Rycerz XXI wieku: Czym dzisiaj jest męskość?

fot.123rf

Wciąż słyszymy o kryzysie męskości i że winne mu są kobiety. Czy jednak nie jest to wygodne alibi dla mężczyzn? Czy oni sami nic tu nie zawinili? Ile dziś mężczyzny w mężczyźnie? Czym płcie mogą się jeszcze różnić, uzupełniać? A może nowym ideałem jest Androgyne z cnotami obojga – zastanawia się Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta.

Kiedyś ojcowie uczyli chłopców męskości, a matki córki kobiecości. Dziś nie jest to już oczywiste, a nawet nie jesteśmy pewni, czy potrzebne. Fundacja Masculinum, którą współzałożyłeś, zamieściła na Facebooku pytanie o to, jakie cechy uważamy za męskie. W odpowiedzi ludzie wyliczają tradycyjnie zalety. Czyżby więc nie było problemu? Wiemy, co to znaczy męskość, tylko gorzej z jej realizacją?

Tego właśnie chcemy się dowiedzieć: Czym dzisiaj jest męskość dla mężczyzn i dla kobiet? Z pokorą podchodzimy do tych poszukiwań, bo przestało to być tak oczywiste. Obecnie nikt nie ma dobrego dla wszystkich przepisu na męskość ani na kobiecość. Poza tymi, którzy płciowość ideologizują – co czyni konserwatywna prawica (szczególnie męskie skrzydło) i feministyczna lewica. Masculinum chce trzymać się jak najdalej od ideologii i dzięki temu przyczynić się do męskiej autorefleksji i konstruktywnej rozmowy z kobietami. Chce dowiedzieć się, o co tak naprawdę chodzi kobietom i mężczyznom. Czego potrzebują od siebie samych i od siebie nawzajem. Nie czynimy żadnych wstępnych założeń poza jednym: że wszyscy – zarówno kobiety, jak i mężczyźni – w sprawach płci i relacji między płciami się pogubili.

Na razie jesteśmy w fazie dekonstrukcji męskiego mitu, jest wielka tego potrzeba. Dlatego na stronie Masculinum na Facebooku ktoś zapytał, czy w ogóle jest potrzebny nowy wzór mężczyzny. A ktoś inny stwierdził, że dziś nie ma żadnej potrzeby przypisywania płciom określonych psychologicznych czy charakterologicznych atrybutów. Może w tę stronę to zmierza. Będziemy się tylko trochę różnić – na poziomie anatomicznym. Czyli mężczyźni w przeciwieństwie do kobiet nadal nie będą zdolni do rodzenia i karmienia piersią, nie będą miesiączkować i mieć biustu. Nadal będą mieli niższy głos, zarost na twarzy i genitalia na zewnątrz. A reszta do uznania i wyboru. Może pozostałe różnice są uwarunkowane i powodowane przez wychowywanie i edukowanie dziewczynek i chłopców? Przecież można podać wiele przykładów kobiet posiadających cechy przypisywane stereotypowo męskości (np. męstwo) i przykłady wielu mężczyzn posiadających cechy przypisywane stereotypowo kobietom (np. brak kontroli nad emocjami). Czyżby pozabiologiczne cechy zależały od wpływu rodziców i wychowawców, a nie od hormonów? Jeśli tak, to ważne, by kobiety i mężczyźni dowiedzieli się od samych siebie, do czego obecnie aspirują. Jak sobie wyobrażają swój idealny zestaw kompetencji i właściwości? Na razie zaśmiecają nam głowy stosy myślowych kalk i stereotypów. Warto więc podkręcić dyskusję, by ważne pytania z obszaru męskie/żeńskie zaistniały w debacie publicznej. A potem przyjdzie czas na projekty badawcze i edukacyjne.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »