Ślubu jednak nie będzie

123rf.com

To po prostu piękna ceremonia. Biała sukienka, welon, tłumy gości. Czasem jedyny moment w życiu, kiedy można być księżniczką. A potem przychodzi refleksja: „Czy ja na pewno kocham tego mężczyznę?”.
Zaczęło się od tego, że Ewa w pewien sobotni poranek przeczytała wywiad z dziewczyną, fotografką, która odwołała ślub. Dziwny zbieg okoliczności, bo w nocy miała sen. Stała przed lustrem w ślubnej sukni. Nagle suknia sczerniała i zaczęły chodzić po niej robaki. Ewa próbowała ją zdjąć, ale nie mogła. Obudziła się zlana potem. A potem, proszę, ten tekst w gazecie. Ewa pamięta, że gazeta jeszcze przez wiele tygodni publikowała listy kobiet, które znalazły się w podobnej sytuacji co bohaterka tekstu. Wywiad przyniósł im ulgę, okazało się, że nie są jedyne. Ewa też chciała napisać. Że się boi i też myśli, by się wycofać. Ale nie napisała.

O strachu

Nie ma dokładnych statystyk liczby odwoływanych ślubów. Ale szacuje się, że jest ich kilka tysięcy rocznie, głównie w dużych miastach. – Motywy takich decyzji są różne, lecz za większością stoi lęk – mówi Małgorzata Ohme, psycholog. – Lęk przed utratą wolności, podjęciem zobowiązania, odpowiedzialnością, bliskością, kompromisem. Duże znaczenie ma też symboliczny wymiar ślubu. Przysięgamy przecież, że nie opuścimy kogoś aż do śmierci. To bywa paraliżujące. Aleksandra Hulewska, psycholog społeczny, trener rozwoju osobistego, wykładowca akademicki: – Kobiety znacznie częściej niż kilka dekad temu decydują się na rozstanie z partnerem. W dużej mierze wynika to ze zmiany społecznej roli kobiet. Kilkadziesiąt lat temu były przede wszystkim żonami, matkami, gospodyniami. Teraz mają do wyboru wiele różnych scenariuszy życiowych.

Według badań 30 proc. młodych Polek (między 20. a 30. rokiem życia) woli być w wolnym związku. Boją się, że ślub zepsuje relację, że trudniej będzie się rozstać i – co do tej pory było domeną mężczyzn – nie chcą zobowiązań. Co prawda daleko nam jeszcze do Skandynawii, gdzie związków nieformalnych jest więcej niż małżeńskich, ale i u nas wciąż rośnie liczba ludzi żyjących w konkubinacie. Pod koniec lat 80. bez ślubu żyło 250 tysięcy par, dziś – ponad 350 tysięcy.

Trochę o nich

Ewa: dziennikarka, z Maćkiem była sześć lat. Zostawiła go dwa tygodnie przed ślubem. W lipcu minie trzy lata od tamtego momentu.