Jak zwiększyć swoje szanse na udany związek?

fot.123rf

Masz wrażenie, że ciągle spotykasz na swojej drodze niewłaściwych partnerów? Wyrzucasz sobie wciąż te same błędy? Szukasz odpowiedzi na pytanie: czy na tym świecie są jeszcze jacyś sensowni mężczyźni? Czy w końcu spotkam tę jedyną/ jedynego?
Z poszukiwaniem miłości jest trochę tak, jak z grą w ruletkę. Obstawiasz, że dopiero co poznana osoba, do której mocniej zabiło Twoje serce jest tą, o którą warto zabiegać. I jak to bywa ze szczęściem w tego typu grach hazardowych: bilans może być różny. Gwarancji na wygraną nigdy nie dostaniesz. Miłość jest ryzykowna, jak wszystko na czym nam zależy. Zatem skoro nie można dostać gwarancji na powodzenie w związku, wiele osób wycofuje się w ogóle z gry w „parowanie”. Jeśli wycofanie się jest tylko daniem sobie czasu na lepsze poznanie siebie (i niejako zwiększenie szans na poznanie kogoś z kim faktycznie będziemy mieli duże szanse stworzyć satysfakcjonujący związek), to jest to jak najbardziej zrozumiałe i godne pochwały. Jeśli jednak wycofanie jest próbą ucieczki przed kolejnym związkiem, który może przynieść podobny lub większy ból od poprzedniego, wówczas jest to jedno z najgorszych rozwiązań w dłuższej perspektywie. Doraźnie wycofanie się jest czasem bardzo pożądane. Warto jednak wykorzystać ten czas tylko na bliższe poznanie samej/samego siebie.

Gracz, który zasiada do stołu z ruletką, aby zwiększyć swoje szanse na wygraną musi posiadać niejako szósty zmysł, umiejętność doskonałej obserwacji pozostałych uczestników, strategii, jak i samej gry. Powściągliwość i uważność też są jak najbardziej pożądane, zwłaszcza przy kończących się zasobach finansowych.

Pojawia się zatem pytanie, czy można zwiększyć swoje szanse na powodzenie w związku, skoro jest tak ryzykowny?

Owszem, można. Inhibitorem ryzyka jest zawsze informacja. Im więcej wiemy o sobie, o tym kim jesteśmy, czego chcemy, jak reagujemy, co nas smuci, a co bawi, co mobilizuje, a co ogranicza, tym bardziej minimalizujemy ryzyko wplątania się w niewłaściwą relację. Samoświadomość, a szerzej inteligencja emocjonalna, której samoświadomość jest częścią, jest kluczem do powodzenia w życiu, w każdej dziedzinie, zgłasza w relacjach z innymi. Często mówi się: „nie szukaj winy w drugim człowieku, tylko spójrz na siebie”. Jest w tym zdaniu sporo prawdy, trzeba tylko wiedzieć jak spojrzeć. Bo zdanie może wzbudzać takie emocje, jak złość czy irytację, na zasadzie „no, ale jak to, przecież to on jest winien/winna”! Często też reakcja natychmiastowa w naszej kulturze społecznej jest taka, iż spojrzymy faktycznie na siebie, ale tylko po to, by w sobie znaleźć winę, nierzadko usprawiedliwiając drugą osobę. Wzbudzamy też w sobie poczucie winy za to, że kogoś oskarżyliśmy/oskarżyłyśmy, nie zastanawiając się tak naprawdę nad sobą. Spojrzeć na siebie to, w tym znaczeniu, spojrzeć w głąb siebie. Nazwać swoje emocje, swój stan, swoje potrzeby, mieć ich świadomość i odwagę empatycznego ich skomunikowania.

Aby ominąć samotne morze łez w poszukiwaniu miłości, poświęćmy czas na przestudiowanie najpierw swojej mapy uczuć i na przepłynięcie własnego morza potrzeb, by rzucić się na głęboką wodę związku:)

Ewelina Jasik www.BodyAndMindCoaching.pl

Biogram i książka autorki