Kobiety w związkach: zamiast walczyć współpracujmy

fot.123rf

My, kobiety, mamy wielką moc budowania lub niszczenia. A zawsze lepiej budować – mówi Karen Berg, duchowa liderka kobiet.
Przez lata walczyłyśmy o swoje miejsce w świecie. Na czym dzisiaj polega nasza rola?

Teraz rola kobiet jest ważniejsza, niż była kiedykolwiek wcześniej. Kabała mówi, że zanim powstał świat, toczyła się walka Słońca z Księżycem. I Stwórca powiedział: „Nie może być dwóch koronowanych głów, więc Słońce będzie rządziło za dnia, a Księżyc w nocy”. I uczynił mężczyznę źródłem światła, a kobietę – istotą to światło transformującą. Przez wieki kobiety były podległe mężczyznom. Ale nadszedł czas, kiedy stajemy się sobie równi, jesteśmy właśnie świadkami tej zmiany. My, kobiety, mamy teraz więcej mocy i zaczynamy jej używać.

Na przykład do zastępowania mężczyzn. Czy o to chodzi?

Skoro przez całe wieki kobiety nie miały miejsca w świecie biznesu, nauki, polityki, więc nic dziwnego, że dzisiaj chcą zajmować stanowiska dyrektorek, prezesek, szefowych. I jeżeli pełnią je zgodnie ze swoimi predyspozycjami, to super. Gorzej, gdy walczą o coś dla samej walki.

Wiele kobiet za wszelką cenę chce udowodnić, że są lepsze, samowystarczalne. I często rzeczywiście takie są, co z kolei psuje relacje między nimi a mężczyznami.

Role kobiet i mężczyzn powinny być równoległe. Rywalizacja, kto jest lepszy, kto silniejszy, przynosi tylko negatywne skutki. Co to zresztą za radość żyć na podbitym terytorium, wcześniej zajętym przez obcych najeźdźców, a teraz przez nas odzyskanych siłą? Tam, gdzie usiłujemy budować na przemocy i nienawiści, nic dobrego nie osiągniemy. Zamiast rywalizacji i współzawodnictwa lepsza jest współpraca, zamiast prób bycia samowystarczalnym – uzupełnianie się, zamiast walki – rozmowa. To żadne odkrycie, wiadomo to już od dawna.

Jak jednak mamy współdziałać, skoro kompletnie się nie znamy? Długo wmawiano nam, że jesteśmy tacy sami, tymczasem ma rację John Gray, pisząc, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa.

Te różnice są bezdyskusyjne już od początku – to dziewczynki rodzą się silniejsze fizycznie, dlatego więcej ich przychodzi na świat. Potem też szybciej chodzą, mówią, w ogóle szybciej się rozwijają. Kobiety są silniejsze psychicznie, lepiej znoszą ból, inaczej reagują, inaczej postrzegają świat. Nie jesteśmy więc tacy sami, nikt już temu nie zaprzecza. Po co zatem się ścigać, udowadniać, kto jest lepszy? Nie chcę zabrać pracy mężczyźnie, tylko zobaczyć, co możemy zrobić razem. Nie chcę go „wycinać” ani on nie powinien „wycinać” mnie, tylko powinniśmy poszukiwać, gdzie i jak możemy razem współdziałać.

To trudne?

Dla niektórych kobiet rzeczywiście trudne, tak jak dla większości mężczyzn. Ale uważam, że wszystko zależy od nas, kobiet. Bo to my jesteśmy bardziej rozwinięte duchowo, to my dajemy życie i w dużej mierze wychowujemy dzieci, to my jesteśmy bardziej empatyczne i uczuciowe. To my jesteśmy zatem odpowiedzialne za to, żeby zaszczepiać w rodzinie wartości, a także żeby obudzić mężczyzn, bo oni nie rodzą się z takimi predyspozycjami jak my.