Szeptem mów o miłości

Co aktywna współczesna kobieta wie o uwodzeniu? W porównaniu ze swoją prababką – nic. Dała się zwieść mitowi emancypacji, niezależności, nowoczesnym pomysłom i często… płacze samotna. Czyta poradniki! A nie lepiej posłuchać rad seniorki?
Kobieta sprzed dwustu lat wiedziała, jak mężczyznę skokietować, rozkochać w sobie, doprowadzić do szaleństwa, potem do ołtarza, ba – jak tę miłość utrzymać! Wiedziała to od babki albo prababki. A tamta od swojej.

Kobieta współczesna wyrzuciła ich sztuczki do lamusa jako przestarzałe i nieadekwatne do epoki lotów w kosmos i internetu. Wierzy, że sukces, pieniądze i aktywność w sypialni to najsilniejsza broń kobieca. Stawia na pełną szczerość z partnerem…

Tymczasem sztuka uwodzenia to niezwykle konserwatywna dziedzina, która – być może jako jedyna – nie uległa presji nowoczesności. Prababki dobrze wiedziały, jak wywabić uporczywą plamę, jak domowym sposobem rozjaśnić przebarwienie i co dodać do konfitury, żeby wyszła lepsza niż u sąsiadki. Ale nade wszystko doskonale znały się na mężczyznach. U źródeł ich zasad leży bowiem głęboka – choć nieuświadamiana – wiedza psychologiczna. Moja babcia zawsze powtarzała: ,,Drogie dziecko, jak świat światem władza i pieniądze to domena mężczyzn, siła kobiet leży w umiejętnym uwodzeniu. Chcesz owinąć sobie faceta dookoła małego palca? Flirtuj, kręć, a nawet manipuluj, i uciekaj, kiedy tylko wydaje mu się, że już cię ma”. Miała rację! I mówię to zarówno jako kobieta, jak i psycholog.

Nasłuchałam się opowieści o tym jak „ona kocha, pomaga w rozwoju kariery, dotrzymuje słowa, jest wierna i uczciwa. Zawsze pod telefonem”. I czemu on odchodzi? Prababka powiedziałaby: „Właśnie dlatego!”. Postanowiłam zatem obsadzić ją w roli eksperta i zamieścić kilka bezcennych wskazówek z dawnego elementarza sztuki uwodzenia.

Niech nie pozna cię nigdy do końca

Skoro jest twoją drugą połową, to powinnaś mu podać na tacy swoje serce, duszę i ciało. Obnażyć się cała? Kapitalna bzdura! Bądź raczej jak wykwintny obiad w eleganckiej restauracji, który w każdej chwili może zostać przerwany, np. przez niespodziewany telefon od szefa. Odkrywaj się powoli i nigdy do końca, zwłaszcza w sypialni. Seks to nie biznes. Nie można wszystkiego od razu rozkładać na straganie. Bądź sobą, ale w ekskluzywnej wersji. Pokazuj mu tylko tyle, by zaostrzyć jego apetyt, ale nigdy nasycić. Wszak męska wyobraźnia to najskuteczniejszy sojusznik kobiecych działań.

Trzymaj na wodzy swoje emocje. Im silniej reaguje kobieta, tym mężczyzna bardziej się dystansuje, i odwrotnie. Nie licz, że będzie twoją przyjaciółką. Miej swoje tajemnice, babskie sprawy, sekreciki i niedopowiedzenia.

Miło być kobietą słabą

Słaba płeć, a jednak najsilniejsza. Stara prawda – miło być słabą kobietą czekającą na ramię silnego mężczyzny. O, nie? Masz swoją dumę, sama sobie poradzisz? No to sobie radź. Tymczasem… lękliwa, uległa i nieśmiała, ale jakże kobieca koleżanka z pracy będzie skutecznie przykuwać jego uwagę. Słabość kobiety wyzwala siłę w mężczyźnie. Pozwala tej siły użyczyć wybrance serca. Zgódź się na rolę ukochanej, zamiast starać się zająć rolę jego przyjaciółki, kumpla, mamusi czy pielęgniarki. Przecież z żadną z tych dam nie poszedłby do łóżka! Ba, nawet do restauracji, co najwyżej do baru, przekąsić coś w locie. Z ukochaną to co innego – będzie wykwintny obiad i to w dobrej knajpce z klimatem. I niech za niego zapłaci! Jeśli w restauracji kelner – męski szowinista podsunie ci rachunek pod nos, z wdziękiem przesuń go na połowę stołu partnera i oddal się do łazienki poprawić makijaż. Ta zasada obowiązuje nawet, gdy dostałaś podwyżkę, a on od miesiąca rozgląda się za pracą.

A kiedy macie do podjęcia ważną decyzję, nie wchodź w rolę dzielnej druhny czy Zosi Samosi. To on jest głową w duecie, ale za to ty – szyją. Aby osiągnąć swoje, stosuj babską dyplomację, nie wierz w skuteczność logicznej argumentacji.

Nie o to chodzi, by złapać króliczka…

…ale by gonić go. Dlatego uciekaj i nie pozwól się złapać, chyba że na małą chwilkę, i to ty decyduj, czy to właśnie ta chwilka.

Nigdy nie zdradzaj, jak bardzo ci na nim zależy, nie odkrywaj do końca swoich pragnień, miej zawsze asa w rękawie. To on ma być tym, który zabiega, prosi, wychodzi z inicjatywą, zdobywa. Flirtuj, ale z głową, siebie zostaw na smakowity deser, tylko dla najbardziej wytrawnego smakosza. Intryguj go, fascynuj, spraw, by nie mógł o tobie zapomnieć.

W tej grze, bez względu na staż związku, obowiązuje złota zasada umiaru – lepiej powiedzieć i zrobić mniej niż za dużo. Ty rzucaj jedynie ziarno, wysyłaj impuls, ale dyskretnie – tak, byś zawsze się mogła wycofać, choćby obracając wszystko w żart. Bądź dla niego niespełnieniem. Resztę niech mu podpowie wyobraźnia. Niech cię zdobywa ciągle od nowa i nigdy nie będzie pewny, że już cię ma. Nie gadaj za dużo. Zamiast długich monologów czy broń Boże wyznań, raczej pojedyncze słowa – klucze, które tworzą aurę tajemniczości i są afrodyzjakiem dla jego zmysłów.

Pielęgnuj swoją nieobecność. Od czasu do czasu znikaj i niech on nie wie, gdzie jesteś. Mężczyznom dobrze robi tęsknota. Aranżuj więc sytuacje, w których on na ciebie czeka. Każdy mężczyzna to myśliwy, uwielbia polować. Przejmując inicjatywę, dusisz jego naturalny zew. Kiedy znowu go w sobie obudzi, zapoluje, ale już na trudniejszą zdobycz.

Obiecanki cacanki

Pamiętaj, że jeśli on powiedział, że przyjdzie, to wcale nie oznacza, że ,,przyjdzie” tylko, że ,,powiedział”. Męskie obietnice są równie żarliwe i ulotne jak łzy kobiety.

Kilka dni temu, kiedy on nie zadzwonił, rozpaczałaś. W końcu zadzwonił, ale tydzień później. Kiedy warknęłaś do słuchawki: ,,a z kim ja rozmawiam?”, był oburzony: ,,o co ci chodzi?”. Dałaś się przekonać. Obiecałaś mu uroczystą kolację ze świecami i ze śniadaniem, a on powiedział, że przyjdzie o 20.00 i… nie przyszedł. Zamiast się zamartwiać, że coś się musiało stać, obraź się. Dąsaj i nie rozmawiaj z nim, dopóki nie zacznie dotrzymywać słowa. Jeśli nie dotrzyma jeszcze raz – rzuć go. Chyba że chcesz nadal grać główną rolę w filmie: ,,Ona go kocha, a on ją olewa”. Jeśli żyjesz w iluzji, że on się zmieni po: ślubie, urodzeniu pierwszego dziecka czy po czterdziestce, już dziś zrób sobie w lodówce zapas lodów na pocieszenie w długie samotne wieczory. Nawet jeśli się zmieni, to na gorsze. Po dwóch latach życia na huśtawce, przestanie nawet mówić, kiedy przyjdzie, bo nauczy się, że ty i tak będziesz zawsze czekać.

Chwal słodko – do miodu muchy lecą, nie do octu

Ciesz się z tego, co między wami dzieje się ,,tu i teraz”. Dbaj o miłą atmosferę, bo to że kobiety łagodzą obyczaje, to fakt. Nie rób dalekosiężnych planów. Nie wypominaj mu tego, co zrobił, albo czego nie zrobił. Nie sumuj, nawet w wyobraźni, jego ujemnych punktów. Po co? Żeby dowartościować siebie? Jestem lepsza od faceta? A po co? Naprawdę chcesz wieść życie u boku nieudacznika? Z przymrużeniem oka traktuj jego drobne grzeszki, puszczaj w niepamięć małe nietakty. Mężczyzna nie zauważa niuansów, wielu odcieni jednego koloru ani kobiecych rozterek, a nawet gdyby je zauważył, z pewnością by nie zrozumiał. Na zawsze wykreśl ze swojego słownika pretensje w stylu: ,,bo ty nigdy…, bo ty zawsze…”. Nawet w chłopaku z sąsiedztwa dostrzegaj siłę walecznego rycerza. Zachwycaj się sposobem, w jaki wymienia żarówkę albo marszczy czoło, gdy nie ma nic mądrego do powiedzenia. Zreperuje ci komputer, wymieni korki, oponę? „Po prostu nie wiem, jak ty to potrafisz!” – powiedz tak, nawet jeśli wiesz. Jeśli chcesz, by był twoim Jamesem Bondem, zacznij tak go traktować.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »