Kto powinien zrobić pierwszy krok?

123rf.com

Poznawanie nowych ludzi to wspaniała przygoda. Ale ktoś musi zrobić pierwszy krok. Z Martą Wołowską-Ciaś, psychoterapeutką Gestalt rozmawiamy o inicjowaniu znajomości damsko-męskich.

Żeby rozpocząć znajomość, ktoś musi zrobić pierwszy krok. Przyzwyczailiśmy się, że powinien to być mężczyzna, czy faktycznie mężczyźnie jest łatwiej?
Marta Wołowska-Ciaś: Mężczyźnie na pewno było łatwiej w przeszłości. Sądzę, że teraz mężczyźnie jest coraz trudniej zrobić ten pierwszy krok, wyjść z inicjatywą. Na przestrzeni lat kobiety stały się bardziej wyemancypowane, pewniejsze siebie. Zaciera się różnica między tym co „męskie”, a co „kobiece”. Zarówno w życiu zawodowym, jak i w relacjach. Mężczyzna ma naprawdę trudno: ma być wrażliwy i empatyczny, ale jednocześnie: twardy, opanowany, niepokazujący uczuć. Ma chodzić na „polowania” (czyli zarabiać), być przywódcą stada a chwilę potem zrobić kompletną woltę i wziąć urlop tacierzyński. Kobiety są asertywne, wiedzą, czego chcą, co lubią, a czego nie, są coraz bardziej świadome siebie i swoich potrzeb, mają odwagę pracować nad sobą, rozwijać się. Mężczyźni mają prawo być zdezorientowani. Ich lęk przed odrzuceniem, oceną, ośmieszeniem może być teraz większy niż kiedykolwiek wcześniej, a stąd większe ryzyko wycofania, braku działania, inicjatywy. Oczywiście inaczej reaguje młody chłopiec a inaczej dojrzały mężczyzna. Szybkość komunikacji, anonimowość, możliwość autokreacji, jakie dają nam komunikatory internetowe, wpływają na liczbę zawieranych znajomości i w jakimś sensie ułatwiają pierwszy kontakt. Jednocześnie chronią nas przed poczuciem odpowiedzialności i mierzeniem się z własnymi uczuciami i konfrontacją z drugą osobą w przypadku odrzucenia.

Czy to, kto inicjuje znajomość, ma naprawdę znaczenie?
M.W-C.Mój przyjaciel mówi, że „mężczyźni to wilki, a kobiety to zające, czy widziałaś kiedyś, by zając polował na wilka?”. Kiedy zając zamienia się w wilka, może ułatwić tym bardziej nieśmiałym panom a wydać się zbyt otwartą swobodną dla tych bardziej konserwatywnych. A jeśli chodzi o bezpośrednią odpowiedź na pytanie: tak, w jakimś sensie ma znaczenie. Prawdopodobnie ten fakt pozostanie na zawsze we wspólnych wspomnieniach i anegdotach. Jednocześnie może w jakimś stopniu mówić o dynamice związku, o tym, kto jest bardziej odważny, kto mniej, kto bierze większą odpowiedzialność, kto steruje, dowodzi, a kto ma skłonności do bycia bardziej uległym i podporządkowanym. Znam parę, małżeństwo z wieloletnim stażem i trójką dzieci, gdzie znajomość rozpoczął mężczyzna, niemal żołnierskimi słowami: „Będziesz moją żoną”. I do dziś on decyduje i dowodzi. Swoją drogą, ciekawie byłoby przeprowadzić takie badania albo przynajmniej sondę wśród internautów.

Jaki pierwszy krok zazwyczaj robi kobieta a jaki mężczyzna?
Kobiety są chyba bardziej „cielesne”. Wyrażają ciałem: rozszerzone źrenice, szeroko otwarte oczy, uśmiech, przyśpieszony oddech – to rodzaj przyzwolenia. Wtedy mężczyzna może odpowiedzieć lub nie. Mężczyzna wabi swoją postawą, pozycją zawodową i społeczną, atrybutami mówiącymi o jego stabilności, odpowiedzialności, o tym, że jest lepszy niż konkurenci. Świadomie lub nie wysyła sygnały w stylu: „zaopiekuję się tobą”. A większość kobiet szuka w partnerze, przyszłym ojcu swoich dzieci, wsparcia, poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Oboje mają jakąś przeszłość, historię życia, wspomnienia pierwszych relacji z najważniejszymi osobami, jakimi są matka i ojciec. Każde z nich ma swoje niezaspokojone potrzeby i pragnienia, nosi swój pusty garnuszek, na którym widnieje jakiś napis do świata. Jeśli poczujemy przy tej drugiej osobie nadzieję na możliwość zaspokojenia tych pragnień, czynimy zeń atrakcyjną. Nie można te bagatelizować nowych technologii, mediów społecznościowych. Zastanawiam się, czy tam kultura i natura zachowań jest tożsama z tymi w realnym zachowaniu twarzą w twarz. Myślę, że poznajemy się naprawdę w prawdziwym świecie bez zbędnej autopromocji.

Marta Wołowska Ciaś – dziennikarka, certyfikowana psychoterapeutka Gestalt, www.wolowska.pl