Chemia miłości – działanie zapachów na mózg

Będąc niemowlakami potrafimy rozpoznawać matkę po jej woni, a kiedy się rozwijamy, uczymy się rozpoznawać ponad dziesięć tysięcy różnych zapachów.
Chemia – nauka badająca naturę i właściwości substancji i przemiany zachodzące pomiędzy nimi; przemiany substancji wynikają z praw, według których atomy łączą się poprzez wiązania chemiczne w mniej lub bardziej trwałe związki chemiczne, a także praw według których wiązania pękają i tworzą się ponownie, prowadząc do przemian jednych związków w drugie, co jest nazywane reakcjami chemicznymi. Uff… ta definicja może skutecznie odstraszyć od dalszej lektury artykułu, przywołując jednocześnie nieprzyjemne wspomnienia ze szkolnej ławy. Chemia wtedy wielu osobom wydawała się czarną magią, której trzeba było się uczyć w mękach. Chociaż te osoby w dorosłym życiu raczej nie zostały chemikami, to mimo wszystko istnieje prawdopodobieństwo, że chemia kojarzy im się z przyjemnymi reakcjami. Reakcjami w obszarze tak zwanej chemii miłości.

Jednym ze składników miłosnej chemii jest zapach drugiej osoby. Ta woń może wywołać intensywne reakcje fizjologiczne i psychiczne. Może też wyzwalać rozmaite wspomnienia. Zapachy najsilniej wpisują się w pamięć trwałą, co skutkuje tym, że niektóre z nich można pamiętać latami, podczas gdy większość doznań słuchowych czy wzrokowych zanika po kilku dniach lub tygodniach. Za osobniczą woń odpowiedzialne są feromony. Każdy z nas ma pewien prywatny „ślad zapachowy”, tak swoisty jak nasze linie papilarne, nasz głos, nasz intelekt. Wiele stworzeń wykorzystuje substancje zapachowe własnego ciała aby kusić. Naukowcom udało się wydzielić zapachowe przynęty u ponad 250 gatunków samych tylko owadów.

To nasze własne ciało produkuje najsilniejszy afrodyzjak. Zarówno mężczyźni jak i kobiety posiadają gruczoły zlokalizowane pod pachami, w okolicach sutków i pachwiny, które aktywizują się w okresie dojrzewania. Te wonne zbiorniczki wydzielają substancje, które w połączeniu z bakteriami na skórze wytwarzają drażniący zapach potu. Na całym świecie to pot właśnie dodawany jest do miłosnych mikstur. Kobiety są około stu razy bardziej wrażliwe na egzaltolidę, substancję bardzo podobną do tłuszczów odkładających się na męskich genitaliach, której średnio intensywny zapach wykrywają podświadomie z odległości ok. metra. Jeszcze większą wrażliwość na tę substancję wykazują podczas owulacji. Z badań amerykańskich wynika, że kobiety świadomie reagują na męski zapach tylko przy bezpośrednim cielesnym kontakcie i nic nie wiadomo o tym, by męskie feromony wywierały wpływ na odległość. Istnieją natomiast podstawy, by sądzić, że ciało kobiece również może mieć takie aromatyczne oddziaływanie na mężczyzn.

Zarówno mężczyźni jak i kobiety uznają zapach za bardzo ważny aspekt erotycznego powabu. W związku z tym można pokusić się o stwierdzenie, że kiedy nowo poznana osoba wydaje się nam atrakcyjna, najpewniej „lubimy jej zapach”, co może wprawiać w stan gotowości do flirtu. A gdy poczujemy się zakochani, zapach bliskiej osoby staje się afrodyzjakiem i pogłębia intensywność uczucia.

Sytuacji zauroczenia towarzyszą także zmiany chemiczne w mózgu. Są one w dużym stopniu odpowiedzialne za stan naszego umysłu, który dobrze określa znane powiedzenie – miłość jest ślepa. Organizm osoby zakochanej wytwarza więcej fenyloetyloaminy, która wywołuje euforię, radość i osobliwe przekonanie, że jest się szczęśliwym, a obiekt naszego zainteresowania – wspaniały. Substancja ta zwiększa wytrzymałość i odporność organizmu na ból i wysiłek. Zwiększa się także poziom dopaminy, co wpływa na poprawę nastroju i większą aktywność psychoruchową. Stąd kochankowie mogą bez zmęczenia przegadać całą noc, kochać się cały dzień, a bardzo ponure miejsca czy pesymistyczne sytuacje potrafią widzieć w różowych barwach. Z kolei za błysk w oku i ścisk żołądka, jaki pojawia się podczas spotkania tej właściwej osoby, odpowiada noradrenalina. Przyspiesza bicie serca, wywołuje napięcie mięśni oraz wpływa na poszerzenie źrenic. Z kolei oksytocyna, której poziom wzrasta wielokrotnie podczas orgazmu – ma wpływ na doznawanie rozkoszy poprzez kontakt cielesny i umacnia poczucie bliskości między kochankami. Stąd im więcej oksytocyny, tym większa satysfakcja ze związku z partnerem. A więc – im więcej orgazmów tym trwalszy związek.

Ale jak długo nasz mózg jest w stanie znosić stan silnych chemicznych zawirowań, czyli szpikowania narkotykami – nawet jeśli sam je wytwarza? Otóż naukowcy zmierzyli czas od chwili pierwszego objawu zauroczenia do chwili pierwszego zobojętnienia – jest to okres średnio od 18 miesięcy do 3 lat. Dzieje się tak, ponieważ mózg przyzwyczaja się do działania stymulatorów lub obniża się ich poziom. W efekcie następuje biologiczny odpływ osobliwego zakochania.

Jednak nie wszyscy po 3 latach kończą związki. Co się takiego dzieje, skoro chemia przestaje działać? Otóż ten kilkuletni czas uniesień pozwala jednocześnie poznać partnera od strony intelektualnej, emocjonalnej, sprawdzić jak funkcjonuje wśród ludzi, jak odnosi się do nas, jak radzi sobie z trudnymi sytuacjami czy na gruncie zawodowym. Jeśli jego światopogląd, wyznawane wartości, zainteresowania są nam bliskie, jest ogromne prawdopodobieństwo, że właśnie ta sfera będzie z czasem dla nas bardziej atrakcyjna, niż sam wygląd partnera czy chwile uniesień w sypialni. Stąd, jeśli chemiczne wspomaganie nas opuści, a zdążyliśmy się zaprzyjaźnić z kochankiem, jest szansa na długi i szczęśliwy związek.