Związek: miłość ci wybaczy

Miłość ci wszystko wybaczy
123rf.com

Ale nie wszystko! Zdradę i kłamstwo, i grzech – obiecuje przedwojenny szlagier Ordonki. Eksperci mówią jednak o exit cards. Co to jest? Wyjaśnia psychoterapeuta Ireneusz Sielski.
Kiedy żyje się razem, różne rzeczy mogą się zdarzyć i zagrozić wspólnemu szczęściu. Czy wszystko powinniśmy wybaczyć, na przykład zdradę?

Wybaczyć można wszystko. Ale to nie znaczy, że należy wszystko zapomnieć. Pamięć jest nam potrzebna, by nie narazić się na ponowne zranienie. Wybaczenie jest po to, byśmy wszystkich wokół nie podejrzewali o złe intencje i nie cierpieli. Ważne także, by pamiętać, że wybaczyć to nie znaczy żyć dalej razem z kimś, kto nas skrzywdził. To dwie zupełnie osobne kwestie.

Proces wybaczania zwykle trwa długo. Nie wystarczy powiedzieć: „OK, wybaczam ci” i po sprawie. Negatywne myśli wracają, nie da się ich od razu wykasować. Weźmy taki przykład: Adam zdradził Anię. Główny problem polega na tym, że to, co się stało, rujnuje im dotychczas znany świat. W momencie, w którym Ania dostała e-maila od jego kochanki, opatrzonego jednoznacznymi zdjęciami, straciła świadomość, kim jest. Wierzyła w swoją intuicję, w szczęście, a nie przewidziała tego, co się stało, więc nie może już ufać sobie, nie może ufać losowi. Nie chce wierzyć też w to, w co wierzyła – w uczciwość Adama. Musi od nowa budować przekonania na temat tego, kim sama jest, kim jest Adam i jaki jest świat. To szok i dlatego ważne jest, by nie zamiatać zdrady pod dywan.

Nie lepiej wykrzyczeć żale i już do tego nigdy potem nie wracać?

Adam na pewno chciałby jak najszybciej o tym zapomnieć. Mówi: „przepraszam, źle zrobiłem, to się nie powtórzy” i oczekuje, że Ania mu przebaczy, zapomni i da spokój. Jednak to nierealne, osoba zdradzona będzie przypominać sobie o zdradzie z byle powodu, na przykład gdy ten, kto zdradził, spóźni się, nie odbierze komórki, pójdzie do pracy czy wróci o nietypowej porze albo jakoś dziwnie spojrzy…

Zdradzona osoba ma do tych podejrzeń prawo. Nie może być tak, że ma milczeć, skoro wybaczyła, ona musi mieć szansę mówić o tym, co czuje i myśli – tyle, ile tylko potrzebuje. I do niej należy decyzja, jak długo to potrwa. Podejrzliwość wobec tego, kto zdradził, jest uzasadniona i on musi poczekać, popracować nad tym, żeby odbudować zaufanie do siebie. A to się stanie, gdy właśnie Ania przestanie wciąż o tym myśleć i mówić. To będzie znak, że naprawdę wybaczyła.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »