Praca zawodowa z partnerem

fot.123rf

Jesteście parą, która razem pracuje. Spędzacie ze sobą dużo czasu, dzielicie pasje… Układ idealny? Tak, ale… Istnieje spore ryzyko, że zamiast miłości wygra w nim kariera. O zagrożeniach łączenia życia prywatnego z zawodowym mówi psychoterapeuta Michał Duda.
W pracy spędzamy większość życia. W zawodowej przestrzeni tworzą się przyjaźnie, są romanse, ludzie się zakochują. Wspólne projekty, wspólne przeżywanie sukcesów i porażek oraz trudnych chwil – zbliżają do siebie. Nawiązują się relacje oparte na fascynacji wzajemnymi talentami, intelektualnym porozumieniu, wysokim poziomie adrenaliny.

– Tyle że to nie to samo, co tworzenie domu – mówi Michał Duda, psycholog i psychoterapeuta. – Ludziom uczucie kojarzy się z intensywnymi przeżyciami, których doświadczają w pracy, ale nie ma to nic wspólnego z miłością dwóch osób, które kochają się i chcą być razem. Poza tym natura relacji rodzących się na gruncie zawodowym jest zupełnie inna, bardziej przypomina przyjaźń kumpli z wojska.

Życiowe scenariusze prowadzące do punktu, w którym jesteśmy ze sobą i pracujemy razem, bywają różne. Ktoś na przykład wiąże się z osobą, która prowadzi rodzinną firmę i dołącza do niej. Albo para poznaje się w jakiejś przestrzeni społecznej, na przykład w fundacji, i ta działalność przekształca się w pracę zarobkową. Kolejny przykład: i on, i ona decydują się porzucić etatowe posady i założyć barek serwujący ekologiczne lunche. Niezależnie od tych przeróżnych scenariuszy, zagrożeń wynikających ze wspólnego życia i pracy jest wiele.

Wyjście z domu i powrót

– Trzeba zdawać sobie sprawę, że praca przynależy do kategorii funkcjonowania w świecie, a miłość – do kategorii relacji. Być ze sobą w związku, a robić coś razem – to są dwa różne doznania, dwie różne rzeczywistości – mówi Michał Duda. – Podstawowe zagrożenie wynikające z faktu, że jesteśmy ze sobą i razem pracujemy, polega na niekontrolowanym przenikaniu się tych sfer.

Potrzebny jest porządek: wychodzę do pracy i przełączam się na tryb „praca”, wracam do domu – myślami i ciałem jestem tylko w nim. Kiedy życie zawodowe nie jest wyraźnie oddzielone od prywatnego, może się zdarzyć, że związek zacznie krążyć wyłącznie wokół pracy, a uczucie, które połączyło ludzi, zniknie. Albo osobista relacja tak bardzo zacznie wpływać na pracę, że sfera zawodowa poważnie na tym ucierpi.

Potrzebna jest więc jeszcze jedna rzecz: świadomość tego, na ile każda z osób potrzebuje „energii pracy”, a na ile „energii domu”. – Są tacy, którzy lepiej czują się w przestrzeni domowej, a trudniej im wychodzić w świat, inni zaś zdecydowanie wolą przestrzeń zewnętrzną, nie ma w nich zbyt dużo skłonności, żeby realizować się w domu. Być może się czegoś boją, ale to jest sfera, w której nie funkcjonują zbyt dobrze – mówi Michał Duda. Na tym tle mogą pojawiać się konflikty, bo na przykład ten, kto potrzebuje więcej przestrzeni osobistej, zaczyna „zwalczać” pracę, a ten, kto chce więcej pracować, źle reaguje na częste bycie razem. Dlatego warto znać swoje preferencje na ten temat.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »