Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Corbis
30 sierpnia 2011 in Partnerstwo by Ewa Łątka

Codzienność to test!

„I nie opuszczę cię aż do śmierci!” No tak, ale… nikt nie obiecywał, że będzie łatwo! Los nie raz jeszcze wystawi nas na ciężkie próby, chorobę, zdradę, a nade wszystko na... nudę. Jak dać radę trudom codzienności, mówi psycholog Mariola Kosowicz.

Codzienność nie jest zabójcą miłości?

Nie. Jest testem naszych zaniedbań. Obiecaliśmy sobie być razem w zdrowiu i chorobie. Mijają lata, a wspólna codzienność okazuje się szara, pusta i nudna, a czasami, zupełnie niespodziewanie, do drzwi puka: choroba, problemy finansowe czy zdrada. Codzienność to także mój ból brzucha, jego katar, wspólne troski, skąd wziąć pieniądze na rachunki. Odpowiedzialne i dojrzałe wchodzenie w związek oznacza akceptację również tego, że może być trudno, bo miłość to nie krótkotrwała emocja, tylko relacja, którą buduje się każdego dnia. To ciągłe dorzucanie do pieca, żeby ogień nie wygasł.

Kiedy wygasa, to…

Budzimy się osobno, nawet jeśli leżymy w tym samym łóżku. Z niechęcią patrzymy na partnera, ożywają pretensje z przeszłości. Trwa codzienność, która nie łączy. To bardziej przymus trwania w związku: dla dobra dzieci, wspólnego konta w banku, z przyzwyczajenia albo lęku przed samotnością. Ale może być inaczej: kiedy związek jest dobrem w naszym życiu, to uśmiechamy się do siebie nawzajem i w naturalny sposób czujemy, że bez tej drugiej osoby ten dzień byłby smutny. Tęsknimy, kiedy partner wyjeżdża. W ciągu dnia, nawet najbardziej zajęci pracą, wysyłamy sobie ciepłe SMS-y, nawet te formalne: ,,Kup chleb” z emotikonem buźki. ,,Wracam do domu” oznacza wówczas nie powrót do czterech ścian, ale spotkanie z ludźmi, którzy są dla nas ważni.

Większość z nas łudzi się, że tak właśnie będzie, a potem gubimy drogę do dobrej codzienności.

Codzienność jest wielką niewiadomą. Każdy z nas ma takie „kawałki” siebie, które bywają trudne w relacji, ale dojrzały partner jest w stanie przyjąć nas w całości. A my jego. Kiedy spotykamy drugą osobę, widzimy w niej, a raczej chcemy widzieć, głównie to, czego pragniemy: bratnią duszę, drugą połówkę… I wystarcza to na pierwszy moment bycia razem. Bieg dni bezlitośnie obnaża jednak prawdę. Pojawiają się poważne sygnały świadczące o tym, że partner nie jest do końca taki, jak nam się wydawało, ale z lęku, wygodnictwa lekceważymy to, mówiąc: ,,jestem przewrażliwiona”, albo: ,,on się zmieni”, „wszyscy mężczyźni tak mają, czego tu się spodziewać”. Zamiast  szukać coraz bardziej nieskutecznych form zaklinania rzeczywistości typu: ,,może kiedyś się zmieni”, lepiej dla związku, i w konsekwencji zdrowiej, zmierzyć się z problemem i  porozmawiać o tym. Zacząć na przykład: ,,Obydwoje mamy kłopotliwe nawyki. Nasza codzienność zaczyna być walką. Zróbmy coś z tym”. Niestety, wiele związków nic z tym nie robi. Tymczasem chęci jednej strony nie wystarczą. Ja chcę rozmawiać, a on/ona mówi: „ciągle się czepiasz, jak ci się nie podoba, to sobie zmień”. I tak tkwią przy sobie z musu, każde na swój sposób uciekając od smutnej prawdy o związku. A kiedy wyjeżdżają na wakacje, zabierają ze sobą znajomych po to, żeby nie być tylko we dwoje. To nie codzienność jest trudna czy smutna, to my bywamy byle jacy. Nie dorzucamy do pieca, chcemy budować związek na tej początkowej fascynacji. Albo z czasem uzurpujemy sobie prawo do wyłączności względem drugiej osoby.

Strony: 1 2


Rajskie ptaki w Twoim ogrodzie

Wiosna i lato to czas wyjątkowych spotkań na świeżym powietrzu. Garden party czy weekendowe przyjęcia z bliskimi na tarasie mają swój niepowtarzalny i bezpretensjonalny urok. ...

Wywiad SENSu: Joanna Brodzik

Na prośby widzów wróciła właśnie na plan szóstego sezonu serialu z cyklu „Nad rozlewiskiem”, na prośbę naszej redakcji po raz trzeci pojawiła się na okładce ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI