Jak widzą świat kobiety a jak mężczyźni?

123rf.com

Kobiety i mężczyźni trochę inaczej widzą świat, inaczej na niego reagują. Różnimy się na poziomie struktury i funkcji centralnego układu nerwowego i hormonalnego, a różnic wpisanych w biologię płci nie da się przekroczyć ideowymi deklaracjami, pobożnymi życzeniami czy postanowieniami. Jaki jest sens próbować to zmieniać – zastanawia się psychoterapeuta Wojciech Eichelberger.
„Chłopaki nie płaczą”. Odrzuciliśmy to przekonanie jako szkodliwe dla mężczyzn, którzy hamując okazywanie uczuć, chorowali, a nawet umierali na zawały. Z drugiej strony  – mamy coraz więcej maminsynków, których byle niepowodzenie załamuje. Czy więc męskie łzy to dobry pomysł?
Nie wszyscy mężczyźni potrafią płakać. Nauczyłem się płakać na nowo już jako dorosły mężczyzna. W dzieciństwie płakałem jak wszystkie dzieci, ale w okresie dorastania postanowiłem, że więcej nie zapłaczę. Łzy upokarzały mnie w oczach rówieśników, a także karzącej matki. Przestałem więc płakać. Mężczyzna może sobie pozwolić na płacz, kiedy czuje się wewnętrznie mocny, dowartościowany. Łzy są dobre, bo przywracają sprawom właściwe proporcje, uczą pokory, gaszą narcystyczne namiętności. Ale też do dyskusji o męskich łzach dołączyli biolodzy i badacze mózgu. Ich zdaniem mężczyźni nie płaczą, bo m.in. mają prawie o połowę mniej prolaktyny, która wpływa na produkcję łez. Niezależnie jednak od tego płacz mężczyzny jest w trudnych sytuacjach nie tylko możliwy, lecz wręcz emocjonalnie niezbędny.

Nawet jeśli mężczyzna nie czuje takiej potrzebny?
Nie chodzi o zmuszanie go do łez, lecz o kulturowe przyzwolenie. Nie o stworzenie normy przyzwalającej na męski płacz z byle powodu: bo kelner się nie pojawia, bo dziura w oponie, bo kolega obgadał, a ona nie zwraca uwagi. Mężczyźni mają większą zdolność do kontrolowania emocji, bo pobudzenie tej części układu limbicznego, która za nie odpowiada, jest u nich kilka razy słabsze niż u kobiet. Co nie znaczy, że nie czują potrzeby płaczu. Łatwiej im tylko przychodzi opanowanie łez, gdy uznają, że to nie jest dobry czas lub miejsce. Nie ma w tym nic złego, wystarczy, że odczuwają emocje adekwatne do sytuacji. Jeśli nie odczuwają i nie rozumieją, dlaczego wszyscy mają łzy w oczach, a on nie, to znaczy, że pod grubą skórą, zrogowaciałą na skutek urazów i upokorzeń, utracili, ukryli zdolność do empatii

Jak rozpoznać, że mężczyzna czuje, ale się kontroluje?
Mężczyźni rzadko przeżywają silne emocje w bezruchu. Poruszony emocjonalnie mężczyzna ma skłonność do działania, bo ciało migdałowate odpowiedzialne za emocje jest u niego powiązane z ośrodkami zawiadującymi aktywnością fizyczną. Mogliśmy o tym przeczytać w „Płci mózgu”. U kobiet natomiast silne emocje wpływają m.in. na ośrodek mowy. Działania mężczyzn przeżywających trudne chwile mają zazwyczaj charakter wspólnotowy – chcą coś zrobić dla swojej grupy lub rodziny: polują (zdobywają żywność), budują, walczą, bronią. Męskim sposobem wyrażania ważnych i silnych emocji były i nadal są rytuały. Żołnierze, zamiast płakać po śmierci towarzysza broni, wyrażają emocje honorami, eskortą, salwą z karabinu itd. Wyrażanie emocji w zrytualizowanym ruchu to jedna z różnic wynikających z funkcjonowania męskiego mózgu i hormonów. Nie wszystkie więc różnice są kulturowe, genderowe. Różnimy się na poziomie struktury i funkcji centralnego układu nerwowego i hormonalnego. Trochę inaczej widzimy świat, inaczej na niego reagujemy, porządkujemy informacje. A różnic wpisanych w biologię płci nie da się przekroczyć ideowymi deklaracjami ani pobożnymi życzeniami czy postanowieniami. Lepiej nauczyć się je dostrzegać, rozumieć i komunikować. I to jest punkt wyjścia do prawdziwego porozumienia i akceptacji.

To, że mężczyźni bywają opanowani i nastawieni na działanie, wydaje się dobre, zwłaszcza gdy ich partnerki są empatyczne, pod warunkiem jednak, że oboje szanują swoje odmienności.
Sensem międzypłciowych różnic jest ich komplementarność. Dzięki temu osoby w związku hetero dysponują kompletem unikatowych właściwości. Kobiety mają często większą tendencję do rozpamiętywania smutnych wydarzeń. Dlatego dłużej przeżywają żałobę. Gdyby mężczyzna będący z taką kobietą podobnie rozpamiętywał i użalał się nad swoim losem, oboje zanurzyliby się w rozpaczy i skazali na jeszcze większe kłopoty. Dlatego lepiej, gdy jedno z nich powie (a zazwyczaj jest to mężczyzna): „Mleko się rozlało, posprzątaliśmy, nauczyliśmy się czegoś, a teraz jedźmy do przodu, bo są sprawy do załatwienia”. Taka para ma więcej siły i zdolności przystosowania się do zmiennych kolei losu. Dlatego warto różnice doceniać i mądrze się różnić. Wiedzieć, co jest kulturowe, a co biologiczne, i nie wymagać od siebie samego i od siebie nawzajem rzeczy niemożliwych.

To, że mężczyźni nie słuchają, jest kulturowe czy biologiczne? Kobiety wciąż ich pytają: „Czy ty mnie słuchasz?”.
Mężczyźni w kobiecej narracji nie zwracają uwagi na słowa, ale na emocjonalny przekaz i związaną z nim melodię głosu. Kobiety to interpretują jako lekceważenie: „Nie bierzesz tego, co mówię, poważnie”. Tak też może się zdarzać, ale w wielu wypadkach to niesłuszny zarzut. Powodem braku męskiej uważności na słowa jest bogate, melodyjne brzmienie kobiecego głosu, który dla męskiego ucha brzmi jak muzyka. Męskie głosy w porównaniu z kobiecymi są płaskie. Jeden z kompozytorów tak zainspirował się kłótnią z żoną, że napisał na tej kanwie jedną z kompozycji. Zapewne jego sposób słuchania wyprowadził ją z równowagi, ale ludzkość na tym skorzystała. Ale w sprawie rozumienia słów kobiety i mężczyźni ciężką pracą mogą wiele zmienić. Jako psychoterapeuta musiałem się tego nauczyć. Tak więc nawet to, co biologiczne, jest w jakimś stopniu do przekroczenia. Zwłaszcza że współcześni mężczyźni, wiele czasu spędzają wśród kobiet. Muszą nauczyć się czytać kobiety, ich emocje z wyrazu twarzy, oczu. To trudne, bo jeszcze do niedawna najważniejsze dla mężczyzn były informacje przekazywane przez twarze mężczyzn. Sprawność w tej sprawie warunkowała współpracę, odróżnienie wroga od sojusznika, czyli przeżycie. Dzisiaj to, co widzimy na twarzach kobiet, staje się też ważne.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »