Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

22 września 2011 in Partnerstwo by Łukasz Zamilski

Gry małżeńskie

W co zagramy? W „Zawsze coś ci się nie podoba”? A może w „Przecież ja się staram” albo „To wszystko przez ciebie”? Kto wygra? Nikt. Przegranych może być dwoje.

Grają wszyscy – doświadczeni psychoterapeuci i ich pacjenci, nauczyciele, dziennikarze. Co jest grane? Rozgrywki codziennego życia. Stawka większa niż zdrowy rozsądek. Lubimy grać z najbliższymi. Co więcej – zazwyczaj wybieramy na partnerów życiowych ludzi, którzy grają w te same gry, co my. Każda gra ma jednak wpisaną w regułę nieszczerość, choć zwykle nieświadomą – grający jest przekonany, że zachowuje się jak należy, w zgodzie ze swoimi przekonaniami i potrzebami. A tak naprawdę kierują nim nieuświadomione lęki.

Gra nr 1: Patrz, co przez ciebie zrobiłem

Marek nie jest zbyt towarzyski. Z konieczności uczestniczy w zjazdach rodzinnych i imprezach zawodowych. Poszukuje miejsc odosobnienia. Najczęściej przesiaduje w garażu, gdzie godzinami poleruje swoje auto lub przekłada śrubki w pojemniku. Wszystko po to, by chwilę pobyć sam, tylko ze sobą.

Do garażu wchodzi Basia, żona Marka. W ręku trzyma filiżankę. „Pomyślałam, że może masz ochotę na kawę…” – zaczyna. Marek upuszcza słoik ze smarem, pełen złości obraca się w kierunku Basi. „No i patrz, co przez ciebie zrobiłem” – mówi z wyrzutem. Basia zasmucona wycofuje się z garażu. Marek sięga z zadowoleniem po kawę.

To klasyczny przykład gry w „Patrz, co przez ciebie zrobiłem”. Głównym jej celem jest unikanie odpowiedzialności, ale także – zwłaszcza jeśli w małżeństwie pojawia się kryzys – kontaktów seksualnych. W to grają zwykle osoby, które nie potrafią wprost wyrażać złości i mają potrzebę potwierdzania swojej niewinności, nawet jeśli nikt ich o nic nie oskarża.

To nie wejście Basi, lecz irytacja Marka doprowadziła go do upuszczenia przedmiotu. Marek nie uświadamia sobie tkwiących w nim pokładów złości (do siebie, żony, a może nawet matki czy dzieci). Nie potrafi wyrażać jej wprost, dlatego potrzebuje pretekstu. Ale w spokoju, którego pragnie, wypija sobie kawę.

Po kilku takich sytuacjach żona będzie coraz częściej zostawiała go samego, a on schowa się za swoimi zajęciami. Jeśli Basia zagra w „Ja tylko próbuję ci pomóc”, to ta rozgrywka może toczyć się latami. Jak się przełoży na ich codzienne życie? Marek będzie pozwalał żonie podejmować decyzje nie tylko w błahych sprawach, na przykład wyborze restauracji na kolację, ale też w kluczowych, jak wychowywanie dzieci. I jeśli miejsce okaże się dobre, a stosowane metody wychowawcze przyniosą skutek – Marek będzie zadowolony. W przeciwnym razie powie: „To przez ciebie”. Ta wygodna pozycja zdejmuje z niego ciężar podejmowania decyzji i daje mu argument podczas kłótni, w których może wypominać żonie niewłaściwe postanowienia.

I element: skrypty

Gra kończy się tzw. wypłatą. Uczucia jej towarzyszące nazywa się w analizie transakcyjnej skryptowymi, czyli takimi, jakie przeżywaliśmy w dzieciństwie. Każda wygrana jest jednak równocześnie przegraną. Uczestnicy gry dochodzą do wniosków, które już znają, i przeżywają uczucia, które już przeżywali.

Gdyby Marek uświadomił sobie, co się dzieje, podziękowałby za kawę, przytulił żonę i powiedział jej, że chce pobyć sam, a może nawet zapytał, co ona na to. Zrezygnowałby z gry. A Basia? Jeśli zależałoby jej na prawdziwej bliskości, być może powiedziałby,
że chciała z nim chwilę pobyć, ale rozumie i poczeka na niego w sypialni.

II element: role

Grając, wcielamy się w określone role, które mogą zmieniać się w trakcie rozgrywki. Niczym nieświadome pacynki czy uśpieni aktorzy przechadzamy się po trójkącie dramatycznym, wchodząc w rolę Ofiary, Ratownika lub Prześladowcy. Każdy z nas ma swoją ulubioną rolę wyjściową i kończącą grę.

Basia wchodzi z kawą do garażu w roli Ratownika, Marek jako Ofiara upuszcza narzędzie swojej pracy, czyniąc z Basi Prześladowcę. Po tym incydencie, na krótką chwilę sam wchodzi w rolę Prześladowcy i pokazuje Basi, teraz Ofierze, co się przez nią stało. I powraca do swojego zajęcia ponownie jako skrzywdzona Ofiara. Basia jednak nie zgadza się na rolę Prześladowcy, w której zostaje postawiona. Wieczorem lub kolejnego dnia ponownie wejdzie w rolę Ratownika, próbując domyślić się potrzeb swego męża.

Gra nr 2: Udręczona

Mariola stara się być idealną panią domu. Przyjmuje na siebie wszystkie obowiązki, a nawet prosi o więcej. Pokornie słucha uwag Jerzego, swojego męża, który co jakiś czas krytycznie wypowiada się o jej pracy, a w towarzystwie pozwala sobie w stosunku do niej nawet na żarty i złośliwości. Mariola stara się również spełniać prośby, a z czasem żądania swoich dzieci. Gdy przychodzą goście, nie potrafi odpocząć, stara się wszystkich zadowolić. Czy czuje się wykorzystywana? Nie, ona wydaje się czerpać satysfakcję z tego, że pracuje ponad siły. Dzięki temu jest potrzebna i kochana. Gdyby tylko nie to wyczerpanie… Mariola przestaje dbać o siebie, gwałtownie chudnie, aż wreszcie trafia do gabinetu psychiatrycznego, marząc o pobycie w szpitalu.

Strony: 1 2


Jak utrzymać wakacyjny nastrój przez całe lato?

Okres urlopowy zaczął się na dobre, choć niestety, rzadko spędzamy całe wakacje na wyjeździe. Przez większą część lata chodzimy do pracy próbując poczuć wakacyjny klimat ...

Recepta na lęk? „Pokochaj swoje serce”

„Życie jest zaskakująco proste, gdy przestajemy je komplikować.” mówi Dagmara Skalska w swojej najnowszej książce „Pokochaj swoje serce” i przedstawia sposób na pokonanie lęku.
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI