Kiedy kobieta mówi „tak”. Seks to nie gra strategiczna

Kiedy kobieta powie "tak'
123rf.com

„Graj trudną do zdobycia”, „nie idź do łóżka za szybko”, „im więcej się będzie starał, tym bardziej doceni”, „jeśli będziesz za łatwa, zakwalifikuje cię do kategorii chwilowych rozrywek” i tak dalej. Artykuły i poradniki poświęcone kobiecej seksualności i relacjom damsko-męskim ciągle powtarzają schemat księżniczki na zamku i stojącego pod jej oknami rycerza, który zabił smoka.
Motyw ten jest nie tylko archaiczny, lecz także szkodliwy, bo wpycha zarówno kobiety, jak i mężczyzn w patriarchalne stereotypy.

Przyjrzyjmy się temu przekazowi: kobieta, która ma „z natury” lepiej kontrolować swoją seksualność, używa jej do umiarkowanego wabienia mężczyzny. Zanim pójdą do łóżka, należy przyszłego partnera wypróbować na wielu innych polach i sprawdzić, czy zasłużył na ten ostateczny przywilej. Jeśli po dłuższym czasie okaże się, że wykazał się on cierpliwością i spełnia wszystkie kryteria, otrzymuje nagrodę. On – „z natury” zdobywca przerobił już wiele szybkich i nieznaczących relacji. Teraz z entuzjazmem ugania się za tą wartościową kobietą i odkrywa jej wyjątkowość. Bardziej docenia to, co udało mu się osiągnąć przy pomocy większego wysiłku. I żyli długo i szczęśliwie? Otóż, nikt nie da gwarancji.

Na pierwszy rzut oka widać, jak bardzo jest to niesprawiedliwa i niesymetryczna relacja. Kobieca seksualność nie może się w tym wymiarze realizować sama przez się i dawać po prostu przyjemność, lecz służy do wyróżnienia potencjalnego partnera, który został upatrzony na trwały związek. Seks zostaje zepchnięty do roli karty przetargowej – ty dasz mi to, ja dam ci to – sam z siebie nie ma więc wielkiej wartości. Mężczyźni są portretowani jako istoty proste, które zaczynają się angażować, kiedy widzą przeszkodę. Opętani seksem, starają się zrobić dobre wrażenie po to, żeby go zdobyć.

Kazanie mężczyźnie czekać (oczywiście przy założeniu, że kobieta w ogóle chce uprawiać z nim seks!) i próba sił noszą znamiona manipulacji. Takie gry mogą się obrócić przeciwko kobietom. Mężczyźni także nauczyli się sztuczek, przez co relacje damsko-męskie, szczególnie na początku, grzęzną we wzajemnym niezrozumieniu. Kobiety zastanawiają się, dlaczego mężczyźni zwlekają z próbą kontaktu, nie odpowiadają na wiadomości i trzymają dystans. One z kolei trochę przyciągają, trochę się odsuwają. Wszystko po to, by żadna ze stron nie wyszła na bardziej zaangażowaną, co często bywa rozumiane jako „zdesperowaną”. Każdy chce mieć kontrolę nad sytuacją i kalkuluje, który krok się teraz opłaca.

A co będzie, jeśli pokażemy swoje prawdziwe intencje? Ujawnimy, że nam zależy również na przyjemności seksualnej na pierwszej, drugiej lub szóstej randce? Oczywiście, w ten sposób wystawiamy się na ryzyko odrzucenia („pomyśli, że postępuję tak z wszystkimi i odejdzie”), ale mamy także szansę postępować tak, jak same/sami czujemy. Warto spróbować odejść od dawnych schematów i pozwolić sobie na większą swobodę w kształtowaniu relacji. Jeżeli wspólny kontakt będzie dla partnera wartością, z pewnością nie przestanie się odzywać. Jeśli przestanie – to nie wina tego, po jakim czasie się rozbierzemy.

Może w ramach edukacji seksualnej należy zacząć mówić młodym ludziom o tym, że zgoda na seks świadczy nie tylko o „ostatecznym zaangażowaniu”, lecz to dobry sposób na poznanie drugiej osoby? Nigdzie tak dobrze, jak w sytuacji intymnej nie obserwujemy prawdziwej natury człowieka. Gry i manipulacje są wtedy o wiele trudniejsze. Czasem dopiero w łóżku widać, czy partner troszczy się głównie o siebie, czy jest chamem, czy ma upodobania, których nie uda się zaakceptować – są to absolutne podstawy, na których budujemy związek albo od razu z niego rezygnujemy. Dopasowanie seksualne od samego początku jest mało prawdopodobne, więc nie należy się zrażać po paru nieporywających próbach. Jeżeli dwie osoby chcą tworzyć relację (dowolnego typu), będzie im zależało na dobrym seksie i będą powoli uczyć się swoich potrzeb. Zamiast „dziewczyno, szanuj się” – „dziewczyno, słuchaj siebie”.