Miłość od pierwszego wejrzenia

milosc od pierwszego wejrzenia
123rf.com

Ponad 50% badanych zarówno kobiet, jak i mężczyzn odpowiada, że przeżyło „miłość od pierwszego wejrzenia” co najmniej raz w życiu. Czy taka fascynacja może stać się dojrzałym związkiem?
Stoisz na przystanku, kropi deszcz, wieje wiatr, jest zimo i nieprzyjemnie. Podnosisz wzrok i nagle trafiasz na wpatrzone w ciebie spojrzenie. To są ułamki sekund. Czujesz przyjemne ciepło na policzkach, szerzej otwierasz oczy, wstrzymujesz na chwilę oddech, by po chwili oddychać szybciej i płytko. Nie wiesz już, czy nadal pada deszcz, czy ci zimno, czy tył autobusu, który właśnie widzisz należy do tego, na który czekałaś.

Ta chwila może się zdarzyć w dowolnym miejscu i czasie, charakterystyczne jest jednak to, że decydując są właśnie ułamki sekund. Czym jest to „coś”, co wywołuje w nas tak silne emocje? Nie ma badań i dowodów. Z subiektywnych odczuć najczęściej wymieniane są: sposób patrzenia, spojrzenie, oczy, ton głosu, cera, przechylona głowa… czytamy w tych gestach zaciekawienie nami, okazaną troskę, uwagę.

Choć badania wskazują, że miłość do pierwszego wejrzenia przydarzyła się ponad 50% kobiet i mężczyzn, to nie wiadomo, ile z nich przeszło do kolejnych faz związku. O zakochaniu mówi się jak o „intensywnym stanie uczuć opiewanym przez poetów, ale także określanym jako szybko przemijająca choroba (przez miłośników prozy)”. Zakochanie jest ślepe, krótkotrwałe, daje silne uczucie szczęścia nieskalanego myślą). Stan ten jest nieco egoistyczny, gdyż bardziej koncentrujemy się w nim na sobie (skupiamy się na tym, jak kochamy, jak jesteśmy szczęśliwi, jak jest nam dobrze), niż na tym, kto jest kochany (co on/ona czuje, jak jej/jemu z nami jest). Badania wykazują, że romantyczny początek związku trwa najdłużej 8 do 9 miesięcy. To niewiele, zważywszy że przez większość życia jesteśmy w stanie związku kompletnego, przyjacielskiego lub pustego.

W odróżnieniu od miłości „prawdziwej” (tej powolnej, trwałej, mądrej) namiętna miłość jest kanwą dla sztuki, literatury, muzyki, kina już od stuleci. Uderza gwałtownie i nieoczekiwanie niczym piorun z jasnego nieba… , a później… „żyli długo i szczęśliwie”. Z chwilą ustabilizowania się związku miłość przestaje być już interesującą inspiracją dla powieści czy filmu.

A oto przebieg fazy zakochania doprowadzających (bądź nie) do stałego związku*:

  1. Partnerzy spotykają się częściej, na dłużej, w coraz bardziej różnorodnych sytuacjach.
  2. W przypadku rozdzielenia usiłują znowu być razem, co dostarcza im satysfakcji, jeśli się powiedzie.
  3. „Otwierają się” przed sobą nawzajem – wyjawiają tajemnice i łączą ich intymne kontakty fizyczne.
  4. Stają się mniej zahamowani i bardziej skłonni do dzielenia się uczuciami pozytywnymi i negatywnymi, do wzajemnego pochwalania się i ganienia.
  5. Rozwijają swój własny system porozumiewania się i doskonalą jego używanie.
  6. Narasta ich zdolność do zauważania i przewidywania punktu widzenia partnera.
  7. Zaczynają wzajemnie synchronizować swoje cele i postępowanie oraz wykształcają trwałe scenariusze wzajemnych kontaktów.
  8. Zwiększają wysiłek wkładany w związek, podwyższając w ten sposób jego ważność we własnej „przestrzeni życiowej”.
  9. Coraz silniej odczuwają, że ich indywidualny interes jest nieodłączny od istnienia i jakości łączącego ich związku.
  10. Narasta ich wzajemne lubienie się, zaufanie i miłość.
  11. Zaczynają uważać swój związek za niemożliwy do zastąpienia, a przynajmniej za niepowtarzalny.
  12. Coraz częściej i silniej występują jako para (a nie dwie jednostki) w relacjach z innymi ludźmi.

* Powyższa lista zdarzeń pochodzi z książki „Psychologia Miłości” Bogdana Wojciszke.

Marta Wołowska- Ciaś prowadzi grupę wsparcia dla kobiet „kochających za bardzo” oraz warsztaty „Pokochaj siebie” www.wolowska.pl