Inny, czyli jaki? O podobieństwach i różnicach między związkami homo i hetero

– Terapeuta Grzegorz Iniewicz napisał, że „traktowanie par gejów czy lesbijek na wzór związków heteroseksualnych może prowadzić do błędnego rozumienia dynamiki pojawiających się tam problemów czy też do błędnych interpretacji zachowań”[3]. Zgadzasz się z tym?

– Tak. W parach gejowskich występuje dużo elementów, które są rozbieżne ze związkami heteroseksualnymi. Nawet jeśli wziąć pod uwagę zjawisko coming outu. To, że jeden partner jest wyoutowany, a drugi nie, sprawia, że obaj mogą być na zupełnie innych etapach rozwoju relacji.

– Heteroseksualiści wiedzą, jak to mniej więcej ma wyglądać: dojrzewam, poznaję dziewczynę, bierzemy ślub, robimy sobie dzieci. Tymczasem geje nie mają wzorców, które mogliby jeden do jednego przełożyć na własne życie.

– Dokładnie. Brak wzorców to jeden z podstawowych problemów. Wynika to po części z nieznajomości homoseksualnej historii. Przecież nie mówi się o niej w szkole.

– A kiedy na przykład Elżbieta Janicka zasugerowała, że „Zośkę” i „Rudego” z Szarych Szeregów łączył romans, wybuchł skandal, jakby oskarżyła ich co najmniej o to, że stali tam, gdzie stało ZOMO [4]. Tęczowa historia jest przemilczana, wymazywana. Każdemu gejowi wydaje się więc, że skoro nie ma na czym się oprzeć, musi zaczynać od nowa. Może i słusznie.

– Brak wzorców to duży problem, ale ma jeden plus: elastyczne podejście do kwestii podziału ról i równości w związkach. Skoro każda para gejów buduje relację po swojemu, to przynajmniej teoretycznie nie powinno być kłopotów z tym, na jakich zasadach ma się ona opierać. Wszystko podlega negocjacji. W praktyce oczywiście wygląda to różnie.

– No właśnie. Nie wchodzimy w żadne zastane ramy, więc musimy je sobie zbudować. Nie mamy po co sięgnąć, więc sięgamy w głąb siebie. Sami ustalamy normy, według których będziemy funkcjonować. To chyba zasadnicza, nomen omen fundamentalna, różnica między związkami gejowskimi a heteroseksualnymi. Podejrzewam, że nie jedyna?

– Mężczyźni homoseksualni są bardziej samoświadomi. Nie mówię, że zawsze. Ale na torcie mężczyzn samoświadomych, którzy są moimi klientami, co najmniej 2/3 to homoseksualiści.

– Co to znaczy, że są samoświadomi?

– Mają wgląd w swoje uczucia. Oglądają role społeczne. Zastanawiają się, próbują, dopasowują je do siebie, modyfikują. Szukają przyczyn.

[1] Platon, Dialogi, przeł. Władysław Witwicki, Warszawa 2000, s. 52.
[2] Marcin Świetlicki, Pod wulkanem.
[3] Grzegorz Iniewicz, Specyfika relacji w parach homoseksualnych, „Psychiatria Polska” 2009, tom xliii, numer 1, s. 84.
[4] Elżbieta Janicka, „Festung Warschau”, Warszawa 2012. O kontrowersjach wokół książki można przeczytać m.in. w artykule Aleksandry Pezdy, dostępnym pod linkiem http://wyborcza.pl/1,76842,13679057,Byli_zolnierze_Szarych_Szeregow_zszokowani_wywiadem.html.