Przepis na małżeństwo doskonałe

Dwa roboty pod jednym dachem. Albo romantycznie oddani sobie kochankowie. Czy to pary idealne? Nie. Ale psychoterapeuta Tomasz Srebnicki zapewnia, że szczęśliwy związek małżeński jest możliwy.
– Każde z nich robi karierę, świetnie się razem bawią, dużo podróżują. Pragną siebie zawsze tak samo gorąco. On pamięta o jej urodzinach, ona gotuje jego ulubione potrawy. Nigdy się nie kłócą… Czy tak właśnie wygląda idealny związek?

– To raczej związek dwóch robotów, które nie wchodzą ze sobą w żadne interakcje, po to, by temu modelowi sprostać. Małżeństwo doskonałe to takie, którego – wychowani w kulcie romantyzmu – nie uznalibyśmy wcale za małżeństwo, a raczej za partnerską umowę. Jest wspólnotą założoną na podstawie świadomej decyzji – bycia razem. Ale bez oczekiwań typu: „on nam na pewno zbuduje duży dom, bo mężczyzna powinien…” albo: „ona będzie gotować mi zupę i nosić erotyczną bieliznę na co dzień, bo kobieta powinna…”. To właśnie oczekiwania doprowadzają do frustracji i rozwodu.

– No ale każdy ma jakieś oczekiwania, na przykład chce być kochany.

– Posiadanie oczekiwań wobec partnera tak naprawdę jest próbą sprawowania nad nim kontroli, przejawem egoizmu. Mąż myśli: „jeśli mnie kocha, będzie mi robiła kolacje, kiedy zmęczony będę wracał z pracy”, żona myśli: „jeśli mnie kocha, będzie co sobota sprzątał ze mną dom”. Tymczasem ona wieczorem woli poczytać niż gotować, a on w sobotę chce poleżeć przed telewizorem. I oboje uważają, że mają do tego prawo. I kto w takiej sytuacji zrobi kolację i posprząta? Nikt, bo tych dwoje egoistów naskoczy na siebie i będzie się licytować: „ale ja tyle pracowałem”, „a ja tyle się namęczyłam!”. I do niczego nie dojdą.

– Czy w związku idealnym nie ma konfliktów?

– Konflikty, niezależnie od tego, czy przebiegają dynamicznie (kłótnie i trzaskanie drzwiami), czy biernie

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »