Jak dbać o seks w związku mając małe dzieci?

fot.123rf

Wraz z narodzinami dziecka wszystko się zmienia. Niemowlę skupia uwagę rodziców i zajmuje większość ich czasu. Jak między pieluchami i podgrzewaczem do butelek zadbać o intymność w związku, nie nastawiając się, że musi być od razu taka jak w „50 twarzach Greya”, radzi psychoterapeuta Michał Pozdał.

Slow life, slow food, slow sex…  Fajnie jest być slow. Ale przy małych dzieciach i dużym kredycie na mieszkanie może to być mało realne. Jak w takiej sytuacji znaleźć czas i ochotę na to, żeby się kochać? Bo przecież chcemy doświadczać bliskości i przeżywać rozkosz.

Nowa definicja seksu

Na początek warto obalić kilka mitów, i to w jednym zdaniu. Seks to nie tlen i jego krótki niedobór nie zagraża życiu, slow nie zawsze jest priorytetem, a spontaniczność bywa przereklamowana. Zacznijmy jednak od początku.

Przez kilka miesięcy po narodzinach dziecka natężenie seksu w  związku maleje, zwłaszcza że w okresie połogu, czyli przez sześć–osiem tygodni po rozwiązaniu, kobiety po prostu nie mogą współżyć z powodu ran i szwów okołoporodowych. Do względów fizjologicznych dochodzi przemęczenie, niewyspanie i koncentracja na noworodku. Po porodzie zmienia się też gospodarka hormonalna kobiety – wysoki poziom prolaktyny obniża libido, a niskie stężenie estrogenów utrudnia osiągnięcie orgazmu. Mięśnie pochwy również tracą swoją elastyczność, która z czasem jednak wraca do punktu sprzed porodu. O dawną intymność można się więc starać dopiero kilka miesięcy później, ale nadal możemy nie mieć na to ochoty. I trzeba sobie no to pozwolić. Zmęczeni, niezadbani nie czujemy się seksualni. Marzymy przede wszystkim o chwili dla siebie.

Idea spowolnienia jest wspaniała, ale dla par z małymi dziećmi to czysta iluzja. Opieka nad noworodkiem wymaga tyle czasu i uwagi, że jest wręcz przeciwieństwem trybu slow. Przy dwójce dzieci trzeba być bardzo fast we wszystkim, co robimy, również w seksie. Zresztą sam seks nie musi być spontaniczny i raczej już nie może.

Bo jak poddać się pożądaniu przy płaczącym osesku albo trzylatku, który biega po domu, mimo że północ już dawno minęła? Gdy w końcu i my kładziemy się do łóżka, od razu zasypiamy.

Dlatego najważniejsze to zastanowić się, kiedy ewentualnie znaleźlibyśmy czas na seks, a potem przemyśleć, jaki ten seks mógłby być. Repertuar zachowań seksualnych sprzed narodzin dziecka zestarzał się, teraz trzeba stworzyć nowy i uwzględnić w nim, że nie mamy już czasu na długie pieszczoty, eksperymenty z pozycjami i szczytowanie kilka razy w ciągu jednej nocy. Ale może wygospodarujemy wieczorem kilka minut na szybki numerek, gdy dziecko uśnie i już włączymy pranie?

Intymność bez planu

Pogódźmy się z tym, że przez dłuższy czas seks młodych rodziców może być szybki i służyć bardziej zaspokojeniu żądzy niż potrzeby bliskości. Wszyscy odczuwamy napięcie seksualne, nie bójmy się zatem być obiektem pożądania dla swojego partnera czy partnerki. Możemy nawzajem pomóc sobie w masturbacji i  w osiągnięciu orgazmu. Nie ma co się zamykać w przekonaniu, że to nie tak powinno wyglądać, że nie wypada, że seks musi być romantyczny, pomysłowy… Gdy są dzieci, trzeba szukać czasu i przestrzeni dla siebie.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »