Gdy dochodzi do rozwodu

123rf.com

Brak zrozumienia. To częsta przyczyna rozmijania się życiowych dróg osób, które dawniej, niejednokrotnie przez całe lata, nie mogły bez siebie funkcjonować. Jeżeli zdecydujemy się na rozstanie, pamiętajmy o kilku ważnych zasadach.
Statystyki nie napawają optymizmem. Okazuje się, że od początku XXI wieku liczba rozwodów zwiększyła się o ponad 35% (wg badań GUS). Na pierwszy krok, jakim jest separacja, zdecydowanie częściej decydują się kobiety. Zmienił się model kobiecości, kobiety mają własne ambicje, chcą realizować się w pracy, rozwijać swoje pasje, a co najważniejsze, chcą czuć, że mają wpływ na własne życie. Często dochodzi więc do zderzenia dwóch odrębnych wizji małżeństwa: inaczej widzą je kobiety, inaczej – mężczyźni, a to potencjalne źródło konfliktów. To od nas zależy, czy sobie z nimi poradzimy. Przede wszystkim warto rozmawiać, ponieważ właśnie rozmowa jest podstawą rozwiązywania wszelkich niejasności.

Ludzie się rozwodzą, ponieważ nie próbują znaleźć wspólnego kanału komunikacji, który pozwoliłby im na wymianę myśli, emocji oraz – co ważne – wiedzy. Najgorszym sposobem radzenia sobie z brakiem porozumienia jest trwanie w nieustannej ciszy, która powoli „zjada” małżeństwo. W takiej sytuacji jedno niewłaściwe słowo sprawia, że mała kłótnia przerodzi się w ciąg zajadłych bitew. Zatrzymajmy się wtedy na chwilę i spójrzmy na istotę sprawy z dystansu.

Separacja może okazać się idealnym czasem na złapanie psychicznej równowagi i zrobienie bilansu małżeńskiego. „Ludzie boją się rozwodów. Badania pokazują, że w sytuacji rozstania stresujemy się tylko nieco mniej niż w momencie śmierci bliskiej osoby – opowiada wrocławska psycholog i seksuolog Agata Ruchel z portalu www.rozwodznim.pl. – Dlatego wiele osób decyduje się poukładać myśli w samotności, a później z nową energią budować nadszarpnięty związek”. Jednak, gdy nie ma w nas woli i siły, aby powracać do małżeństwa, separacja może okazać się jedynie przedsionkiem rozwodu.

Warto przygotować się na ten trudny czas. Będzie jeszcze trudniejszy, jeżeli w związku są dzieci. Niedopuszczalne jest wciąganie dziecka w kłótnie, a co gorsza, czynne angażowanie w procesie rozwodowym. „To, ile trwa i jak przebiega rozwód, zależy głównie od samych małżonków. Często doradzam, aby rozstać się polubownie, bo wówczas dzieci nie są traktowane jak karta przetargowa.Jeżeli rodzice nie mogą się porozumieć i walczą ze sobą, zdarzają się przypadki utrudniania kontaktu z podopiecznymi. Trzeba sobie zdać sprawę, że taka praktyka nie tylko nie ułatwia rozwodu, ale dodatkowo ma bardzo negatywny wpływ na psychikę dziecka”, opowiada wrocławski adwokat Jerzy Chojka. Nawet najlepiej przeprowadzony rozwód zostawia ślad w psychice najmłodszych, którzy mogą stać się później nadwrażliwi i lękliwi.

Kwestia opieki nad dzieckiem to nie jedyny problem, który powstaje w momencie rozstań. Zarzewiem kłótni często są pieniądze. Jak tłumaczy mecenas Chojka, „podziału majątku można dokonać poprzez podpisanie umowy między stronami. Jednak jeżeli małżonkowie nie mają wspólnej wizji takiego podziału, sprawa trafia do sądu. Organ wymiaru sprawiedliwości na wniosek stron może orzec o podziale majątku w postępowaniu rozwodowym, ale tylko w wypadku, jeśli nie spowoduje to znaczącego przedłużenia się sprawy. Jeżeli jednak małżonkowie nie mogą dojść do porozumienia w kwestiach dóbr materialnych, sąd zwykle kończy sprawę bez jej rozpatrzenia. Wtedy po zamknięciu postępowania rozwodowego należy wystąpić z osobnym wnioskiem o podział majątku wspólnego”.

Ostatnio nierzadko również bank przybija trwałą pieczęć na naszym związku. W praktyce zrezygnowanie z kredytu jest niemożliwe. Jeżeli jest to zobowiązanie dotyczące nieruchomości, są dwa wyjścia. Po pierwsze, jeśli ustaliła, kto przejmie na wyłączną własność nieruchomość, może negocjować z bankiem zmianę umowy kredytowej. W wyniku takich negocjacji następuje przejęcie przez jednego z małżonków obowiązku spłaty kredytu. Druga opcja to sprzedaż nieruchomości i spłata zobowiązania finansowego. Ale to rozwiązanie ryzykowne, ponieważ może się okazać, że aktualna wartość rynkowa domu czy mieszkania jest niższa od całkowitego zadłużenia i byli małżonkowie będą musieli dopłacić tę różnicę.

Rozwód to nie koniec życia. Może się okazać początkiem zupełnie nowej drogi, budowanej bardziej świadomie. Jednak rozstanie i okres bezpośrednio po nim mogą poważnie zaburzyć naszą równowagę emocjonalną. „Jesteśmy tylko ludźmi, nasze uczucia muszą mieć ujście, a po rozwodzie szczególnie potrzebujemy takiej ‚odnowy’ emocjonalnej. To jest czas dla nas. Nie dajmy się zatracić w morzu rozmaitych używek. Zajmijmy się sportem, spotykajmy się ze znajomymi i spróbujmy odnaleźć swoją prywatną przestrzeń życiową”, tłumaczy Agata Ruchel