Jak pieniądze wpływają na Twój związek

123rf.com

Może się wydawać, że w dzisiejszych czasach decyzja o pójściu razem do łóżka jest prostsza niż o dzieleniu finansów. Dla sporej grupy osób stają się one problemem, a rozmowy o rachunkach bywają równie nieprzyjemne jak depilacja woskiem.
Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach– Na początku temat pieniędzy w moim związku wydawał się nieistotny – opowiada Monika, 32-letnia redaktorka. – Koszty naszych randek nie stanowiły problemu: czasem płacił Michał, czasem ja. Wiele się zmieniło, gdy zaczął u mnie pomieszkiwać. Co prawda robił zakupy spożywcze na wspólne obiady i kolacje, kupował alkohole, także prezenty dla mnie, ale nigdy nie przyszło mu do głowy, aby partycypować w kosztach czynszu, napraw i mediów. Nic nie mówiłam, jednak płacąc swoje rachunki, czułam, że powinien choćby zrobić jakiś gest. Kiedy zepsuł się telewizor, oczywiście pojechał ze mną i pomógł w montażu, ale zapłaciłam ja i to niebagatelną kwotę.

– W końcu zdecydowaliśmy, że Michał wynajmie swoje mieszkanie i przeprowadzi się do mnie – kontynuuje Monika. – Uznałam to za moment, w którym zacznie traktować moje mieszkanie także jako swój dom, a pieniądze, które dostanie z wynajmu, dołoży do wspólnych wydatków. Napomknęłam mu o tym – odpowiedział, że jakoś to ułożymy. Tak się jednak nie stało. Michał nadal wydaje swoje pieniądze, kiedy chce i na co chce. Nie wiem, co robić.

– Z jednej strony kocham go i wiem, że nie jest skąpy – wyznaje. – Miewa szeroki gest, zafundował nam kosztowną wycieczkę do Tajlandii. Spędziliśmy tam ostatniego sylwestra. Kiedy mówię, że coś mi się bardzo podoba, też często wyjmuje portfel i kupuje mi to „coś”: ciuch, kosmetyk, perfumy. Jednak ten układ ciąży mi coraz bardziej. Wolałabym, żeby dokładał konkretną sumę do stałych kosztów. Obawiam się, że wkrótce zaczniemy się kłócić o pieniądze. A zawsze wydawało mi się to małostkowe i prozaiczne.

Otóż to. Dżentelmeni ponoć nie rozmawiają o pieniądzach, ale zakochani powinni! Źle zorganizowana codzienność nie służy romantycznej atmosferze. Kiedy bowiem rozmowy na ten temat uważamy za krępujące lub niepotrzebne, tłumione napięcia z ich powodu przeradzają się w konflikt.

Zakochani powinni rozmawiać

Michał zapewne uważa, że kupowanie jedzenia, prezentów i robienie Monice przyjemności rekompensuje jej ponoszenie kosztów eksploatacji mieszkania. Wcześniej i tak musiała przecież płacić rachunki. Kupując jej kosztowne drobiazgi, ma poczucie, że spełnia jej zachcianki idba o nią. Może tak wyobraża sobie męską rolę?

Monika od tych spontanicznych gestów wolałaby czuć, że Michał wspiera ją w codziennych wydatkach. To byłoby dla niej bardziej komfortowe.

Czasem wystarczy szczerze porozmawiać. Zła komunikacja w tej kwestii jest powszechnym problemem. Część osób, podobnie jak Monika, uważa, że drążenie tematu wydatków dowodzi małostkowości. To błąd. Warto otwarcie dyskutować i ustalać zasady, ponieważ statystycznie, finanse podawane są jako najczęstsza przyczyna rozwodów.