Kobieta i mężczyzna: Jesteśmy różni ale równi

123rf.com

Kiedy słyszę pytanie, czy różnice między mężczyznami i kobietami utrudniają porozumienie, wiem, że na pewno pyta o to kobieta – mówi psychoterapeuta Paweł Droździak.
Jest pan za równością płci? To w ogóle jest możliwe?

Gdyby jedna płeć była tym samym co druga, to słowo „płeć” w ogóle nie miałoby w języku żadnego znaczenia. W ślad za słówkiem „płeć” musiałby też zniknąć zwrot „stosunek płciowy”. A jak nie ma seksu, to co zostaje? Nie wiem, może praca? Niektórzy zresztą już dzisiaj tak żyją. Nie mają płci. Mają pracę.

Chodzi raczej o równe prawa, równe możliwości…

Poczucie sprawiedliwości każe domagać się tych samych możliwości dla każdego. Czyli dajemy na przykład wszystkim podobną edukację, podobne prawa przed sądem itd. Jeśli komuś czegoś brakuje, próbujemy to dla niego wyprodukować. Na przykład kiedy ktoś ma gorszy wzrok niż inni, to wytwarzamy okulary. Jak ma gorszy słuch, to aparat. Kiedy jest mniej inteligentny, próbujemy to wyrównywać – szkolić, adaptować itd. Nie można jednak sprawić, by ludzie dostali sprawiedliwie tę samą płeć. Z tym może być niektórym trudno się pogodzić.

Płciom od zarania przypisywane są role kulturowe, płci seksualnej – płeć kulturowa, ale ostatnio dąży się do niwelowania tych narzucanych społecznie różnic. Jest teraz tendencja, byśmy wzajemnie wymieniali się rolami, np. tata idzie na tacierzyński, kobieta zarabia więcej… Naprawdę to wszystko jedno, kto pełni jakie role? Jesteśmy równi czy różni?

Chyba nigdzie różnica między płciami nie jest tak widoczna, jak właśnie w rozmowach o podziale domowych obowiązków. Kobieta domaga się od mężczyzny, by ją uwolnił od wyroku, który określa jej los, umiejscawiając ją w roli nikogo więcej niż matki. Bo takie przypisanie to faktycznie wyrok: nie jest już nawet kobietą, tylko matką. Więc ona dopomina się, by on ją uwolnił i żeby się do niej jakoś upodobnił rolą. On się godzi lub wykręca, ale to już rzecz drugorzędna. Najważniejsze, że to ona się upomina o to, by zrobił coś, na co właściwie sam mógłby wpaść, gdyby się tylko dla niej postarał: pomyśleć o niej, zrozumieć ją, pomóc czy po prostu oddać kawałek tego, co on ma, a ona nie. No i teraz albo on da radę ją w tym usatysfakcjonować, albo ją zawiedzie.

Okazuje się jednak, że tata na tacierzyńskim jest co prawda atrakcyjny seksualnie, ale dla innych kobiet, dla stałej partnerki przestaje takim być po jakimś czasie. A kobietom, które oficjalnie głoszą, że nie mają nic przeciw temu, by mężczyzna mniej zarabiał, owszem, nie przeszkadza, gdy jest to „jakiś” mężczyzna, a nie ten, z którym są lub miałyby być. Zresztą mężczyźni podobnie – na ogół mówią „tak” dla większych zarobków kobiet, o ile to nie dotyczy tej najbliższej kobiety.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »