Serce czy rozum: czym się kierować w miłości?

fot.123rf

Małżeństwo przypieczętowało długi związek z fantastycznym facetem, przyjacielem, z którym był tylko jeden problem – nie było między nimi „chemii”. Zaraz po ślubie zaczęli sypiać osobno. Ale że tak będzie, Beata wiedziała jeszcze przed ślubem. Cóż, trzeba sobie było radzić.

– Dwanaście lat temu poprosiłam Zbyszka o dziecko. Powiedział, że nie ma sprawy. Wkrótce zaszłam w ciążę i od tamtej pory już nie sypialiśmy ze sobą.

Beata i Zbyszek mają jedenastoletnią córeczkę, która jest szczęściem dla obojga. Beata ma wszystko, czego pragnęła. Zapytana, czy jest szczęśliwa, odpowiada z uśmiechem: – Można wytrzymać…

On nie jest taki zły…

– Pewnie się jakoś ułoży, zbudujemy wspólny dom, założymy rodzinę, będziemy się nawzajem wspierać – tak myślałam. On nie jest taki zły. Może mało ambitny i energiczny, ale dobry i odpowiedzialny. Będzie dobrym ojcem – z takimi myślami Basia weszła w związek, który początkowo był bardzo dobry, potem dobry, później już tylko znośny. Partnerzy wspierali się nawzajem, dzielili obowiązkami, radzili sobie nieźle z wychowaniem synka.

Stopniowo okazywało się, że Basia oczekuje znacznie więcej od życia niż Bartek. On był gotów zadowolić się byle jakim mieszkaniem w biednej dzielnicy. Ona wiedziała, że ją stać na więcej, dużo więcej. Jako handlowiec w międzynarodowej firmie zaczęła bardzo dobrze zarabiać. I w tym momencie zdezaktualizował się powód, dla którego była z Bartkiem. Nie był on już dla niej równym partnerem. Zaczęły się napięcia, konflikty i żale – po roku takich zmagań małżeństwo rozpadło się gwałtownie i ostatecznie.

Basia przeszła półtoraroczną psychoterapię. Nie tyle w związku z zakończonym związkiem, co z poprzednimi zajściami w rodzinie, które skłaniały ją do przedkładania bezpieczeństwa nad potrzeby serca. W pewnym momencie poczuła, że się rodzi na nowo. Znalazła sobie odpowiedniego faceta. Co prawda na drugim końcu Polski, ale za to takiego, który jej odpowiada pod każdym względem. I jednocześnie całkiem zwyczajny. Po prostu jej pasuje. Basia czuje się gotowa, by zacząć budować jeszcze raz.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »