Tantra – zanurz się w swojej cielesności!

Praktyka Tantry
124rf.com

Kiedy kilka lat temu po raz pierwszy czytałam opis warsztatów tantrycznych, poczułam że jest to coś mojego, coś dla mnie. A jednak, gdy miałam sobie podsumować, co to właściwie jest ta Tantra… pojawiała się w głowie pustka. Jeszcze raz czytałam i czułam o co tu chodzi, ale w żaden sposób tego nie rozumiałam. Teraz jest dla mnie zupełnie naturalnym dlaczego tak się stało.
Otóż Tantra w żaden sposób nie jest intelektualna, dlatego nie można jej zrozumieć. To, co możesz, to jej doświadczyć, bo Tantra jest egzystencjalna. Możesz o niej czytać, rozmawiać, oglądać programy, ale dopóki nie spróbujesz jej metod, nie poznasz jej. To może się stać jedynie przez doświadczanie, odczuwanie. Tantra nie powie ci czym jest delikatność czy pierwotność. Tantra da ci metody do odkrycia, czym one są. Tantra jest metodą. Jej nie obchodzi cel i jego definicja, tylko jak do niego dojść. Nie pyta „dlaczego?” tylko „jak?”. Tantrę przyjmujesz w siebie odczuwaniem. To takie inne uczenie, nie głową, ale ciałem.

Właśnie… odczuwanie, cielesność. Od kilku stuleci ludzkość jest zorientowana na poznawanie na poziomie umysłu, logiki, racjonalności, koncepcji. Stąd przestawienie się na naukę poprzez ciało bywa dość zaskakujące i budzące opór. „Ale jak to? Co ciałem, jak ciałem? Ale ja nie wiem co teraz czuję! A tak naprawdę, to zaczyna boleć mnie głowa!” To najnormalniejsze pierwsze reakcje.

Najstarszy traktat tantryczny, sprzed 5 tysięcy lat, przedstawia Tantrę w postaci dialogu Siwy i Dewi, męskiego i żeńskiego pierwiastka, z których według Tantry składa się wszystko, co istnieje we wszechświecie. To symboliczne przedstawienie dwóch pozornych przeciwieństw, które tak naprawdę są swoimi dopełnieniami i nie mogą bez siebie istnieć. Tak jak yin-yang. Także w tobie. Dewi zadaje pytania, a Siwa odpowiada. Dlaczego tak? Ponieważ jest to dialog kochanków. By głęboko przyjąć coś nowego, masz ufać, kochać. A dlaczego Dewi pyta? Ponieważ do tego jest niezbędna kobieca podatność, poddanie się w miłości. Dokładnie takie samo, gdy nasienie w łonie kobiety staje się częścią jej ciała. Już nie jest obce, bo już jest nią. Dlatego Tantra jest językiem miłości między Siwą i Dewi, zwłaszcza w tobie.

Stąd Tantra oznacza także łączenie, tkanie… dosłownie wszystkich, bez wyjątków, aspektów w tobie i twoim życiu w jedną całość. To dotyczy relacji z samym sobą, z ukochanymi osobami, życia zawodowego, intymnego, wszystkiego. Dlatego Tantra mówi wszystkiemu TAK, bo ono łączy. Nie mówi NIE, bo to dzieli. Jest poza podziałami, poza dualnością, filozofią czy religią. Nie powie ci, abyś cokolwiek porzucił, gniew, złość, arogancję, seks, bo to cię zrani, umniejszy, podzieli. Ale da ci metody głębokiego odczuwania, wniknięcia, uwrażliwienia, a to zmieni ciebie i twój umysł. Każda emocja, energia może być twoją barierą lub stopniem, by pójść dalej. Ty decydujesz. I jak mówił Osho, jeśli nie będzie gniewu, bo go stłumisz, to nie będzie współczucia, jeśli nie będzie seksu, to nie będzie miłości, a bez miłości nie będzie wolności, boskości. Nie walczysz z nimi, tylko transformujesz. Tantra to transformacja i prawda. Ona oświetla wszystko, co jest w tobie, bez wyjątków, także cały bałagan. Poznanie i odczucie czegoś powoduje uwolnienie się od tego. To coś po prostu odpada, robiąc miejsce na nowe. Poszerzasz swoją świadomość. Jedyne, czemu Tantra jest przeciwna, to duchowa nieświadomość.

Dlatego w Tantrze używasz każdej energii, także energii seksualnej – najpotężniejszej z sił istniejących we wszechświecie. Oferuje ona tutaj wiele technik jej przemiany. Mówi, byś podszedł do seksu jak do świątyni, jak do medytacji. Ponieważ dla Tantry wszystko jest święte. Także seks jest święty. Dlatego tak trudno jest nam ją przyjąć. „Jak to seks święty?” W Tantrze seks, energia seksualna są podstawą miłości. A miłość jest jedyną rzeczą w naszym doświadczeniu prowadzącym nas do boskości. Dlaczego? Dlatego, że daje nam poczucie jedności. Spotykają się dwa ciała, ale w akcie miłosnym z nich dwóch tworzy się coś jeszcze, coś nowego ze stopienia tych dwóch ciał. Dlatego tak mocno pragniemy seksu, stale. Tak wyrażamy naszą tęsknotę za połączeniem. I jest to najłatwiejszy sposób dla współczesnego człowieka, by je poczuć. W Tantrze seksualność jest podróżą do superświadomości. Często obawiamy się seksualności, ponieważ kojarzy nam się ze zwierzęcością, czyli czymś, co może nam odjąć człowieczeństwa, jeśli mocno się w nią zanurzymy. W takim kontekście, staje się czymś niewskazanym, niskim, z czego wynikają dalsze jej ograniczenia. To prowadzi do jej represjonowania, blokowania, powstrzymywania, w efekcie skutkując wybuchem różnego rodzaju perwersji czy nadużyć. Jednak, gdy w pełni ją obejmiesz, przyjmiesz jak coś naturalnego i wprowadzisz medytacyjną świadomość do aktu seksualnego – tego subtelnego i tego szalonego – zostanie ona przetransformowana w miłość. I gdy będziesz kontynuował takie podejście, seks i miłość staną się jednym – boskim doświadczeniem. I wtedy seks, i samadhi (duchowe przebudzenie) to jedno. Dlatego jedność seksualna może być początkiem, ale jakże pięknym początkiem podróży do stanu, w którym każdy moment twojego codziennego życia jest ekstatyczny.

Tantra po prostu mówi: „Akceptuj! Świat, siebie, swoje ciało!”. Jednym stajesz się poprzez akceptację, a nie walkę, zwłaszcza ze sobą. Jeśli walczysz jest w tym ego, a nie miłość. Tak naprawdę, twoja cielesność, odczuwanie jest twoim wszechświatem. Pokochaj go! Po prostu zanurz się w sobie, jakbyś nurkował w najcudowniejszym morzu świata, w którym jest czas i przestrzeń dla jego wszystkich cudów.