Piersi na widoku

123rf.com

Rozmowy o ciele kobiety bez słowa o piersiach?! Piersi mogą nam dużo powiedzieć o stosunku ich właścicielki do kobiecości. Przez pryzmat kobiecych piersi można wiele się dowiedzieć o świecie, w którym żyjemy. W reklamach, na filmach, w Internecie, w teledyskach, na plaży spotkamy je całkiem nagie. Czy więc są jeszcze wyzwaniem, wabikiem, owocem zakazanym – zastanawia się psychoterapeuta Wojciech Eichelberger.

Piersi nie są problemem, brak piersi owszem, mówi moja przyjaciółka. Za małe piersi to dla większości kobiet dyskomfort. Mówiąca te słowa też chętnie kupowałaby stanik o rozmiar większy…

Kobiety mają rozmaity stosunek do swoich piersi, zwłaszcza te dorastające. Dla wielu jest to długo oczekiwany dar natury: „Nareszcie!”. Dla innych nieszczęście: „O rany! Już się zaczyna! Ratunku!”. Stosunek do własnych piersi zależy od tego, jaki wzorzec kobiecego losu zapisał się w świadomości dorastającej dziewczyny, czyli czego się wcześniej o nim dowiedziała. A przekaz rzadko bywa zachęcający. Większość dorosłych kobiet przytłacza dziewczynki swoją martyrologią. Robią to zapewne w dobrej wierze, chcąc przygotować córki czy wnuczki na trudy kobiecego życia. Nie zdają sobie sprawy z tego, że jednocześnie zobowiązują je do nieświadomego naśladownictwa. Stąd częste negatywne reakcje wielu dziewczynek na ich rozkwitające piersi. Tym bardziej zrozumiałe, że z powodu zwiększającej się ilości niefermentowanej soi w wielu produktach spożywczych pokwitanie ciągle przyspiesza. W efekcie nawet dziesięcioletnie dziewczynki miewają dzisiaj piersi i miesiączkę. Oczywiście, ich rozwój mentalny i emocjonalny za tym nie nadąża. I tak po świecie biega coraz więcej dziewczynek opakowanych w kobiece ciała, niewiedzących, jak radzić sobie z naporem własnych seksualnych zainteresowań, a tym bardziej z pożądliwością dorosłych, acz niedojrzałych mężczyzn.

Piersi nie są więc sygnałem, że dziewczyna jest już gotowa do rozpoczęcia życia seksualnego?

Chyba nigdy tak nie było. Piersi rozwijają się powoli i początki tego procesu nie mają nic wspólnego z dojrzałością seksualną. Ta sytuacja wręcz krzyczy o dojrzałą edukację seksualną w szkołach i mediach. Nasza ogólnonarodowa hipokryzja i schizofrenia w tej sprawie powoduje coraz więcej szkód. Bo młodzież masowo nadrabia brak rzetelnej wiedzy o seksualności człowieka pseudoedukacją internetowo-pornograficzną i lekturą pisemek dla nastolatek zachęcających do jak najszybszej seksualnej inicjacji. Są więc też kulturowe powody przedwczesnej inicjacji, wszechobecna agitacja i propaganda seksualności. Co za tym idzie, noszenie piersi dla dorastających kobiet coraz rzadziej jest okazją do odczuwania przypisanej im dumy i godności. Kultura wymusza na przebranych w kobiece ciała dzieciach jak najszybsze przeistaczanie się w obiekt pożądania, a także podmiot ryzykownej gry na seksualnej giełdzie. Większość młodzieży czuje się w tym totalnie zagubiona.

Kiedy jesteśmy już dorosłe, piersi nam nie przeszkadzają, odwrotnie, zazwyczaj chcemy je powiększać, podnosić itd.

Potem jest i śmieszno, i straszno, bo kobiece piersi osiągnęły status i znaczenie niespotykanego w dziejach fetyszu seksualnego. Właściwie tylko z tego jednego punktu widzenia patrzy się teraz na nie. Stąd zanikająca w Polsce – i nie tylko w Polsce – akceptacja widoku karmiącej matki.

Przecież wszędzie pełno gołych kobiecych piersi – na każdym niemal billboardzie.

Właśnie o tym mówię. Decyduje kontekst pokazywania piersi. Widok kobiecej piersi w jej naturalnej, karmiącej roli zostaje uznany za estetycznie nie do przyjęcia, a co więcej, często za niemoralny i godzący w dobre obyczaje. Tylko aspekt seksualny jest dopuszczalny i aprobowany. Dla mnie, pamiętającego powojenny baby boom, gdy trudno było znaleźć miejsce, w którym nie byłoby piersi, a parki, skwery, tramwaje, autobusy i kawiarnie pachniały kobiecym mlekiem – to szokujący obrót sprawy. Wtedy piersi nie były jednak seksualnym fetyszem, nie występowały w reklamach. Może nie trzeba było zachęcać mężczyzn do prokreacji, więc piersi zostały zwolnione z roli przedmiotu pożądania. A może podaż towarów nie nadążała za popytem, więc piersi nie były niezbędne jako zachęta do kupowania cementu, cegieł, blach?

Może to sexy, kiedy blondyna leży nie na masce ekskluzywnego auta, ale na koparce czy na elementach ze stali nierdzewnej?

Mężczyzna zawsze zwróci uwagę na widok kobiecych piersi, ust, nóg czy pośladków. To prosty, atawistyczny odruch orientacyjny, dający szansę na sukces prokreacyjny – nie wolno mężczyzn za to potępiać. Biologicznie zorientowana antropologia nie pozostawia w tej sprawie żadnych wątpliwości. Jedna z jej teorii mówi, że piersi spełniają funkcję skutecznego wabika dla mężczyzn, bo tak naprawdę symbolizują pośladki. Uniesione wysoko i prawie całkowicie widoczne w śmiałym dekolcie, w połączeniu z karminowymi wargami kojarzą się mężczyznom jednoznacznie z zachętą seksualną. Należę do wyjątków w tej sprawie. W dzieciństwie napatrzyłem się na ciężko pracujące matczyne piersi, a potem jako ojciec towarzyszyłem żonie w trudzie karmienia itd. Pewnie dlatego piersi nie są dla mnie fetyszem, a przede wszystkim drogocenną i wrażliwą częścią kobiecego ciała – budzącą odruch troski i opieki. Ale i zachwytu. Uważam więc, że kobiety powinny wiedzieć, jak przez niektórych mężczyzn mogą być odebrane ich upiększające zabiegi
– push-up i malowanie ust karminem. Nie można wykluczyć, że eksponowanie piersi ma zachęcić coraz mniej seksualnie wydolnych, przepracowanych lub rozleniwionych samców do większej aktywności, a przynajmniej podnieść im nieco poziom testosteronu i utrzymywać w stanie zachwytu i rywalizacji, co mężczyznom dobrze robi. Pewnie dlatego karmiące piersi zostały usunięte z publicznej sceny.

Także bezwzględny zakaz publicznego pokazywania sutka utrzymujący się w USA z uporem godnym lepszej sprawy doskonale wpisuje się w tę strategię. Gdy kilka lat temu siostra Michaela Jacksona prowokacyjnie pokazała sutek na koncercie, została powszechnie potępiona.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »