Związki: Najpierw pokochaj siebie

najpierw pokochaj siebie
123rf.com

Zanim pojawi się rycerz na białym koniu i zaprosi cię do tańca we dwoje, musisz zatańczyć solo. Zapamiętać kroki, odkryć swój rytm, rozluźnić ciało… Otworzyć się na siebie, a dopiero potem na partnera.
Intymność to najgłębszy, najtajniejszy, najbardziej skrywany wewnętrzny świat. Ten świat to twoje myśli, uczucia, tęsknoty, twoje rzeczy, mieszkanie i relacje z innymi. Twoje wspomnienia, marzenia, plany na przyszłość, ważne spotkania, ale też dramatyczne wydarzenia, bolesne słowa krytyki, zranienia. Czy masz do tego dostęp? Czy pielęgnujesz to, co dobre i pamiętasz też o tym, co złe, ale bez ciągłego roztrząsania? Wszystko, co boli, zwykliśmy spychać do podświadomości, odcinać się od raniących wspomnień. Tylko że to na dłuższą metę prowadzi do wyrzekania się wszystkich uczuć, tych „dobrych” i tych „złych”, pozostawiając pragnienie, by kiedyś pojawił się ktoś, kto zburzy ten mur obojętności. Czasami ten ktoś się zjawia na chwilę, a potem znika – wtedy boli jeszcze bardziej.

– Kiedy mój ostatni chłopak odszedł do innej, czułam, jakbym przestała istnieć – mówi Iwona. – Przestałam jeść, spać, a w końcu wstawać z łóżka.

Psychiatra rozpoznał depresję, przepisał leki. Kiedy Iwona trafiła do mnie na terapię, zapytałam: „Kim jest ta osoba, którą zostawił pani partner? Jaka ona jest? Czego pragnie, za czym tęskni? Co lubi, a co ją drażni? Kto właściwie przestał istnieć?”.

Kiedy Iwona wypłakała swoje cierpienie i ból po stracie, pojawiła się w niej nieznana dotąd postać Wściekłej Złośnicy. Początkowo przestraszyła się jej, mówiła, że to po lekach na depresję, że ona nigdy się nie złości. Tłumaczyłam jej, że w każdej z nas są postaci, których nie akceptujemy, wstydzimy się. To ich zachowania najbardziej drażnią nas w innych ludziach. Ale dopiero kiedy pozwolimy im się ujawnić, dopuścimy do głosu wszystkie dotąd skrzętnie skrywane uczucia – dotrzemy do źródeł swojej tożsamości.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »