Singiel – chce, czy musi żyć sam?

– Kobieta, która nie ma nikogo po trzydziestce, oznacza jedno – nikt jej nie chciał, i można pleść bzdety o niezależności, aspiracjach, inwestowaniu w siebie. Tylko co zostanie na starość, kot i rozgoryczenie, bo szanse, że w tym wieku pozna się kogoś normalnego, są znikome – przekonuje internautka.
Najnowsze badania zrealizowane na zlecenie serwisu Sympatia.pl przez TNS Pentor, wykazały, że aż ponad 40 proc. polskich singli żyje w pojedynkę od ponad 5 lat. Co siódmy jeszcze nigdy nie był w stałym związku, a tylko 6 proc. z nich deklaruje, że aktywnie poszukuje swojej drugiej połówki.

Czy fakt, że samotni pozostają dość bierni w kwestii poszukiwania partnera to znak czasów, brak umiejętności budowania relacji, czy może oczekiwanie, że to ktoś inny uczyni ten pierwszy krok? A może single są przekonani, że mają jeszcze czas na ułożenie sobie życia?

Mogę, ale nie muszę

Otwartość na nowego partnera jest uzależniona przede wszystkim od wieku singla. Okazuje się, że najbardziej zaangażowani w poszukiwanie nowego partnera wcale nie są single najmłodsi (a więc w wieku 25-34 lata), lecz ci w wieku 35-44 lat. To w tym wieku osoby samotne najczęściej przyznają, że aktywnie poszukują drugiej połówki.

Nie oznacza to jednak, że najmłodsi single są zamknięci na pojawienie się nowej osoby w ich życiu, ponieważ ponad połowa z nich (56 proc.) przyznaje, że jest zainteresowana ewentualnym związkiem.

Statystyczny – nazwijmy go „aktywny poszukiwacz” – to młody mężczyzna, singiel „wyboru”, który często korzysta z zasobów internetu. Osobami biernymi w poszukiwaniu i najmniej zainteresowanymi nowym partnerem są starsze kobiety, głównie mieszkanki wsi.

– Takie podejście często wynika stąd, że ludzie często nie dają sobie nawet szansy na to, by w ich wieku i w sytuacji, w jakiej się znaleźli, by znaleźć sobie drugą osobę – twierdzi prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog i pedagog, ekspert akcji „Pokolenie singli”. – Zmniejszają oni pewne oczekiwania w swoim życiu, analizują je, po czym mówią sobie „tak się stało w moim życiu, tak już musi być”, zamykając się na to, że w ich życiu może ponownie zaistnieć wartościowy związek.

Dr Julita Czernecka, ekspertka akcji „Pokolenie singli” uważa z kolei, że młodsi single najczęściej nie czują potrzeby bycia w stałym związku, gdyż uważają, że mają na niego jeszcze czas.

– Najczęściej decyduje zaangażowanie w rozwijanie własnej kariery zawodowej, skupianie uwagi na samorozwoju i zwyczajny brak czasu na poszukiwanie. Single chcą korzystać z zalet bycia solo: bawić się, poznawać nowych ludzi, realizować pasje i marzenia. Ponadto mają też bardzo wysokie oczekiwania wobec potencjalnego partnera i nie chcą iść na kompromisy, żeby żyć „z byle kim i byle jak”.

– W ludziach istnieje potrzeba życia w związkach, choć trudno powiedzieć, w jakim stopniu jest to faktyczna potrzeba a w jakim zakodowany przekaz kulturowy – dodaje Katarzyna Kuklińska z Collegium Civitas. – Nie zmienia to faktu, że dla singli w wieku 25-34 lata posiadanie partnera nie jest najważniejsze. To czas doskonalenia swoich umiejętności, posiadania już pewnego stażu pracy, czy możliwość swobodnego poruszania się po rynku pracy. Kiedy osiągną względną stabilizację w pracy zawodowej, wówczas dopiero zaczynają myśleć o zakładaniu rodziny.

Za starzy na związek

Otoczenie singla nie zawsze jest jednak w stanie zrozumieć intencje osób, które – ich zdaniem – zbyt długo zwlekają z założeniem rodziny i wciąż żyją w pojedynkę.