Od erotycznych informacji w necie do wirtualnego seksu

49 % mężczyzn i 38 % , kobiet poszukiwało w Internecie materiałów o treści erotycznej. 10 % Polaków (12 % mężczyzn i 7 % kobiet) uprawiało seks w realu z osobą poznaną w sieci, a 5 % badanych przeżyła seks wirtualny – tak wynika z najnowszego raportu prof. Zbigniew Izdebskiego i Polpharmy „Seksualność Polaków 2011”.
Wirtualny seks stał się czymś stosunkowo znanym, nie wzbudzającym naszego zdziwienia. – komentuje Anna Golan, seksuolożka – Już opublikowane w 2005 roku wyniki badań „Seks a Internet” prof. Zbigniewa Izdebskiego wskazywały, że przeszło połowa internautów (53%) posiadających znajomości zawarte w sieci, rozmawia ze swoimi internetowymi znajomymi na tematy związane z seksem. Co trzeci internauta przyznał się, że przeszukuje sieć pod kątem informacji związanych z seksem. Blisko 40% oglądało w Internecie treści pornograficzne.

– Może czasem jest to ucieczka od rzeczywistości i nieudanego seksu?

Realizowanie swoich potrzeb seksualnych w Internecie może czasami wynikać z niechęci do seksu w realu. Dotyczy to zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Przyczyny mogę być rozmaite: stres, lęk przed oczekiwaniami partnerki, brak czasu czy zaburzenia seksualne, które dotykają coraz młodszych osób. Z „Raportu seksualności Polaków”, opracowanego przez prof. Zbigniewa Lwa Starowicza (2002 rok) wynika, że na takie zaburzenia cierpi od 35 do 50 % kobiet. U mężczyzn najczęstszym powodem erotycznego odwrotu są zaburzenia erekcji – cierpi na nie około półtora miliona mężczyzn w Polsce. Co szósty mężczyzna w różnych okresach swego życia odczuwał lęk przed stosunkiem płciowym. Niemal co trzeci uważa, że wytrysk następuje zbyt szybko, aby możliwa była satysfakcja z kontaktu seksualnego. Badania dowodzą, że źródłem damskich i męskich zaburzeń seksualnych są depresja, lęk, stres i złe relacje partnerskie. Kobiety najczęściej cierpią na zaburzenia pożądania i podniecenia.

– Z jakich powodów ludzie poszukują materiałów o treści erotycznej?

– Z powodu łatwego dostępu i poczucia anonimowości, jakie daje Internet. Większość pacjentów zgłaszających się do seksuologów wspomina, że wcześniej próbowali „zdiagnozować” problem na podstawie informacji znalezionych w Internecie. Często łatwiej im jest skonsultować się ze specjalistą np. wysyłając e-mail. Dopiero kiedy upewnią się, że najskuteczniejsze byłoby podjęcie terapii – robią to.

– Jak to jest z tym seksem wirtualnym, czy może stanowić zagrożenie?

– Internet stał się powszechnym miejscem zawierania znajomości. Częściej niż w klubach czy kawiarniach bywamy przecież na facebooku. Każdy zna przynajmniej jedno małżeństwo, które poznało się na jakimś serwisie społecznościowym czy randkowym, choć częściej takie znajomości kończą się po kilku spotkaniach, na których czasami dochodzi do seksu.

Czasami osoby nawiązujące kontakty wyłącznie w sieci, tak naprawdę mogą poszukiwać bliskich, intymnych związków. Niestety z powodu różnych deficytów nie są w stanie ich nawiązać. Dlatego wybierają drogę „na skróty”. Oczywiście wirtualny seks nie w każdym przypadku jest destrukcyjny, powierzchowny. Często jest jedyną formą erotycznej bliskości, jaka dostępna jest czasowo rozdzielonym partnerom, choćby ze względu na wyjazdy związane z pracą.

Internet ułatwia też znalezienie partnera seksualnego czy odpowiednich treści erotycznych osobom, które mają nietypowe preferencje seksualne.