Seksualność a kultura: Jak kochają się w innych krajach?

fot.123rf

Jak „to” się robi we Włoszech, w Szwecji, we Francji? Czy można mówić o różnicach w temperamencie w zależności od szerokości geograficznej? – Kochamy się wszędzie tak samo. Ale to kultura narzuca, w jaki sposób ten seks postrzegamy – mówi seksuolog Andrzej Depko.
Bez wątpienia podejście do seksu w różnych częściach świata się różni. Żeby zrozumieć seksualność danej nacji, musimy poznać jej historię i przyjrzeć się temu, jak ewoluowała. W każdym państwie panują inne obyczaje, są one również inne w regionach, klasach i grupach społecznych. Ostatecznie jednak o tym, jak się kochamy, decyduje nie szerokość geograficzna, a system wierzeń, zasad i przekonań, którymi nasiąkamy, funkcjonując przynajmniej 18 lat w danej rodzinie i kręgu społecznym. Mogą one zachęcić nas do doskonalenia się w ars amandi, ale też spowodować, że pragnienie przyjemności będziemy wiązać z poczuciem dyskomfortu, bo uznamy je za nieprzyzwoite. Dlatego też dwie osoby wychowane w jednym kraju mogą mieć zupełnie inny zakres doznań erotycznych i inaczej przeżywać swoją seksualność tylko z tego względu, że inne czynniki przyczyniały się do formowania ich poglądów. Jedna może mieć opór przed seksem oralnym, bo w domu słyszała, że od pasa w dół jest się nieczystym. I w sytuacji, w której partner chce ją całować w łechtaczkę albo – co gorsza – oczekuje wzajemności, czyli pieszczoty prącia, ona czuje, że robi coś złego. Z kolei osoba, która nabyła umiejętność cieszenia się ze swojej seksualności, nie ma kompleksów z tego powodu, może czerpać z obu aktywności wielką przyjemność. Dlatego czynnikiem numer jeden determinującym nasze podejście do seksu jest nie kraj pochodzenia, a stopień, w jakim religia wpływa na kształtowanie naszego systemu wartości. I dotyczy to zarówno katolików, jak i protestantów.

Purytanie i dżentelmeni

W Stanach Zjednoczonych, które wydają się ojczyzną luzu i otwartości, duża część protestantów jest bardzo restrykcyjna w kwestii seksu, przynajmniej w warstwie deklarowanej. Głoszą potępienie dla wielu form zachowań seksualnych, a w czterech ścianach dają upust swoim skrywanym lub wypieranym potrzebom, stając się klientami prostytutek albo biorąc udział w orgiach seksualnych. Jednym słowem – realizują swoje potrzeby w sposób zupełnie odmienny od modelu, który przedstawiany jest jako najbardziej właściwy dla rozwoju całego społeczeństwa. Podobnie było w wiktoriańskiej Anglii, która wprowadziła rygorystyczny system zakazów i nakazów dotyczących moralności, ale jednocześnie kwitło tam podziemie seksualne. Jednym z kanałów realizacji wypartych potrzeb seksualnych stała się sztuka erotyczna tworzona na potrzeby ówczesnych dżentelmenów. Jej obsceniczność może swobodnie konkurować ze współczesnym porno lub sztuką erotyczną starożytnej Grecji, gdzie seksualność była traktowana zupełnie naturalnie.

Jak widać, związek pomiędzy seksem a kulturą jest złożony. Nie zrozumie się zachowań seksualnych bez poznania istoty danej kultury i jej uwarunkowań oraz historii. Kultura wymusza na nas dostosowanie zachowań seksualnych do obowiązujących wymogów. I właśnie to wymuszenie powoduje, że w kulturach purytańskich deklarujemy rezygnację z pewnych zachowań i potępienie dla nich, choć skrycie do nich dążymy. Jaki to ma wpływ na psychikę? Tłumienie biologicznych potrzeb wpływa niekorzystnie na rozwój osobowości człowieka, pozbawia go radości życia, generuje problemy w związkach lub przyczynia się do tworzenia podwójnych standardów moralnych.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »