O czym świadczą wątpliwości przed ślubem?

fot.123rf

Choć czasy się zmieniają i rośnie liczba rozwodów, to nadal chcemy wierzyć w miłość do grobowej deski. To przejaw romantyzmu czy racjonalizmu? Może wątpliwości przedślubne to dowód na to, że podchodzisz do tej decyzji odpowiedzialnie?
Czy naprawdę powinnam za niego wychodzić? Co jeśli robimy błąd? Dla jednych tego typu wątpliwości to nic więcej niż symptomy przedślubnego stresu, dla innych głos intuicji, którego nie można lekceważyć, a jeszcze dla innych uświadomienie sobie nieodwołalnej (wciąż dla wielu jeszcze) decyzji na całe życie. W końcu zmiana nie będzie dotyczyć jedynie nazwiska…

Mamy jakąś wizję swojego małżeństwa, ale tak naprawdę idziemy w nieznane. Stres w takiej sytuacji jest zupełnie naturalny. Kryć może się za nim też obawa, by nie popełnić błędów znanych nam par małżeńskich. W cywilizacji zachodniej, w której żyjemy, coraz więcej par z długoletnim stażem mówi sobie „dość” i rozstaje się nawet po 20, 30, 40 latach małżeństwa, w kulturach wschodnich, azjatyckich (Indie, Chiny, Korea) ślub wciąż jest wielką wartością i o końcu związku decyduje zwykle śmierć jednego z partnerów. Dawniej i u nas tak było – przeżywaliśmy w małżeństwach wspólnie długie lata. Dlaczego nie jest tak dziś?

Po pierwsze, żyjemy dłużej i udaje nam się dożyć kryzysu w związku, podczas gdy kiedyś ludzie umierali, zanim zdążyli się sobą znudzić. Po drugie, zmieniła się dostępność seksualna – ślub nie jest dziś konieczny, by zamieszkać razem. Trzecim czynnikiem jest ekonomiczna wolność kobiet, dziś łatwiej im żyć w pojedynkę i to one, jak wskazują polskie statystyki, najczęściej wnoszą o rozwód. Poza tym czy jest możliwe, by wybrać raz, a dobrze – i to na całe życie?

Składowe miłości

Można się obstawić badaniami, poradnikami, radami starszych, którzy wiele już przeżyli, ale ostatecznie dopiero doświadczając, zdobywamy wiedzę o sobie i naszych relacjach. Na miłość, jak mówi psychologia miłości, składają się trzy czynniki: namiętność, intymność i zobowiązanie. Namiętność, która często jest początkiem związku, rośnie najszybciej, ale też to najmniej stabilny element, najszybciej się zmienia, aż w końcu ustaje. Ale rodzi się intymność, czyli wszystko to, co nas do siebie zbliża, wiąże. Z tego rodzą się plany, a więc i zobowiązanie. Najpiękniej jest oczywiście, gdy w związku działają wszystkie trzy składniki jednocześnie, wtedy mówimy o miłości kompletnej, jednak, niestety, nie trwa ona wiecznie. Popadamy w rutynę, a najgorszym wrogiem miłości są zaniechania. Już nie robimy sobie prezentów, już nie trzymamy się za ręce, już nie prawimy sobie komplementów…

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »