Seks przed meczem

Muhammad Ali – legenda boksu przez sześć tygodni przed walką nie współżył. Jeszcze do niedawna sądzono, że seks przed meczem pozbawia energii i agresji, która przy tak brutalnych sportach, jak boks czy piłka nożna jest szczególnie potrzebna.
Jednak to przekonanie jest mitem, które wzięło się teorii, że ejakulacja obniża poziom testosteronu – hormonu odpowiedzialnego za seksualne pożądanie i agresję. Naukowcy nie znajdują żadnych dowodów, że seks przed meczem jest zły. Wyniki badań endokrynologów nad wydzielaniem hormonów ujawniły, że w gruncie rzeczy namiętna noc powinna raczej podnieść poziom testosteronu, a nie go obniżyć. Po trzech miesiącach seksualnej abstynencji ilość tego hormonu spada do poziomu, jaki mają dzieci.

Nie do końca jednak wiadomo, jak seks wpływa na wyniki sportowe. Z pewnością jednak nie osłabia mięśni. Akt miłosny to jedynie wydatek 25-30 kalorii, tyle ile zużywamy na przejście po schodach z piętra na piętro.

W gruncie rzeczy uprawianie seksu na kilka godzin przed zawodami może pomóc łatwiej znosić ból mięśni i kontuzje. Szczególnie kobietom, gdyż wzmaga u nich produkcję neuropeptydu zwanego substancją P, która blokuje przewodzenie bólu.

O wiele mniej wiadomo na temat psychologicznych aspektów fizycznej miłości. Niektórzy naukowcy dowodzą, że abstynencja pozwala na lepszą koncentrację. Poza tym trener może zakazać zawodnikom seksu przed meczem z czysto prozaicznego powodu – mają się dobrze wyspać przed pierwszym gwizdkiem. Ale to akurat sprawa indywidualna. Jeśli sportowiec jest bardzo zdenerwowany przed imprezą sportową, to stosunek płciowy ten niepokój zmniejszy. Dla innego lepszy będzie zdrowy i długi sen.