych mieści się w granicach wolności jednostki.  

Śpiewać inaczej

Kastrat to śpiewak, który barwę głosu uzyskał na skutek kastracji przeprowadzonej przed okresem dojrzewania. Sprawia ona, że krtań chłopca nie zmienia się w procesie dojrzewania, dlatego udaje się mu utrzymać skalę głosu charakterystyczną dla dzieci. Dzięki zwiększającej się wraz z wiekiem pojemności płuc i ćwiczeniom głos może rozwinąć skalę i siłę w stopniu nieosiągalnym dla śpiewających kobiet i mężczyzn.

Praktyka kastracji rozpoczęła się w XVI w., do popularności tego procederu przyczyniło się to, że Kościół zabronił śpiewać kobietom w chórach. Apogeum zjawiska przypada na XVII i XVIII w., czasy rozkwitu opery, kiedy to kastrację przeprowadzano w zakładach cyrulików tak jak golenie czy wyrywanie zębów.
Kastracja w żadnym razie nie gwarantowała sukcesu, tylko około 1 procenta w pełni bądź częściowo wykastrowanych chłopców robiło kariery śpiewaków. Najsławniejszy był chyba Carlo Broschi (XVIII w.) znany jako Farinelli.

Zwyczaj kastrowania potencjalnych śpiewaków najdłużej utrzymywał się we Włoszech, prawnie zakazano go dopiero w 1870 r. W 1902 r. papież Leon XIII wydał dekret zakazujący wykorzystywania kastratów w kościelnych chórach. Do dzisiaj zachowały się nagrania jednego kastrata Alessandro Moreschiego. Pech chciał, że nie grzeszył on talentem, w dodatku nagrania są bardzo słabej jakości, więc nie dają wyobrażenia o możliwościach wokalnych kastratów.

Strażnicy pieczęci

Skopcy to powstały w XVIII wieku w Rosji ruch religijny o charakterze apokaliptycznym i ascetycznym. Sektę założył w 1771 r. Kondratij Seliwanow. Uznawała ona, że pierworodnym grzechem jest pożądanie i stosunek seksualny (genitalia wyrosły na ciele Adama i Ewy jako kara za nieposłuszeństwo wobec Boga). Jedyną przed nim ochroną miało być oczyszczenie, czyli kastracja. Po zabiegu wyznawcy żyli w surowej ascezie. Wierzyli, że kiedy liczba oczyszczonych sięgnie 144 tys., nadejdzie panowanie Chrystusa na ziemi.
Skopcy praktykowali dwa rodzaje obrzędu, tzw. małą pieczęć, która miała gwarantować w niebie rangę anioła (w przypadku mężczyzn usunięcie jąder, w przypadku kobiet przypalenie sutków/obcięcie piersi), i tzw. wielką pieczęć gwarantującą po śmierci rangę archanioła (kompletna kastracja mężczyzn, usunięcie piersi, warg sromowych i łechtaczki u kobiet).

Stopniowo sekta traciła przychylność władz, zakazano prawnie kastracji, uwięziono Seliwanowa, zabroniono skopcom obejmowania stanowisk urzędników. Z czasem represje nasiliły się – obejmowały wyroki śmierci, zmuszanie do zmiany wyznania, przesiedlenia na Kaukaz. Spowodowało to falę emigracji na Bałkany i do Turcji. Ruch podzielił się na wiele gałęzi, niewielkie gminy skopców podobno istnieją do dzisiaj w Rosji, Rumunii i Serbii.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »