Kobiety są bardziej świadome swojej seksualności

fot.123rf

Kobiety, mimo zdobyczy feminizmu, nadal są traktowane jako obiekt seksualny. A jednak są bardziej świadome swojej seksualności, niż mężczyźni zmagający się z przymusem erekcji i obrazem rozbuchanego samca – mówi seksuolog Michał Pozdał.
W jakim stopniu przekonania wyniesione z domu wpływają na naszą seksualność?

Myślę, że dobrą odpowiedzią na to pytanie są słowa znanej terapeutki Esther Perel: „Powiedz mi, jak byłeś kochany, a powiem ci, jak się kochasz”. Rzeczywiście tak jest, że przekonania wyniesione z domu nas kształtują − chociażby pod takim względem, że wpływają na nasze postrzeganie kobiecości i męskości. W kontakcie seksualnym obcujemy przecież nie tylko z drugą osobą, ale też z samym sobą. Ludzie często nie mają świadomości tego, że podstawą do tego, żeby mieć satysfakcjonujące życie seksualne, jest to, żeby umieć się samemu ukochać, mieć udany kontakt seksualny z samym sobą. Doświadczenia wyniesione z dzieciństwa są niezwykle istotne, np. to, czy sobie pozwalamy w dorosłym życiu na przyjemność płynącą z ciała, może wynikać z tego, jaki stosunek do cielesności mieli nasi rodzice. Seksualność to umysł, ale też w dużej mierze ciało, naszym największym organem seksualnym jest skóra. Pomyślmy, jak u nas w domu się traktowało skórę. Czy jak byliśmy mali i rodzice nas kąpali, to uważali na to nasze „mamo, nie do oczu!” czy po prostu lali wodę? Czy dzisiaj dajemy sobie prawo do tego, żeby przyjemnie się poczuć z samym sobą i z własnym ciałem? Czy potrafimy zadbać o to, żeby poczuć się bezpiecznie? My to wszystko mamy zakodowane, choć często nie mamy tej świadomości.

W jaki sposób możemy dotrzeć do naszych przekonań?

W psychoterapii systemowej mamy metodę genogramu, która pozwala spojrzeć wstecz na naszą rodzinę i odczytać różne przekazy wynoszone z domu rodzinnego, dotyczące mężczyzn i kobiet. Jeśli dwudziestoparoletnia kobieta ma problem z inicjacją, pomimo że jej związek trwa już jakiś czas, to np. może się okazać, że jej matka albo babka zaszła w ciążę przed ślubem, przez co została wyklęta i utrwalił się w tej rodzinie przekaz powtarzany kobietom z pokolenia na pokolenie: „Pamiętaj, tylko się nie zbrudź”. Tego typu przekazy są nam wdrukowywane. Albo: „Mężczyźni to świnie, bo popatrz, jak nas zostawił dziadek, jak nas zostawił tatuś”. Podstawową sprawą jest też to, jak w naszej rodzinie był definiowany seks – czy jako obowiązek, coś wstydliwego, jako przyjemność czy na zasadzie: „Pamiętaj, nie musisz kochać, musisz urodzić dwójkę dzieci”. Kolejna rzecz to kwestia przeżywania orgazmu – czy umiemy oddać się tej chwili, czy jest tak, że cały czas staramy się kontrolować. Ludzie mają czasem przekonanie, że radość i spełnienie płynące z ciała są czymś niedobrym, na co nie można sobie pozwolić. Żeby dotrzeć do takich przekonań, czasami wystarczy odrobina autorefleksji, czy to samodzielnie, czy podczas terapii albo nawet psychoedukacji, czasem też może po prostu pomóc książka lub film.

Z drugiej strony często to właśnie książki i filmy, te przeczytane i obejrzane w dzieciństwie, wtłaczają nam do głów pewne przekonania.

No tak, chociażby czekanie na księcia, który przyjedzie na białym koniu, albo wyglądanie księżniczki, którą spotkam i która nie będzie miała żadnych wad. Właśnie z bajek wynosimy też przekonania dotyczące zakochania się, że to będzie takie uderzenie, zresztą to często jest uderzenie, tylko że ten stan dość szybko mija.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »