Dlaczego kobiety kochają drani?

Dlaczego kobiety kochają drani
123rf.com

Magda wierzy, że aby być pokochanym, trzeba na to zasłużyć. Że cierpliwość i znoszenie niesprawiedliwego traktowania prowadzą do nagrody. Kiedy myślisz w taki sposób, podobają Ci się wyłącznie Ci, którzy Cię nie chcą. Wydają Ci się tym wspanialsi, im bardziej są niedostępni.
Kiedy rozmawiamy na czacie, często dzielicie się ze mną taką oto opinią o płci przeciwnej: „Nie warto być miłym, bo kobiety i tak wybierają drani”, „Czemu kobiety lubią być źle traktowane, bo wydaje się, że im się to podoba?” albo „Dlaczego facetom podobają się niedostępne, zimne królewny? Kiedy widzą, że kobiecie zależy, od razu tracą zainteresowanie”.

Czy naprawdę warto przyjmować takie założenie? Gdyby tak było, wszystkie szczęśliwe, zakochane i wzajemnie troszczące się o siebie pary byłyby absolutnym wyjątkiem.

Myślę, że istnieje bardzo wiele modeli związków. Takie, w których jednak osoba stara się bardziej i próbuje zasłużyć na uczucia tej drugiej, niedostępnej, niewiele otrzymując w zamian, to tylko część z nich. A oto, co jest powodem powstawania takich niesymetrycznych relacji:

Kiedy jesteś Kopciuszkiem

Kuba, jak sam twierdzi, jest etatowym paziem wyniosłych księżniczek. Kiedy zakochuje się w dziewczynie, nie potrafi jej odmówić, jest na każde skinienie. Na początku ona jest zachwycona jego adoracją. Ale wkrótce zaczyna traktować to jak należną daninę. Albo kiedy go potrzebuje – uwodzi go, a kiedy nie potrzebuje – odtrąca. Z czasem on czuje się wykorzystany, a ona bez ceregieli mówi mu do widzenia. Ale on zawsze próbuje. I zawsze wybiera tak samo. Im bardziej ona jest niedostępna, tym bardziej on się stara.

Podobny problem odkryła Magda. – Przyznaję, nie przepadam za typem chłopaka z sąsiedztwa. Najbardziej kręcą mnie faceci, którzy robią wrażenie outsiderów, tacy trochę tajemniczy. Lubią filozofować, jest w nich jakaś niezgoda na ten świat, jakieś pociągające zagubienie. Na początku zawsze mam wrażenie, że trafiłam na swoją drugą połowę. Kiedy jednak zaczynam się angażować i troszczyć się o niego, widzę jak jego zainteresowanie słabnie. Przychodzi, kiedy chce, znika, traktuje mnie jak przedmiot, chce tylko seksu, nie ma czasu. Albo nagle ma i ja wtedy zmieniam swoje plany. Bo chcę być z nim! Czasem znoszę to długo, licząc na to, że w końcu on powie mi, że mnie kocha. Niestety. Czuję się jak Kopciuszek. Mój najdroższy wybiera się na bal beze mnie.

Takie osoby jak Kuba lub Magda cierpią na niską samoocenę. Ktoś, kto dewaluuje swoją wartość, z założenia ustawia się na gorszej pozycji i paradoksalnie ceni osoby, które go odrzucają.

Choć zazwyczaj sobie tego nie uświadamia, postępuje według następującego wzoru: „Skoro ja jestem nic nie wart, to osoba, która mnie akceptuje, też musi być niewiele warta. Inaczej zauważyłaby, że jestem do niczego. Ten, kto mnie odrzucił, musi być lepszy ode mnie. Przecież właśnie to, że mnie nie chce, lekceważy, nie kocha – potwierdza moją bezwartościowość, która jest niezaprzeczalnym faktem. Kiedy jednak w końcu zasłużę na nią/niego będzie to oznaczało, że ja też jestem coś wart. Gdy on/ona mnie zechce, poczuję się kimś ważnym i będę szczęśliwy.