Rowerowe zaloty w Londynie!

rowerowe zaloty
fot. Marta Stejter

Metrem, autobusem, samochodem – podróżowanie tymi środkami lokomocji to przeżytek. Lato w pełni, warto więc zdecydować się na rower. A przy okazji spotkać wysportowanych mężczyzn, którzy również uwielbiają aktywnie spędzać czas.
Olimpiada w Londynie coraz bliżej. Zwolennicy nadchodzącego szaleństwa sportowego skreślają dni w kalendarzu, a ja cała drżę. Stolica już pęka w szwach z nadmiaru turystów, co chwilę słychać o opóźnionych pociągach, remontach metra – strach pomyśleć, co będzie się działo w ostatnich dniach lipca. Święto sportu zacznie się za trzy tygodnie, ale ja już mam pomysł, co zrobić, by przetrwać ten gorący okres i przy okazji dobrze się zabawić!

Centrum miasta tętni życiem, a ja potrzebuje chwili spokoju. Brak własnego roweru nie jest już żadną wymówką, jeśli marzy się poznanie nowych zakamarków uroczego Londynu. Zarówno w centrum, jak i na obrzeżach miasta stoi masa miejskich damek, które tylko czekają, aby zabrać je na przejażdżkę. Podchodzę więc do jednej ze „stacji rowerowych” i bez chwili namysłu wybieram towarzysza podróży. Jednak pojawia się problem : okazuje się, że jednoślad, który wyłowiłam, wpadł w oko jednej Francuzce. Oburzona kobieta zaczyna łamanym angielskim krzyczeć, żebym natychmiast zeszła z „jej” roweru. Biorę głęboki oddech i spokojnym tonem tłumaczę, że byłam pierwsza, a poza tym, wszystkie damki są jednakowe i nie ma znaczenia, którą wybierze. Jednak kobieta nie daje się przekonać. Obserwatorem sytuacji jest przystojny Argentyńczyk, który pojawia się niespodziewanie i staje po mojej stronie. Próbuje załagodzić zaistniały spór, jednak ja mam dość!

Postanawiam zrezygnować z przejażdżki rowerowej, pójść do najbliższego parku i się zrelaksować. Ale Argentyńczyk nie poddaje się i po chwili przyprowadza dwa rowery. Widzi, że nie jestem w humorze, ale grzecznie namawia na wspólną wycieczkę. Nie jest namolny, więc postanawiam skorzystać z zaproszenia, choć od razu zaznaczam, że w każdym momencie mogę zmienić zdanie.

Przejażdżka okazuje się wspaniała – niesamowite kamienice, wąskie uliczki Westminster i Latynos z przepięknym uśmiechem – takiego popołudnia nie mogłam sobie wymarzyć! I nawet padający chwilami deszcz nie był w stanie popsuć tych rowerowych zalotów!