Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Pozytywna pornografia przyszłości

fot.123rf
4 listopada 2016 in Seks by Beata Pawłowicz
Pornografia bez poczucia winy i wstydu? Alain de Botton w poradniku „Jak myśleć więcej o seksie” pisze: „Współczesna pornografia wydaje się tak realna jak każdy inny szczegół naszego życia. W prawdziwym życiu jednak nikt nie wytrzymałby takiej ilości dzikiego seksu”. Jego zdaniem porno przyszłości będzie inne i ujawni to, co w nas najpiękniejsze. Czy to możliwe, zastanawia się Katarzyna Miller, psychoterapeutka.

Mówić o świętych obrazach w kontekście seksualnym, a to robi autor „Jak myśleć więcej o seksie”, to naruszenie tabu. Ale to, co mówi, jest ciekawe. Otóż jego zdaniem Madonny na obrazach Sandra Botticellego nie bez powodu są tak piękne. Wielcy artyści chcieli nam przekazać, że pożądanie nie musi być wrogiem dobra. Piękno duszy znajduje wyraz w pięknie ciała, a seksualność może rodzić się z tego, co w nas najlepsze.

Święta pornografia? Szczerze sobie i nam życzę, ale kto i jak ją stworzy? W innych religiach, w hinduizmie, w buddyzmie, seks ma swoje miejsce, ale u nas najpewniej wzbudzi to protesty, choć może nie wszystkich… Wspaniałe jest na pewno to, na co zwraca naszą uwagę Alain de Botton, że obrazy świętych przedstawiają zarówno piękno fizyczne, jak i psychiczne. W „Madonnie z książką” Botticellego dostrzega dobroć, ciepło, opanowanie, klasę. To go zachwyca. W podobny sposób mówi o portrecie XIX-wiecznej damy madame Devaucay autorstwa Jeana Ingresa. Podniecające jest dla niego odgadywanie, jakim była człowiekiem! Wygląda mu na kogoś, kto wie, że choć unurzamy się w zwierzęcej namiętności, to i tak nas nie odczłowieczy. I powiem ci, że skoro tak ją widzi, to nic dziwnego, że ona go podnieca. O nim samym dobrze to świadczy, że pożąda kobiety niebywale interesującej, a nie tylko zmysłowej. Zdobyć taką kobietę to wyzwanie. By wzbudziło się podniecenie, może więc wystarczyć samo patrzenie na piękny obraz. Widziałam w Odessie płótno, którego nie zapomnę, nieziemsko zmysłowe: naga nimfa śpi na trawie. Jej ciało pieści wietrzyk i słońce, a z krzaków podgląda ją satyr. Resztę możemy sobie dośpiewać i to jest bardzo erotyczne. Choć nie wszyscy mają dość wyobraźni. Dla tych jednak, którzy mają, to te wszystkie nimfy, Maje, Psyche i różne madame to właśnie ta dobra i najlepsza pornografia… A dla pań Apollo czy Hermes lub właśnie Pan czy satyr…

Botton pisze, że dobra pornografia to ta, która nie będzie nas zmuszać do dokonywania wyboru między tym, co podniecające, a tym, co etyczne. Bo dziś, gdy nurkujemy w Internecie, odrzucamy etykę. Fundując sobie tak orgazm, odczujemy wstyd.

Wieki pruderii oddzieliły seks od dobra, a jest przecież jedną z najrozkoszniejszych możliwości przeżywania bliskości ze sobą lub z inną osobą. Seks ukrywany, niedozwolony, a potem konsumowany w Internecie w odosobnieniu jako zepsuty, zakazany, a jednak słodki owoc, wzbudza wstyd i poczucie winy. Spójrz, współczesny niby-cywilizowany człowiek nie czuje naturalności seksu. Zresztą nie czuje też naturalności innych radości, one też wzbudzają w nim poczucie winy, na przykład: nicnierobienie… Jest takie francuskie opowiadanie o młodzieńcu, który zakochał się w rzeźbie nagiej przepięknej dziewczyny. Uniesiony miłosnym szałem wsunął na jej palec zaręczynowy pierścionek. I o tym zapomniał. Kiedy jednak chciał wziąć ślub z narzeczoną z krwi i kości, kamienna Wenus po niego przyszła. Następnego dnia odnaleziono go martwego w jej ramionach. Morał? Kochajmy żywe ciało, a nie iluzję? Nie ufajmy pożądaniom, jeśli przekraczają nasze możliwości?

Zachwyt nad rzeźbą i seria pornosów wywołują chyba jednak różne skutki? Tam pracuje wyobraźnia, a tu mamy seks wprost opakowany w przemoc i masę jęków…

W dodatku przesadzonych, sztucznych jęków. Człowiek, który zapomni się podczas oglądania filmowej pornografii, poddaje się iluzji podobnie jak i ten kochający rzeźbę młodzieniec. A miłość i seks przynależą się tylko żywej kobiecie. Oddawać się temu, co sztuczne, co nieżywe, to oddawać siebie nieżyciu. Trzeba o tym pamiętać. Kojarzy mi się to z „Portretem Doriana Graya”, który brzydł za swojego pana, odbijając wszystkie jego nieprawości. Zwalniało to Doriana z konsekwencji niedobrego życia, ale tylko na jakiś czas.

Oczywiście, jest różnica między obrazem i filmem. Pamiętasz „Panią Henderson” z Judi Dench? Zamożna wdowa otwiera teatr wodewilowy i by zwabić widzów, ale także by ucieszyć młodych niespełnionych jeszcze w seksie, w erotyzmie żołnierzy, zdobywa pozwolenie na pokazanie na scenie nagich kobiet. Początek XX wieku, a więc to nie takie proste. Ona jednak przekonuje, kogo trzeba, że nie ma w tym nic złego, bo kobiety będą jak obrazy. Ani drgną. No i nie ruszają się, nawet jak jest bombardowanie, ale nie wtedy, gdy sprytni młodzieńcy wpuszczają na scenę mysz…  

Strony: 1 2 3


Uwaga konkurs! Wiosenna metamorfoza z Mincer Pharma

Sekretem młodego wyglądu naszej cery jest kwas hialuronowy. Czy wiesz jednak, że może on występować w czterech formach, co dodatkowo wpłynie na młody wygląd twojej ...

Rodzina przy biurku

Zakup mebli to sprawa, którą często w rodzinie rozważa się bardzo długo i równie długo szuka się odpowiednich modeli. Muszą się podobać przyszłym użytkownikom, być ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI