Kochaj mnie mocno. Czego w miłości pragną kobiety?

fot.123rf

– Zatrzymujemy się. Jesteśmy na siebie całkowicie otwarci, nawet wtedy, gdy chwilowo się nie rozumiemy. Jesteśmy tu, ze wszystkim, co jest. Nie uciekamy w pracę, w karierę, w obowiązki domowe, w kłótnie. Jesteśmy świadomi i uważni na to, co dzieje się w naszej relacji, na uczucia, które się pojawiają, i na świat jednocześnie. Gdy razem w tym uczestniczymy, doświadczamy głębokiej intymności. To chwila doskonała – mówi Benedykt Peczko. Rozmawia Renata Arendt-Dziurdzikowska.
– „Tylko miłość warta jest peanów, pisała Erica Jong. To dlatego ludzie zachowują się wobec niej tak cynicznie. Warto za nią walczyć, popisywać się odwagą, ryzykować dla niej wszystko. A problem w tym, że jeśli nie zaryzykujesz wszystkiego, ryzykujesz jeszcze więcej.” W jaki sposób pragną być kochane kobiety? A w jaki mężczyźni?

– Wszyscy – i kobiety, i mężczyźni, – chcemy czuć się akceptowani i kochani. Pragniemy, aby bliska osoba dawała wyraz swoim uczuciom poprzez dotyk, pogłaskanie, pocałowanie, słowa wsparcia, zachęty i otuchy, uznania, docenienia i troski. Pragniemy zainteresowania naszymi sprawami, pasjami, afirmacji naszej odmienności, unikalności.

– Pewien artysta opowiadał mi, że rozstał się z żoną, ponieważ ona spała w tym czasie, gdy on występował w Opolu!

– Też spotykam się z takimi skargami. Ona nie jest zainteresowana tym, co pasjonuje jego, nie ciekawi ją to, nie chce o tym rozmawiać. Tutaj chodzi oczywiście o symetryczność: troska, serdeczność, wsparcie, zainteresowanie powinny płynąć w obie strony. Relacja rodzicielska jest niesymetryczna; rodzic daje, opiekuje się, chroni, dziecko bierze. W partnerskim związku jest przepływ: oboje dajemy i bierzemy, troszczymy się o siebie nawzajem.

Ten rodzaj głębokiej intymności związanej z otwartością na siebie nawzajem jako na istoty ludzkie może być jeszcze bardziej wymagający niż seks. Zatrzymujemy się. Jesteśmy na siebie całkowicie otwarci, nawet wtedy, gdy chwilowo się nie rozumiemy. Jesteśmy tu, ze wszystkim, co jest. Nie uciekamy w pracę, w karierę, w obowiązki domowe, w kłótnie. Jesteśmy świadomi i uważni na to, co dzieje się w naszej relacji, na uczucia, które się pojawiają, i na świat jednocześnie. Gdy razem w tym uczestniczymy, doświadczamy głębokiej intymności. To chwila doskonała.

– Kobiety na ogół skarżą się na to, że on jest nieobecny duchem, słucha, ale nie słyszy, patrzy, ale nie widzi, nie odczuwa.

– Mężczyzna, który jest uważny na potrzeby kobiety, kontempluje jej osobę i ich związek. Dla kobiety taki mężczyzna to marzenie. Rzeczywiście najbardziej niepokojąca, frustrująca i bolesna dla kobiet jest nieobecność emocjonalna mężczyzny. Może być obok, poświęcać czas, jednak jest rozproszony, nieobecny, gdzieś odpływa. Brakuje zatrzymania się w tym momencie, bycia naprawdę razem.

– Wzorzec Jamesa Bonda, samowystarczalnego, nieczułego mężczyzny, trzyma się mocno. Kolejne generacje kobiet i mężczyzn oglądają ten niepokojący spektakl męskiej biedy.

– Jesteśmy także wychowani na wzorcach bohaterów westernów granych między innymi przez Clinta Eastwooda. W „Niesamowitym jeźdźcu” mężczyzna pojawia się znikąd, dokonuje niezwykłych rzeczy, rozkochuje w sobie kobiety i znika. Podobnie w innych produkcjach tego typu. Za każdym razem, gdy oglądam takie filmy, mam poczucie potężnej straty. Bohater jest dojrzały, szlachetny, twardy, broni słabszych, ciężko doświadczonych, jest rycerski w stosunku do kobiet, po czym na koniec samotnie odjeżdża. Zostaje pustka, wyrwa, niespełniony związek. Dokąd on jedzie? Po co? Jednak ten wzorzec w mężczyznach pokutuje: on jest sam, da sobie radę.