Siedem mitów o związkach

123rf.com

Przekonania mają taką właściwość, że wierzymy w nie, nie zastanawiając się właściwie dlaczego. Na temat związków istnieje sporo stereotypów wątpliwej wiarygodności. Nie które z nich są nie tylko nieprawdziwe, ale również potencjalnie niebezpieczne. Mogą one bowiem utwierdzić ludzi, że ich przypadek jest beznadziejny lub skierować ich rozwój na niewłaściwe tory.
MIT 1 – zainteresowania łączą ludzi
Owszem, wspólne zainteresowania mogą zbliżyć, ale ważniejsza jest jakość relacji między parą. Również w czasie, kiedy oddają się wspólnemu hobby. Partnerzy mogą na przykład uwielbiać górskie wycieczki. Dla jednych będą one cudowną okazją do spędzania czasu razem i jeszcze większego zbliżenia się do siebie. Inni zaś będą na górskich szlakach kłócić się, rywalizować, nie pomagać sobie, mieć zawsze inne zdanie na temat tego, którą drogą należy wchodzić oraz schodzić. Wcale nie musi to korzystnie wpływać na związek.

MIT 2 – przysługa za przysługę
W udanym małżeństwie panuje idealna równowaga. Obydwoje partnerzy po tyle samo biorą i dają. Uśmiech za uśmiech, umycie łazienki za odkurzanie pokojów. Według tej teorii przyczyną kryzysów jest zachwianie szczęściodajnej harmonii. Strona mniej obdarowywana popada we frustrację. Wystarczy zawrzeć umowę i relacje między ludźmi się poprawią. To błędne myślenie. W szczęśliwym związku talerze myją się same. Bo szczęśliwi ludzie nie notują czy partner aby na pewno umył naczynia za przygotowanie romantycznej kolacji. Nie liczą też gestów. Pilnowanie kiedy i ile razy mąż czy żona wykonali jakąś czynność, wskazuje że ten obszar wspólnego życia może być przyczyną napięć w małżeństwie.

MIT 3 – unikanie konfliktów niszczy związek
To ogromne uogólnienie. Nie we wszystkich związkach szczerość popłaca. Wiele ludzi żyje ze sobą przez lata szczęśliwie, nie zwracając na pewne sprawy uwagi i dobrze im z tym. Chodzi o to, że pary w różny sposób rozwiązują konflikty. Jedni unikają starć, inni awanturują się, jeszcze inni siadają i przegadują problem, nie podnosząc głosu, za to osiągając kompromis. Istota polega na tym, żeby dwie strony potrzebowały tego samego sposobu.