Zamknąć stare dla dobra nowego

Rodziny zrekonstruowane muszą tworzyć swoją historię od nowa – mówi psychoterapeutka Urszula Sajewicz-Radtke.

– Na czym polega największy trud budowania więzi w rodzinie zrekonstruowanej?

– Rodzina tradycyjna rozwija się w pewnym cyklu. Takimi klasycznymi fazami związku są: okres narzeczeństwa, młode małżeństwo, rodzina z małymi dziećmi, z dziećmi w wieku szkolnym, nastolatkami, dorosłymi dziećmi i faza pustego gniazda. Każdy etap wzbogaca rodzinę, wymaga zmian w jej strukturze. W rodzinie zrekonstruowanej dochodzi do zaburzenia tego cyklu. Nie ma tu naturalnego przechodzenia pomiędzy fazami, natomiast są fazy dodatkowe, przez które takie rodziny muszą przejść, żeby poradzić sobie w zaistniałej sytuacji.

– Na przykład faza zamykania poprzednich związków.

– Tak, bo to są rodziny po przejściach, po kryzysie. To, jak poradzą sobie po rekonstrukcji, zależy od tego, jak partnerzy poradzili sobie z rozstaniem. Dlatego muszą przejść proces żegnania się z dawnym związkiem, co zazwyczaj trwa długo. Nie bez powodu porównuje się go do żałoby po śmierci kogoś bliskiego.

– Dla dobra nowej rodziny lepiej ograniczyć spotkania z byłym partnerem?

– Absolutnie nie. A szczególnie w sytuacji, kiedy mamy dzieci. Nadal przecież jesteśmy rodzicami. Powinniśmy się kontaktować, ale ten kontakt nie może być nacechowany negatywnymi emocjami, nie można się nawzajem niszczyć. Często ludzie sobie z tym nie radzą. A niestety decydują się na pójście do terapeuty tylko wtedy, gdy chcą ratować związek. Tymczasem warto udać się po pomoc również w sytuacji, kiedy chcemy dobrze się rozstać.

– A co poradzić, gdy sytuacja jest na ostrzu noża?

– Jeżeli ludzie nie potrafią porozumieć się nawet w najprostszych sprawach, takich jak opieka nad dziećmi, dzielenie się kosztami, to można skorzystać z pomocy mediatora, który pozwoli na neutralnym gruncie ustalić zasady współpracy. Trzeba zamknąć poprzedni związek w cywilizowany

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »