Pary homoseksualne w badaniach

fot.123rf

Czego pary heteroseksualne mogą nauczyć się od tych homoseksualnych? – wyjaśnia dr Bartosz Zalewski, psycholog, wykładowca na Uniwersytecie SWPS, pracuje w ośrodku terapeutyczno-szkoleniowym Kontakt w Warszawie.

  • Badania przeprowadzone przez brytyjski Open University pokazały, że pary homoseksualne są bardziej zadowolone i nastawione pozytywniej co do przyszłości ich związków niż pary heteroseksualne.
  • Według Gottman Institute w Seattle pary jednopłciowe szybciej się uspokajają po kłótni, a w jej trakcie pozwalają sobie na więcej emocji i lepiej radzą sobie z krytyką ze strony partnera.
  • Uniwersytet stanowy w San Diego, który bada pary jednopłciowe od 15 lat, potwierdza, że związki gejowskie są bardziej partnerskie i szczęśliwe. Ponieważ często nie mają poparcia ze strony rodziny, dbają o grono przyjaciół i potrzebne wsparcie otrzymują od nich.

Czego większość może nauczyć się od mniejszości?

Czy problemy, z jakimi zgłaszają się pary homoseksualne, różnią się od tych dotykających par hetero?

W mojej praktyce pary osób tej samej płci zgłaszały najczęściej trudności w związku, związane z relacjami z rodzinami pochodzenia każdej z osób i próbami wpływu tych rodzin na ich związek. Jednak były to osoby młode i prawdopodobnie ich trudności były charakterystyczne dla relacji osób młodych, a niekoniecznie osób o orientacji homoseksualnej. Jedną z podstawowych różnic jest doświadczanie przez pary nieheteronormatywne dodatkowych stresorów. Są to m.in. napięcia między partnerami dotyczące tego, czy ujawniać swoją orientację oraz bycie w związku, czy nie. Na przykład jedna osoba mogła się ujawnić (dokonała coming outu), a druga nie. Pierwsza czuje się zmuszana do ukrywania swojego związku i naciska na drugą, by się ujawniła, a druga jest w lęku i czuje się naciskana. Kolejnym stresorem jest zmaganie się z dezakceptacją społeczną oraz dezakceptacją własnej rodziny, co może wywoływać napięcia w związku. To są różne dodatkowe obciążenia, których nie mają związki heteroseksualne. Poza tym nie wydaje się, by pary takie borykały się ze specyficznymi problemami.

Czy ta sama płeć ułatwia czy utrudnia porozumienie?

Wydaje mi się, że osoby tej samej płci mogą doświadczać mniejszych różnic między sobą niż osoby przeciwnych płci. Żaden z mężczyzn w parze gejowskiej nie będzie musiał przeżywać np. cierpień związanych z bolesnymi miesiączkami – to z poziomu biologicznego. A z poziomu społecznego: żaden z nich nie doświadczy w pracy dyskryminacji ze względu na płeć. Od żadnej z dwóch kobiet zapewne nikt z zewnątrz nie będzie oczekiwał bycia „twardym“ i „niemazgajenia się“. W tym znaczeniu społecznie osoby tej samej płci mogą mieć więcej podobnych doświadczeń niż osoby odmiennych płci, a więc mogą lepiej się w ten sposób rozumieć. Niezależnie od tego oczywiście będą różnić się między sobą tak jak każde dwie niepowtarzalne osoby i mogą mieć z tego powodu konflikty i napięcia w związku.

Czego, pana zdaniem, pary heteroseksualne mogłyby się nauczyć od tych homoseksualnych?

Wolałbym inaczej postawić to pytanie: Czego my jako przedstawiciele większości heteroseksualnej moglibyśmy nauczyć się od osób będących w mniejszości ze względu na tożsamość seksualną? Innymi słowy: co większość może nauczyć się o życiu od dyskryminowanej mniejszości? I tu nauczyć się można wiele, np. dowiadywać się, że świat społeczny jest bardziej złożony, niż nam się wydaje, a posiadanie takiej wizji rzeczywistości społecznej jest prozdrowotne, zaś posiadanie uproszczonej wizji utrudnia nam życie. Możemy też dowiedzieć się, jak to jest zmagać się z różnymi ograniczeniami życia społecznego, wynikającymi z braku akceptacji, np. gdy nie można objąć się na ulicy, a trzeba ukrywać się i stale kontrolować to, kto wie, a kto nie wie o naszym związku, kto może się domyślać, a kto nie powinien. Możemy też nauczyć się, jak budować w sobie siłę opartą na innych wartościach niż zewnętrzna, społeczna akceptacja.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »