Samotna mama i jej nowy facet

fot.123rf

„Nie powinnam myśleć tylko o swoim szczęściu”, „Czuję się winna, że zostawiam córkę i idę na randkę”– to jedne z wielu argumentów na rzecz poświęcenia swojego życia wychowaniu dzieci. – Samotna mama też ma prawo do miłości. A jej dziecko do tego, by mieć jeszcze jedną osobę do kochania – mówi psychoterapeutka Katarzyna Miller.
Znam dużo samotnych mam, mniej lub bardziej aktywnie poszukujących nowego partnera. Przyznam, że nie znam żadnego samotnego taty. Czy o czymś to może świadczyć?

Może o tym, że samotny mężczyzna z dzieckiem lub dziećmi rzadko jest długo sam.

A to dlaczego?

Dlatego, że mężczyźni sobie sami nie radzą i od razu chcą mieć kobietę, która zajmie się dziećmi i zdejmie z nich ten „straszny” ciężar. Natomiast kobiety samotnie wychowujące dziecko bardzo długo radzą sobie bez partnera. One w ogóle zwykle sobie radzą.

Może to się też brać z tego, że dziećmi i tak głównie zajmuje się kobieta, dlatego jeśli rodzice dziecka się rozstają, to zwykle wyprowadza się mężczyzna, a dzieci zostają przy matce. Niemniej jednak oboje wracają na matrymonialny rynek. Czy jest im trudniej niż singlom nie „z odzysku”? W końcu wszyscy samotni rodzice są po jakichś uczuciowych przejściach.

Zazwyczaj tak, choć znam kobiety, które świadomie zdecydowały się na samotne macierzyństwo, ponieważ, jak mówią, nie spotkały nikogo, kto by się im spodobał na tyle albo komu one by się spodobały wystarczająco, by założyć rodzinę. Ale rzeczywiście, masz rację, większość samotnych matek jest po przejściach, bo albo one się chciały rozstać, albo to partner od nich odszedł, albo po prostu umarł. Niestety, dość rzadko jest tak, że rozstali się w przyjaźni.

Czy to oznacza, że już na progu nadziei na nowy związek mają określone oczekiwania? Albo gorące postanowienia typu „już nigdy nie zwiążę się ze związkofobem”?

Myślę, że tak bywa, ale nie jest to regułą. Niektóre osoby wykorzystują swoje doświadczenie i wyciągają z niego wnioski, na szczęście, bo to oznacza, że się czegoś uczą. Ale niektóre nie. A jak na nowego partnera mamy zapatrują się dzieci? Im bardziej mama jest otwarta i szczera wobec dzieci, tym bardziej będzie dla nich naturalne, że nie chce być sama, i jak się pojawi jakiś facet, który się jej spodoba i który będzie dobrze rokował – to będą zadowolone. Niektóre dzieci chcą nawet same wydać mamusię za mąż. I aktywnie szukają: a to pan nauczyciel by się nadał, a to listonosz, a to sąsiad. Jest dużo miłych komedii romantycznych na ten temat. Często głównie małe dziewczynki chcą mieć tatę. I chcą mieć go głównie dla siebie, nie myślą, że to jest mężczyzna mamy.

A czy samotne mamy widzą w mężczyźnie najpierw ewentualnego partnera czy raczej ewentualnego ojca dla ich dzieci?

Głównie szukają faceta dla siebie, ale marzy im się także, by dał im wytchnienie w rodzicielstwie, nie tyle był ojcem dla ich dzieci, co pomógł, wsparł. Większość kobiet mówi, że niezwykle istotne w wyborze faceta jest to, jaki on będzie dla dzieci. Niektóre twierdzą nawet, że jak nie dogada się z ich dziećmi, to mowy nie ma, żeby dały mu szansę. Ale czasem, moim zdaniem, tylko tak mówią. Są kobiety, które nie potrafią żyć same i w tym wypadku myślą jednak o sobie. I mają do tego prawo! Ale kiedy facet jest niedobry, obojętny, zimny czy roszczeniowy w stosunku do dzieci, to rzeczywiście gehenna się w domu czasem robi, a nie daj Boże, jeszcze się dobiera do dorastającej córki.

No właśnie, kiedyś był to temat tabu, dziś coraz częściej jest poruszany przez literaturę i film. Za każdym razem pojawia się ten sam wątek: że zakochane matki są kompletnie obojętne na swoje córki, w ogóle na wszystko są obojętne.

Nie chronią córki, a jak się wyda, to są złe na nią, a nie na faceta. Ale to dotyczy emocjonalnie prymitywnych kobiet.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »