Kochasz mnie jeszcze?

123rf.com

Deklaracja uczuciowa daje ludziom poczucie bezpieczeństwa. Szczególnie kobietom, które

są często w sytuacji rozmaitych zagrożeń, bo One

w związku więcej ryzykują, zwłaszcza jeśli mają

dzieci. Rodzina to dla nich wielka inwestycja.
Gdy On utwierdza ją w swoich uczuciach, to wzrasta jej poczucie własnego bezpieczeństwa. Ona jest spokojniejsza, wiedząc, że gniazdo będzie trwało, a On będzie z nią. to ważne, bo przecież oboje żyją w świecie, w którym wiele związków się rozpada. Dlatego zapewnienie: „Kocham cię” jest równoznaczne ze stwierdzeniem: „Nie bój się. naszej rodzinie nic nie zagraża”.

Gdy pyta ON
On nie pyta. on wie, że tak jest. Bo przecież Ona jest jego żoną. Więc go kocha. To proste. To dla niego oczywista oczywistość.

Gdy pyta ONA
Słowa są dla niej ważne. Ma mózg bardzo ukierunkowany na bodźce werbalne. Kobiety od urodzenia artykułują więcej dźwięków. Słowa dla kobiet znaczą więcej niż dla mężczyzn. Prawda jest też taka, że jeśli ona często dopytuje: „Czy mnie jeszcze kochasz?”, to z tego płynie dość oczywisty wniosek, że za mało ma dowodów na tę miłość. Czyli brakuje jej jego czułości. On nie poświęca partnerce wystarczająco dużo uwagi.

Bo jeżeli nie wyznaje tej miłości – domyśla się czujnie Ona – to w takim razie jego miłość do niej słabnie. Pamiętajmy, że u części kobiet miłość męska do nich jest utożsamiana z atrakcyjnością. Jeśli On mówi, że ją kocha, to znaczy, że Ona mu się podoba, czuje do niej pociąg seksualny, pożądanie. Brak tych słów to sygnał niebezpieczeństwa. Ona zaczyna się domyślać: „Ja już go nie pociągam, już na niego nie działam. On mnie nie kocha”.

Co ONA pragnie usłyszeć?
Oczywiście to, że On ją kocha. Takie słowa są jak woda, która podlewa kwiaty. Gdy tej wody nie ma, to kwiat więdnie. Ona musi to od czasu do czasu usłyszeć. Inaczej będzie nieszczęśliwa.

Gdy ON słyszy to pytanie
Mężczyzn to oczywiście denerwuje. Bo w ich przypadku wyznanie miłości jest deklaracją tego samego typu co podpisanie umowy międzynarodowej. Po najdłuższych nawet negocjacjach podpisuje się umowę – i koniec. Nie będziemy codziennie o tej umowie dyskutować. Jest podpisana, można co jakiś czas tylko przypomnieć, że łączy nas bliska więź uczuciowa, ale stałe podkreślanie tego jest dla nich wkurzające i dlatego się irytują, gdy słyszą wciąż to samo pytanie: „Kochasz mnie?”. Irytują się, bo podejrzewają, że Ona mu nie dowierza. Odczuwają przykrość. Myślą: „Tak mało dla ciebie robię, że wątpisz w moją miłość? Czy ty mi nie ufasz? Przecież tyle z siebie daję. Dzwonię, staram się… A ty jeszcze mnie pytasz, czy cię kocham? Jak to tak może być?”.

Moja rada
Tak, mężczyzno. Musisz jej powtarzać, że ją kochasz. Ale uważaj! Jeżeli do tej pory tego jej nie mówiłeś, a nagle zaczniesz zapewniać o miłości codziennie, możesz przesłodzić. W takim razie jak często? Kilka razy w tygodniu będzie jak najbardziej w porządku. Ważne jest też, w jaki sposób będziesz to robił. Musisz te słowa wypowiedzieć z powagą, żeby twoje „kocham cię” nie zabrzmiało zdawkowo, jak „lubię cię” czy „szanuję cię”. Bo to nic dla niej nie znaczy. Powinno to wyglądać tak: wchodzicie z sobą w kontakt wzrokowy, przybierasz poważną minę i dopiero wtedy mówisz jej: „Kocham cię”.

Przy kontakcie wzrokowym takie słowa to deklaracja, na którą Ona czeka.  Ważne jest jeszcze to, w jakich okolicznościach On to powie. I od razu wyjaśnijmy: tuż przed seksem czy po seksie takie słowa mają o wiele mniejszą wagę. Francuski pisarz Michel Houellebecq twierdzi, że „miłość mężczyzny to wdzięczność za otrzymane rozkosze”. To w pewnym sensie jest prawda. Dla wielu kobiet więź uczuciowa stanowi bramę do seksu, u mężczyzn odwrotnie – seks jest bramą do miłości. Kobiety zdają sobie z tego sprawę. Dlatego wyznania tuż przed aktem seksualnym czy też po nim mają mniejszą wagę, bo mogą być spowodowane nadzieją na rozkosz lub satysfakcją ze spełnienia.

rozmowy_Lew_starowiczCo innego, gdy On i Ona siedzą, oglądają program w telewizji, on ją łapie za rękę, patrzy w oczy i mówi: „Bardzo cię kocham”. To jest to! Jeśli On umie ją taką deklaracją zaskoczyć, bez żadnego jednoznacznego kontekstu, to osiągnie pożądany efekt. Szczególnie ważne będzie to w przypadku długich związków, gdy kobieta, choćby z powodu wieku, czuje się mniej atrakcyjna. Bo dopóki jest młoda, mężczyźni się za nią oglądają, wielu ją uwodzi, to deklaracja miłości od partnera nie ma aż takiego dużego wpływu na jej poczucie własnej wartości. Ale gdy zaczyna mieć zespół paniki zamykających się drzwi, sytuacja staje się zupełnie inna. Takie słowa jak „kocham cię” mogą zdziałać cuda.

Fragment pochodzi z książki „Rozmówki małżeńskie”, Zbigniew Lew-Starowicz,  Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, s.272