Randkowe zwyczaje za granicą

123rf.com

Nie ma dobrych lub złych zwyczajów randkowych, one po prostu się różnią. Żebyś więc nie zdziwiła się sytuacjami w różnych krajach, np. kiedy mężczyzna zaprasza na pierwszą randkę, jak się z tobą przywita, kiedy zacznie cię całować, a kiedy przedstawi swojej mamie – przeczytaj poniższy poradnik od ZaadoptujFaceta.
Włochy
We Włoszech miłość napędza życie. Każdy Romeo potrzebuje swojej Julii. Pary są ze sobą bardzo zżyte. Nieustannie do siebie dzwonią, piszą, planują wspólne wyjazdy. Zero czasu na wytchnienie. Gotowa? Na „dzień dobry” Włoch zawsze przywita cię dwoma całusami w policzek: z prawej do lewej strony, nigdy na odwrót. To on zaprosi na pierwszą randkę, przyjedzie po ciebie, będzie szarmancki. Nie będzie stronił od dotyku – czy to podczas ściągania twojego płaszcza, czy ustępując w przejściu i wskazując stolik w trattorii. Po kolacji zapłaci za rachunek. Co, jeśli zaiskrzy? Kraj jest podzielony na dwie części: liberalną północ i wciąż konserwatywne południe. Na południu spanie razem przed ślubem jest nietolerowane przez… rodziców. Pary ukrywają się i „kombinują”, jak spędzić upojną noc z ukochaną osobą. Znamy przypadki, w których po blisko 10 latach „chodzenia” chłopak wciąż nie może zostać na noc w domu dziewczyny.

Francja
O tytuł największych podrywaczy z Włochami ścigają się Francuzi. Pomimo podobnej powierzchowności – dwa całusy na przywitanie, facet płacący za pierwszą randkę, potem już każdy za siebie – kraje poważnie się różnią. Francja jest znacznie bardziej tolerancyjna. Pierwszy krok wykonują zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Lubią randkować. Wykorzystują wszelkie możliwe sposoby, by kogoś poznać: imprezy u znajomych, portale, aplikacje randkowe. Nawet w metrze zawsze ktoś cię może poderwać. Dość powiedzieć, że odpowiednik ZaadoptujFaceta we Francji ma aż 8 mln użytkowników i praktycznie każdy zna połączoną przez aplikację parę. Na pierwszą randkę pójdziesz na kawę, a właściwie „na szklankę” (fr. „boire un verre”). Drink wskazany. Francuzi żyją teraźniejszością. Ich życiowe motto to „YOLO” (fr. „on ne vit qu’une fois”) lub „je suis jeune, j’ai le temps”, czyli jestem młoda/y, mam czas. Nie spodziewaj się więc poważnych decyzji. Francuzi raczej stawiają na karierę, więc nie mają czasu na poważny związek. Przelotne znajomości i spotkania na wspomnianą szklankę wypełniają im samotne wieczory. Nie są rodzinni jak Polacy. Małżeństwo często nie jest uważane za trwały związek, lecz umowę formalną na czas nieokreślony. Młodzi żyją więc po prostu bez ślubu.

Hiszpania
Na europejskim podium randkowym nie może zabraknąć Hiszpanów. To znane z pogody ducha i imprez dusze towarzystwa. Mężczyźni lubią mieć wszystko pod kontrolą i dominować. Wielu z nich nie podoba się więc „odwrócenie ról” – dla nich to facet powinien trzymać stery, uwodzić i zaskakiwać kobietę. Ale te nie wahają się zapraszać na randki. Hiszpanie są dość sprytni, „całuśni” i lubią pieszczoty! Witają się całusami w policzek. Mężczyźni mają swój „tajemny” sposób przy płaceniu rachunku na pierwszej randce. Proponują, że na następnym spotkaniu to kobieta płaci, upewniając się tym samym, że do niego dojdzie! Płacenie za siebie jest sygnałem, że randka nie odbyła się zgodnie z planem.

Brazylia
W Europie mieszka ponad milion Brazylijczyków, więc randki z nimi mogą ci się przytrafić bez konieczności podróży do Ameryki Południowej. Tam to mężczyźni wykonują pierwszy krok, choć w dużych miastach coraz częściej to kobiety zapraszają na randki. Mówi się, że na dyskotekach Brazylijczycy w ogóle nie tańczą, ponieważ są zajęci… obserwowaniem i podrywaniem. Podczas pierwszej randki nie wypada się całować – przynajmniej w trakcie spotkania, bo na koniec wydarzyć się może wszystko. Cokolwiek by to nie było, nie jesteś automatycznie „miłością życia” – musi paść oficjalne pytanie „czy zostaniesz moją dziewczyną?”. Wcześniej jesteście ficar – to status, który oznacza, że spotykasz się z daną osoba. Brazylijczycy dość szybko (po 1-2 miesiącach) przedstawią cię rodzicom. W Brazylii wspólne spanie przed ślubem nie jest tolerowane. Większość par ukrywa się w hotelach, bo bardzo poważnie traktują opinię nie tylko rodziców, ale i sąsiadów.