Seks bez miłości? Nie myl zakochania z pożądaniem

fot.123rf

Można tak pięknie myśleć tylko dlatego, że jest nam superdobrze w seksie?

No pewnie: jestem ekstra, skoro przeżywam takie fajne rzeczy. A może spotkaliśmy się właśnie po to, żeby przeżyć super-seks? To jest naprawdę wystarczający powód: poprawić swoją seksualność, rozwinąć ją, dać jej wyższe loty. Oczywiście, po takim doświadczeniu rosną oczekiwania. Chcemy, żeby następnym razem było tak samo świetnie, a nawet lepiej. Ale ja bym powiedziała: im mniej oczekiwań, tym więcej udanych relacji. Nie wszystko nam wyjdzie. Na przykład są związki, które trwają jakiś czas, a potem się kończą. My wtedy lamentujemy: „na co mi to było, skoro się skończyło”. No ale czy to znaczy, że ważne jest tylko to, co trwa? No to ile musi trwać, żeby było warte przeżycia? Dziesięć lat, może 30? Przecież większość rzeczy w życiu się kończy. Znika siła, a pojawia się wrażliwość. Kończy się poszukiwanie nowości, a pojawia szacunek dla trwałości. Kiedyś wartością była zabawa, a dziś grzanie się w słońcu. Przecież dla staruszków to taka sama wartość jak dla młodych taniec.

Może jednak coś jest w tej miłości, bo z badań wynika, że seks przywiązuje kobiety do mężczyzn, z którymi sypiają.

Nie mamy wiarygodnych badań. Kobiety przez miliony lat były wyuczone, że mają chcieć mężczyzny na zawsze, bo inaczej brak im będzie szacunku społecznego, bezpieczeństwa, a ich dzieci nie będą się mieć tak dobrze, jak dzieci tych kobiet, które mają stałych partnerów. To wpłynęło na naszą mentalność. Przypomnijmy sobie jednak, jaką rewolucją dla świata były badania Kinseya, a potem Mastersa i Johnsona, które pokazały, że kobiety mają więcej potrzeb seksualnych, że są lepiej wyposażone erogennie, że przeżywają głębsze orgazmy niż mężczyźni. A więc może to przywiązywanie się jest też tylko mitem, tylko wyuczone?

Można się przed tym bronić. Znam kobietę, która miała zasadę: raz i do widzenia, po to, by się nie przywiązać.

To też jest manipulowanie swoimi namiętnościami. Robimy tak, bo nikt nam nie radzi, nie wspiera. Uczymy się więc sami metodą prób i błędów. Z drugiej strony to nasze przekleństwo, że mamy wizję romantyczną, według której miłość to taki słodki ulepek, który ma wiecznie trwać. No nie. Na początku jest chęć, żebyśmy się splątali, a potem trzeba wziąć się do roboty i zbudować relację. Samo pożądanie to za mało. Ale czuć się zakochaną – to nam się podoba, więc dawaj – jedno zakochanie po drugim. Ale ile razy tak można? Za którym razem przestaje nas to rajcować? Powiedzenie: jeden mężczyzna to wszyscy mężczyźni, jest prawdą – więc ciekaw się kobieto, co się dzieje między tobą a twoim partnerem. Możecie się pokłócić, możecie się przymilić, możecie się podroczyć, zrobić tysiące niezwykle ciekawych rzeczy, pod warunkiem że sobie na nie pozwolicie i naprawdę będziecie ciekawi, co się między wami dzieje, jacy jesteście, a nie jacy macie być.

Moja znajoma udawała, że jej nie zależy, że to tylko seks, żeby być blisko pewnego mężczyzny. Więc on czasem z nią sypiał, a czasem czytał mejle od innych kochanek. Aż w końcu nie wytrzymała, powiedziała mu, że to jednak miłość. Wtedy okazało się, że dla niego ona też jest ważna…

„Musisz się szanować, nie wolno powiedzieć chłopu, że ci na nim zależy” – to mądrość naszych matek. I teraz powiem coś ważnego: my jesteśmy wyzwolone społecznie, ale niewyzwolone intymnie. I to się ludziom myli. To, że baba umie negocjować milionowe kontrakty, to nie  zawsze znaczy, że potrafi ze swoim facetem wynegocjować to, czego chce, a czego nie chce. Więc często woli być sama. I do mnie trafiają cudownie piękne kobiety, które nie wiedzieć czemu wciąż są same, które nie uprawiają seksu. Ja je uczę, że seks jest wszędzie. Jest w powietrzu, jest w trawie, jest w jabłku, które jedzą. Uczę je, że jeżeli jadą z taksówkarzem, który jest miły i atrakcyjny, to mogą z nim flirtować. Jeśli jedzą w restauracji, niech flirtują z kelnerem (jeśli jest fajny i seksowny).  Zacznijmy świat traktować zmysłowo. A znajdziemy i miłość, i seks, i radość spełnionego życia. I one znajdują!

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »