Czego kobieta od mężczyzny… może się nauczyć?

123rf.com

Właśnie tak: nauczyć. Nie spodziewać, wymagać, żądać. Ani na co machnąć ręką. Czerpać siłę z różnic płci – czy to nie jest sexy?
Freud twierdził, że zazdrościmy mężczyznom penisa, ale z rozmów z kobietami wynika, że bardziej zazdrościmy im luzu i „nieprzejmowania się wszystkim”, z czym zwykle same mamy problem.

Chciałabym bardzo nauczyć się od mężczyzn egoizmu – mówi gorzko Lena, pracująca mama dwójki dzieci. – Łatwości, z jaką można sobie wyjść z domu, iść na spacer i nie myśleć kompletnie o tym, co ugotować na obiad i czy dzieci za mną tęsknią. Przydałaby mi się też pewna doza narcyzmu i umiejętność autoreklamy, czyli brylowania w towarzystwie i sypania jak z rękawa przeczytanymi gdzieś i zapamiętanymi od kogoś informacjami.

A ja z kolei chciałabym nauczyć się od mężczyzn absolutnego nieprzejmowania się sprawami niegodnymi najwyższej uwagi – mówi 36-letnia Kasia. – Przewróciło się? Niech leży… I tego, jak potrafią odreagować z kolegami ciężkie momenty, jak prą do przodu, nie przejmując się przeszłością, najczęściej własną.

Grzegorz, 43-latek, który wyraża raczej podziw niż zazdrość w stosunku do odmiennej płci, też chętnie nauczyłby się czegoś od kobiet: praktycznego podejścia do spraw rodzinnych: – Planowania wydatków, ogarniania potrzeb, myślenia nie tylko o dziś i jutrze. Potraficie dużo znieść, mniej myśleć o sobie, a więcej o rodzinie. Dla mnie wyjazd na wczasy we dwójkę, bez dzieci, jest do zrealizowania, dla mojej żony to niewyobrażalne. Troska o dzieci wygrywa u was z romantyzmem. Jednak chciałbym zachować te różnice między płciami, w końcu to one uzupełniają związek, tworzą jedność.

Różnimy się, to piękne!

Kobiety nastawione są na relacje, a mężczyźni na zdobywanie świata. Takie jest powszechne przekonanie, a psycholodzy nie odmawiają mu słuszności. Ich zdaniem różnimy się fizycznie i psychicznie, i to się nie zmieni. Natomiast nieprawdą jest, że nie możemy się porozumieć. Zamiast się kłócić, czerpmy od siebie nawzajem.

– Różnica między płciami jest faktem i jest niezaprzeczalna – potwierdza Paweł Droździak, psycholog i psychoterapeuta. – Jest też niemożliwa do zatarcia. Płcie się różnią i będą się różnić. Kilka dni temu uczestniczyłem w spotkaniu towarzyskim w prywatnym mieszkaniu. Tak się złożyło, że były tam tylko dobrane już pary i okoliczności nie stwarzały żadnych szans na flirty. Co się stało? To, co najczęściej dzieje się w takich przypadkach. Uczestnicy spotkania, mogąc poruszać się po domu swobodnie, zachowywali się jak cząsteczki mieszaniny wody i oleju. Taka substancja, zostawiona przez jakiś czas sama sobie, nieuchronnie utworzy dwie warstwy. Stopniowo powstały więc dwie grupy w dwu różnych pomieszczeniach. Nikt tego nie planował, nie nakazał ani nie zauważył, póki nie stało się ewidentne. Samo tak wyszło. W pierwszym pokoju usiedli panowie. Rozmowa zeszła na temat reformy emerytalnej i motocykli. W drugim pokoju rozsiadły się panie. Tu rozmowa krążyła wokół ciąż, dzieci i ewolucji „ja” w zetknięciu z ważnymi zmianami w życiu. Nie miało znaczenia, że wszyscy goście byli wykształceni, niezależni finansowo, że wiele kobiet było feministkami. To silniejsze od nas samych.

Role społeczne są dość mocno zakorzenione w naszej świadomości i same, nie zdając sobie z tego sprawy, ochoczo wyręczamy mężczyzn (synów, braci, partnerów) w takich czynnościach jak pranie, sprzątanie. Dajemy im sygnały, że oczekujemy od nich wsparcia, silnego ramienia, pomocy. Z drugiej strony domagamy się zrozumienia i rozmów o emocjach, zapominając, że mężczyźni mają z tym problem. Czy nie lepiej skupić się na tym, co wychodzi każdemu najlepiej?

Program zajęć

Niektóre cechy mojego męża szczerze podziwiam. Myślę, że dzięki niemu staję się spokojniejsza, bardziej cierpliwa, nabieram dystansu do siebie i świata. Lubię słuchać, gdy w ciekawy sposób mówi o funkcjach mózgu, ale pogodziłam się z tym, że nie wszystko lubimy w tym samym stopniu i że sporo nas różni – ale te różnice są fajne, bo sprawiają, że nasze odrębne światy są wciąż dla nas atrakcyjne. Nie czekam już, że domyśli się, gdy dorzuca do przepełnionego kosza na śmieci kolejną rzecz, że się nie zmieści. Po prostu zawiązuję worek, stawiam w przedpokoju i wiem, że wtedy wyniesie. Dawniej był to dla mnie dowód, że mnie nie docenia, dziś szkoda mi na to czasu. Tak jest i już, i nikt nikomu tu na złość nie robi. Zamiast skupiać się na tym, co dzieli, zaczęłam koncentrować się na tym, co łączy.

Dorota Kałużyńska, psycholog, trenerka biznesu i fotografka, też ogniskuje uwagę na tym, co podziwia u swojego partnera. – Chciałabym nauczyć się od niego precyzji w działaniu i dokładności. Jest inżynierem lotnictwa i zajmuje się silnikami odrzutowymi, a to, jak funkcjonuje na co dzień, nosi znamiona „inżynierskiej dokładności”. Ja często działam, wyznając zasadę „na oko” i „mniej więcej”, a mój Marek – wręcz przeciwnie. Podziwiam to u niego i trochę chciałabym uszczknąć tej dokładności dla siebie. Czego jeszcze mogłabym się nauczyć? Dbałości o szczegóły i pamiętania o pewnych zasadach właściwego użytkowania przedmiotów codziennego użytku, np. samochodu. Skrupulatnego czytania instrukcji obsługi i stosowania się do zaleceń producenta. Kolejna rzecz – skupienie na jednej czynności.

Czy warto się uczyć od mężczyzn? – Myślę, że tak – mówi Dorota Kałużyńska. – Męski umysł to ciekawy twór, który nam, kobietom, może służyć czasem jako drogowskaz w gąszczu myśli i zawikłanych połączeń przyczynowo-skutkowych. To, czego możemy się uczyć od mężczyzn, to z pewnością prostota w myśleniu. Mówienie zdaniami pojedynczymi, a nie wielokrotnie złożonymi.

A czy mężczyźni chcieliby uczyć się od nas? Szczerze mówiąc, robiąc research do tego artykułu, zauważyłam, że nie przyznają się do tego zbyt chętnie (może poza 43-letnim Grzegorzem, który chciałby nauczyć się od nas „planowania wydatków, ogarniania potrzeb, myślenia nie tylko o dziś i jutrze”) albo obstają przy tym, że to, czego możemy nauczyć się od innych, nie zależy od płci.

Potrzebni sobie

Dzięki temu, że umiemy czerpać od siebie nawzajem – niezależnie od płci, statusu, pochodzenia – świat przetrwał i rozwija się dalej. Pomimo różnych pomysłów, że kobiety i mężczyźni mogą być sobie równi, te dwa światy wciąż są odległe.

– Myślę, że wielu mężczyzn marzyłoby o tym, żeby być na jeden dzień kobietą, a kobiet – mężczyzną, by zobaczyć, jak to jest „po drugiej stronie” – mówi dr Tomasz Sobierajski, socjolog. – Takie rzeczy nie są jeszcze możliwe, więc lepiej byłoby, żebyśmy tymczasem z uwagą i wrażliwością obserwowali siebie, po to, aby czerpać jak najwięcej z doświadczeń płci przeciwnej i uczyć się tego, co najlepsze. Bo przecież od wieków mężczyźni i kobiety są razem, spotykają się ze sobą przede wszystkim jako ludzie, od których można się wiele dowiedzieć. Dlatego nie rozumiem postawy niektórych środowisk, uznających się za feministyczne, które z uporem próbują stawiać mur między kobietami a mężczyznami. To cementuje stereotypy, bo odseparowani mentalnie, nie możemy dzielić się swoimi doświadczeniami, a przez to wzbogacać swoich wnętrz.

Po co walczyć, wzmacniać różnice? Choć mówimy w nieco innych językach, jakoś się od lat porozumiewamy. Może więc uznajmy, że zamiary Marsjan są wobec Wenusjanek przyjazne. I niech mężczyźni przestaną być straszeni wizją, że nie są nam potrzebni. Są potrzebni. Potrzebujemy siebie nawzajem.

Uczyć się od własnej płci? Też! Jak najbardziej

Paweł Droździak, psycholog, psychoterapeuta: Mężczyźni i kobiety bardzo wiele zyskują, przebywając w grupie podobnych sobie osób. Polecałbym to szczególnie w przypadkach problemów małżeńskich. Odnaleźć wśród osób swojej płci prawdziwy kawałek tego, kim jestem. Będąc kobietą. Będąc różną od mężczyzn. Mając potrzeby kobiety i przeżycia kobiety. Będąc rozumianą przez kobiety w kobiecym gronie. Będąc mężczyzną. Będąc różnym od kobiet. Mającym przeżycia i potrzeby mężczyzny. Będąc rozumianym przez mężczyzn wśród mężczyzn. Łatwiej zrozumieć się z innymi, jeśli rozumie się siebie.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »