Czy jestem „bi”?

Heteroseksualna kobieta miewa erotyczne sny o… innych kobietach. O czym to świadczy, tłumaczy edukatorka seksualna dr Alicja Długołęcka.
Monika ma 29 lat, pracuje w galerii sztuki i jest atrakcyjną brunetką. Od sześciu lat mieszka z Rafałem. Są szczęśliwą parą z udanym życiem seksualnym. Planują ślub. Jednak od jakiegoś czasu coraz bardziej niepokoi Monikę pewna sprawa. Otóż dziewczyna często miewa erotyczne sny o pieszczących się kobietach. Za każdym razem śnią jej się inne osoby, nieznane z realnego życia. W snach tych odczuwa bardzo przyjemne podniecenie, ale rano pojawia się zażenowanie i niesmak. Nikomu o tym nie opowiada, ponieważ się wstydzi. I sama myśl, że mogłaby się do niej w ten sposób zbliżyć jakaś kobieta, budzi w niej wstręt. Ponieważ Monika ma takie sny coraz częściej, czuje z tego powodu narastający dyskomfort. Podejrzewa, że być może jest biseksualna. Zastanawia się, czy wszystko z nią w porządku i czy jej niechciane fantazje są normalne?

Komentarz: Nie istnieje coś takiego jak obiektywna, uniwersalna norma seksualna. Seksualność ograniczają normy społeczne i religijne – wpisane w obyczajowość, prawne – określające, co jest, a co nie jest wykroczeniem, i wreszcie normy medyczne, których przekroczenie szkodzi zdrowiu człowieka. Oczywiste jest, że orientacja homoseksualna według norm medycznych nie jest żadnym zaburzeniem, prawnie również nie podlega sankcjom, chociaż jeszcze 30 lat temu milicja robiła „spisy homoseksualistów”. Natomiast normy społeczne czy religijne podlegają wolniejszym zmianom i homoseksualizm wciąż budzi kontrowersje.

Z perspektywy seksuologicznej senne wizje Moniki jak najbardziej mieszczą się w normie. To, co może niepokoić, to silne negatywne emocje, jakie w niej wywołują. Jeśli Monika skłonności homoseksualnych nie ma – sny byłyby epizodyczne i już by wygasły. Powracają, ponieważ nadaje im tak wielkie znaczenie i skupia wokół nich ogrom negatywnych emocji. Możliwe, że właśnie z tego powodu się nasilają.

W klasyfikacji zaburzeń seksualnych wyróżnia się tzw. egodystoniczność, czyli odrzucanie tej części ego, która wiąże się z homoseksualnością. W interpretacji psychoanalitycznej wynika to z rozbieżności pomiędzy id a presją społeczną (superego), co w rezultacie prowadzi do frustracji. Być może problem ten dotyczy naszej bohaterki. Zastanówmy się, dlaczego Monika boi się swoich myśli? Dlaczego aż tak się na nich koncentruje?

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »