Czego nie znosimy w naszych partnerach

123rf.com

Skupienie tylko na sobie i swoich potrzebach oraz skłonność do nałogów – to dwie najgorsze cechy, które dyskwalifikują potencjalnego kandydata na partnera. Uczciwość to z kolei cecha, którą najszybciej zaskarbimy sobie czyjąś sympatię.
W trakcie akcji „Maj miesiącem miłości” internauci wzięli udział w czterech sondach, w których oddali łącznie 14 540 głosów, wybierając najbardziej pożądane oraz te najmniej mile widziane cechy swoich partnerów lub potencjalnych partnerów. Okazuje się, że preferencje kobiet i mężczyzn są do siebie zbliżone, ale pojawiły się też znaczące różnice.

Oto, co najbardziej lubimy, a czego nie akceptujemy w kobietach i mężczyznach.

Egoista – nie, bałaganiarz – tak

Skupienie tylko na sobie i swoich potrzebach to pierwsza, najgorsza cecha wymieniana zarówno przez panie jak i panów. Wybrało ją aż 50 proc. mężczyzn i 48 proc. kobiet. Na drugim miejscu respondenci wymienili skłonność do nałogów, której nie akceptuje 21 proc. kobiet i 16 proc. mężczyzn.

– Nie ma się czemu dziwić – komentuje dr Julita Czernecka z Zakładu Socjologii i Ruchów Społecznych na Uniwersytecie Łódzkim. – Trudno jest dzielić życie z egocentrykiem i egoistą. Wiele osób rozstaje się często właśnie z powodu tego, że pragnie spełniać swoje ambicje zawodowe, rozwijać pasje, doskonalić się w różnych dziedzinach. Czasem okazuje się, że nie ma czasu na związek, na drugą osobę, na pielęgnację relacji, ponieważ „ja” i „moje potrzeby” są najważniejsze. Związek wymaga kompromisu, ale „my” liczymy się bardziej niż tylko „”ja” lub tylko „ty”. Inaczej to związek osób, które żyją obok siebie.

Socjolog zauważa także, że dla kobiet bardziej egoistyczne jest skupianie się na pasjach, spotykanie z kumplami na piwo i „zostawianie jej samej w domu”. Kobiety często pragną zawłaszczać czas partnera i go kontrolować, co też jest egoistyczne. Z kolei mężczyźni mówią, że partnerki powinny ich bardziej wspierać emocjonalnie.

Nikt nie chce samotnej mamy?

Posiadanie dzieci z poprzedniego związku to większy problem z punktu widzenia mężczyzn. Z singielką, która jest już matką, nie chciałoby się związać 14 proc. mężczyzn. Fakt posiadania dzieci jest z kolei problematyczny tylko dla 8 proc. pań.

Dr Julita Czernecka uważa, że dla singielek wiązanie się z mężczyzną, który ma już dziecko z poprzedniego związku jest łatwiejsze do zaakceptowania – choćby przez fakt, że sporadycznie jest ono wychowywane wyłącznie przez ojca.

– Najczęściej panowie opiekują się dziećmi w weekendy i wybrany dzień tygodnia – mówi. – Dlatego łatwiej jest budować nowy związek, bo jest na to i czas i przestrzeń, bo dziecko jest od czasu do czasu. Poza tym, kobieta zazwyczaj nie wchodzi w rolę „zastępczej mamy”, bo mama już jest, mieszka gdzieś indziej, gdzie dziecko najczęściej wraca.

Natomiast, jak twierdzi socjolog, mężczyzna, angażując się w związek z kobietą, angażuje się także w związek z dzieckiem, bo jest ono najczęściej jest przy matce, a kobiety ostrożniej dobierają sobie partnerów, gdyż chcą, by ich dziecko także taką osobę zaakceptowało.

– To bardziej skomplikowana relacja – tłumaczy ekspertka. – Bo jeśli mężczyzna wprowadza się do partnerki, to mieszka od razu z dzieckiem, które także zaczyna wychowywać. Poza tym samotni ojcowie także szybciej znajdują partnerki, również singielki, które gotowe są im pomóc w wychowaniu dziecka. Kobiety także są bardziej nastawione na opiekowanie się innymi, mężczyzną, dzieckiem, łatwiej im zaakceptować siebie w takiej roli.

Dla kobiet bardziej dyskredytującą cechą, niż bycie już ojcem, jest brak poczucia humoru, którego nie zaakceptuje 12 proc. respondentek. Partnerki bez poczucia humoru nie chce z kolei 9 proc. panów.

Zdecydowanie mniejszym problemem dla obu płci okazał się brak własnych zainteresowań, który wskazało zaledwie 7 proc. panów i 5 proc. pań. Oko przymkniemy również na bałaganiarstwo i niepunktualność partnera, które wskazało 5 proc. mężczyzn i 6 proc. kobiet.

Uczciwość wciąż w cenie

Na podium – zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn – znalazła się uczciwość partnera, czyli możliwość zaufania mu. Cechę tę wskazało 32 proc. panów i 37 proc. pań. Atrakcyjny wygląd zdecydowanie ważniejszy okazał się dla panów – cechę tę wskazał co czwarty respondent.

Panie od wyglądu zewnętrznego (wybrało go 11 proc. pań) wolą, by ich partner był zaradny życiowo (21 proc. respondentek), wrażliwy i uczuciowy (12 proc.).

– Psychologia ewolucyjna uczy, że dla mężczyzn, dawców nasienia, zawsze najważniejsze były cechy wyglądu kobiety, które świadczą o płodności, zdrowiu i wierności, dlatego jako atrakcyjne postrzegane były i są fizyczne atrybuty: zaokrąglone biodra, wydatne piersi, zdrowa skóra, symetryczność budowy, duże oczy, mały nosek, nadający twarzy niewinny wyraz itp. – tłumaczy Joanna Godecka, life coach i ekspertka portalu randkowego Sympatia.pl.

Ekspertka twierdzi, że u kobiet ocenę atrakcyjności partnera determinuje z kolei możliwość zajścia w ciążę, dlatego kobiety poszukiwały u mężczyzny zasobów, które stwarzały poczucie bezpieczeństwa dla nich i potomstwa, a nie urody.

– To dlatego u kobiet fizyczna atrakcyjność mężczyzny znajduje się dopiero na 4. miejscu, po zaufaniu, zaradności i wrażliwości. Dla kobiety atrakcyjny partner to niekoniecznie mężczyzna piękny. W większym stopniu liczy się opiekuńczość, inteligencja, ambicja, pracowitość itp. – kończy.

Umiejętność rozmowy i poczucie humoru znalazły się na ostatnich miejscach najbardziej pożądanych cech – zarówno w przypadku kobiet jak i mężczyzn.

Joanna Godecka uważa, że odpowiedzi respondentów są dowodem na to, że mimo iż w obecnych czasach role męskie i kobiece w rodzinie i społeczeństwie ulegają dużym zmianom, to jednak zasady doboru naturalnego, które powstały w wyniku rozwoju naszego gatunku, wciąż są aktualne.