Porozmawiajmy o seksie: Podsłuchane i ujawnione

fot.123rf

Zwierzęta kopulują jawnie i bez wstydu. Inne nie przyglądają im się, bo ich to nie interesuje. A ludzie? Popęd poznawczy obok seksualnego to siła napędowa zachowania człowieka i rozwoju cywilizacji. Teoretycznie tak można wyjaśnić pociąg ludzi do podsłuchiwania i podglądania – mówi seksuolog Krzysztof Korona.
Zwierząt to nie interesuje, chyba że można osobnika, który w tym czasie stracił rozum i ostrożność, zjeść.

Wielu ludzi szczególnie w dawnych czasach padało ofiarą namiętności. Tym bardziej że ludzie w przeciwieństwie do zwierząt potrafią dla przyjemności znacznie przedłużać seks.

Nie wszyscy.

Ci, co nie potrafią, często odwiedzają seksuologów. Ważne, że od czasu, kiedy ludzie zaczęli mieszkać osobno, a nie stadnie, seks stał się czymś ukrytym, co pobudzało ciekawość. Przykładało się ucho do ściany lub podglądało przez uchylone drzwi. Dzisiaj dzięki technice można to rejestrować i powielać dla milionów. To zupełnie nowa sytuacja.

Pamiętajmy, że kiedyś zamiast szyb w oknach były zwierzęce błony. Mało było widać, za to wiele słychać. I ludzie mieszkali gromadnie, całe rodziny spały w jednym łożu. Dźwiękowe efekty seksu musiały być więc powszechnie dostępne. Nawet dzisiaj o to nietrudno, gdyż odgłosy seksualne w swojej dramatyczności mają niezwykłą siłę przebicia.

Od czasu, gdy rozwinęliśmy się technicznie, możemy podsłuchiwać się do woli. Od wprowadzenia na rynek komórek z funkcją nagrywania w aktach sądowych odnotowuje się lawinowy przyrost spraw, w których dowodem są zarejestrowane zachowania seksualne. W większości spraw rozwodowych, w których teraz uczestniczę jako biegły, dowodem zdrady, przemocy jest takie nagranie. Niby stanowi twardy dowód, ale też stwarza masę problemów. Bo to, co słyszymy czy widzimy, może być przecież wyjęte z kontekstu. Rodzi się więc pytanie, czy przed nagraniem nie została zbudowana jakaś interakcja między mężem a żoną, na przykład mąż zaczął wyzywać żonę, a kiedy zobaczył, że ta wpada w szał, włączał dyktafon czy kamerkę. I mówił: „Kochanie, może byśmy uprawiali seks, bardzo cię kocham, pocałuj mnie”. A ona nie chce. Stop. I teraz on pokazuje nam ten fragment jako dowód w sprawie. Żona jest brutalna, oziębła, odmawia seksu. I biegły musi się głowić, czy to nagranie jest świadectwem autentycznych zachowań tej pani. Wyrwanie z kontekstu może zupełnie zniekształcić fakty. Używanie kamer i dyktafonów jest doskonałym narzędziem manipulacji między partnerami. Ale też narzędziem walki, czasami śmiertelnej. Modne stało się też ujawnianie sytuacji seksualnych w Internecie i szantażowanie tym. Część osób nie wytrzymuje presji, łatwo tu o katastrofę emocjonalną.

Bo rodzi się wstyd. A wielki wstyd jest podobno motorem większości zabójstw, ale też samobójstw.

Przypomnijmy, do czego prowadziło podsłuchiwanie i podglądanie ludzi występujących w programach reality show, jakie to powodowało dramatyczne zmiany w psychice niektórych z nich. Dyktafon, kamera bywają jak lufy karabinu wymierzone w drugiego człowieka, aby go zabić.

Seks jest niezwykle intymną sferą, zachowujemy się wtedy zupełnie inaczej niż na co dzień, to reakcje pierwotne. Czasami sami przed sobą wstydzimy się tego, co robimy w łóżku, jednak szybko po akcie o tym zapominamy. Ale gdy go nagramy, on zostaje i nabiera wielkiej wagi.

Żyjemy w czasach różnych ujawnień, ale publiczny stosunek seksualny nadal jest rzadkością. I słusznie jest karany. Ci, którym na uprawianie seksu nałożył się savoir-vivre i którzy starają się o kulturalny orgazm, zwykle lądują u seksuologa z prośbą o tabletkę na satysfakcję. Bez umiejętności włączenia pierwotnego instynktu, zatracenia się, zapomnienia nie ma wyluzowania i relaksu. I nie ma przyjemności. Ludzki mózg po fazie sprężenia domaga się odprężenia. Szczególnie łatwo przychodzi mu to w restauracji i w łóżku. Wiedzą o tym ci, którzy polują na nagrania efektów obniżonej kontroli intelektualnej podczas jedzenia. Ten efekt wykorzystują też dobrzy negocjatorzy. Ślinotokowi towarzyszy słowotok. A jak słowotok, to plecie się, co ślina na język przyniesie. Podczas orgazmu zaburzenia świadomości są raczej normą. Są więc okrzyki; „o Boże”, i nieco mniej kulturalne. Ciekawe, że sam dźwięk robi na ludziach czasami większe wrażenie niż obraz. Działa bezpośrednio na wyobraźnię. Dlatego ludzie mogą uprawiać seks przez telefon. Wyobraźnia dopowiada czasami więcej i efektowniej, niż robi to sam obraz. Czasami analizuję nagrania zarejestrowane przez osoby, które są dewiantami seksualnymi uzależnionymi od bodźców dźwiękowych i podsłuchiwania. Są plagą w niektórych hotelach z cienkimi ścianami. Pary, które lubią uprawiać głośny seks hotelowy, mają potem dwie obawy: jak rano pojawić się godnie na śniadaniu, czy ktoś za ścianą nie nagrał erotycznej pogawędki i nie umieści jej na znanym portalu internetowym. Nagrania seksualnych działań są tak samo często spotykanym materiałem jak zdjęcia z imienin cioci. Są specjalne portale pornograficzne oferujące odbiorcom pliki MP3 z nagraniami zachowań seksualnych ludzi, którzy rejestrują swoją masturbację, akt seksualny, a potem wrzucają to do sieci. Ludzie, którzy dokonują nagrań i te nagrania odsłuchują, pobudzają się nie tylko samymi dźwiękami, ale i specyfiką sytuacji. A dźwięki, słowa bardzo poruszają wyobraźnię.

Kto chętniej podsłuchuje, kobiety czy mężczyźni?

Z praktyki sądowej widzę, że zdecydowanie częściej robią to kobiety.

Większość ludzi ma ochotę na podglądanie i podsłuchiwanie, nawet jeśli nie są dewiantami. Już małe dziecko chce podglądać, bo jest ciekawe świata. Problemem moralnym jest więc nie ochota, ale potrzeba ujawniania?

Wraz z „Big Brotherem”, który dał społeczne przyzwolenie na podglądanie i uzależnił miliony ludzi od wyzwalanych podczas podglądania emocji, zaczęła się wielka lekcja odczulania i wygaszania u telewidzów poczucia wstydu.

Wszystko jest na sprzedaż. Zostaliśmy wystawieni na zbyt dużą pokusę i często nie możemy jej się oprzeć. Mawia się, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale też motor rozwoju i postępu.

Powodów podsłuchiwania jest wiele. Pomijając wątek paranoiczny, każdy, kto włącza magnetofon bez wiedzy drugiej osoby, czerpie z tego jakąś satysfakcję, niekoniecznie seksualną. Ciekawość to zbyt płytkie wyjaśnienie. Kiedy agreksofilik (sekspodsłuchiwacz) umieszcza mikrofon pod łóżkiem czy w toalecie, to towarzyszą mu emocje. Jakie? Podniecenie seksualne, złość, pogarda, nienawiść, bo o miłości i przyjaźni raczej nie ma mowy. Żądza władzy może wyzwalać erekcję. Tak mają sadyści, których upokarzanie innych kręci tak samo jak niektórych oglądanie nagiego ciała. To oni zacierają ręce, odsłuchując rozmowy o tym, jak jeden pan drugiemu panu zaproponował ulgę podatkową w zamian za poparcie teściowej startującej w wyborach na sołtysa. Dla ludzi zdrowych to niezrozumiałe, że taki temat posłuchanej rozmowy może prowadzić do orgazmu. Masturbujący się przy odsłuchiwaniu dewiant ma w wyobraźni obraz drżącego ze strachu nagranego rozmówcy, który pali się ze wstydu, jest ośmieszony, klęczy na kolanach i błaga o litość. To jest to, co agreksofilikowi łaskocze libido i co wyzwala jego satysfakcję. Czerpanie seksualnej satysfakcji z nagrania i podsłuchania księgowej podczas masturbacji w pokoju hotelowym jest z seksuologicznego punktu widzenia dewiacją niebezpieczną, może prowadzić za kratki. W czasach Wielkiego Brata protestowano przeciwko „podglądaniu na ekranie”. Dzisiaj granice przesunęły się niebezpiecznie. Media podsuwają nam kolejnych bohaterów. To tym bardziej interesujące, że zagląda się w spodnie znanym politykom.

Najoryginalniejsze miejsce podsłuchu, z jakim pan się spotkał?

Konfesjonał. Ktoś nagrywał akty spowiedzi. Są tacy, którzy wiele by zapłacili za wyznawane grzechy małżonki. Rodzi się teraz generalne pytanie: Czy chcemy znać całą prawdę o sobie, o partnerze, o innych ludziach? Według mnie pełna wiedza na temat drugiej osoby, ujawnienie wszystkich jej tajemnic najczęściej zabijają miłość.

KRZYSZTOF KORONA psycholog, psychoterapeuta, seksuolog, właściciel Kliniki Piękna Wewnętrznego „Wellness Psychotherapy”; www.psychoNET.pl

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »