Sposób na miłość

fot.123rf

Sposób na udany związek? Żeby znaleźć miłość, trzeba… stać się miłością. Odczuwać miłość i wdzięczność do siebie, do niego, do życia. Ten wewnętrzny stan kasuje wszystkie problemy, jest jak filtr; to, co niepożądane, zostaje odcedzone jak kawowe fusy. Nie trzeba szukać miłości, wystarczy usunąć blokady, które stworzyliśmy, aby jej nie wpuszczać, bo miłość to stan naturalny.
Żyłam kiedyś z pewnym mężczyzną tylko przez jeden dzień – opowiada Sondra Ray w swojej książce „Cud związków miłości”. Był bogaty i być może jego bogactwo odebrało mi jasność widzenia. Nie byłam w stanie dostrzec prawdy, dopóki nie zamieszkaliśmy razem. Gdy tylko rozpakowaliśmy swoje rzeczy, zaczął szukać pretekstów do walki. Powtarzałam mu, że nie chcę walczyć. To go bardzo rozzłościło. Powiedziałam mu, że zasługuję na pokój i on także. Wybiegł z impetem z domu, rozgniewany, że z nim nie walczę. Wrócił po godzinie, uspokoił się. Powiedział, że mam rację, zasługuję na pokój, ale on tak nie umie żyć. Powiedziałam mu, że go rozumiem, ale że musimy się natychmiast rozstać.

To podstawowa kwestia, twierdzą nauczyciele, czy naprawdę chcemy pokoju w naszych związkach. Wyobrażanie sobie doskonałego związku jest ekscytującym i ważnym zajęciem. Jakiego związku pragniemy? Właśnie w tym kierunku będzie podążać nasza uwaga i energia. Sztuką jest wznieść się ponad konflikt i gniew. Wybrać pokój.

Jesteś miłością

W książce „Efekt cienia” lekarz i nauczyciel Deepak Chopra pisze o pewnym zdarzeniu związanym z Internetem. Ostatnio namiętnie korzysta z Twittera, który pozwala internautom „ćwierkać” z tysiącami ludzi w sieci. Otóż pewnego dnia ktoś zadał mu pytanie: „Poszukuję miłości. Jak mogę znaleźć tę właściwą? Czy ona w ogóle istnieje?”. Chopra odpowiedział spontanicznie: „Przestań szukać tej właściwej. Bądź nią”. Ku jego zdumieniu odpowiedź została rozesłana do milionów ludzi. Zdał sobie sprawę, że przyczyną, dla której brzmiała tak nowatorsko, jest fakt, że miłość urosła już do takiego problemu, że naprawdę gubimy się w tym, gdzie ona jest i czy w ogóle istnieje. Odpowiedź, która jemu wydawała się naturalna, dla wielu była egzotyczna.

Dlaczego tak bardzo pragniemy miłosnych związków? Ponieważ miłość jest stanem naturalnym, jest kosmiczną siłą, która pragnie przywrócić wszystko do stanu jedności. Musimy tylko intensywnie wpatrywać się w otaczający świat – sugeruje Chopra – aby ujrzeć dowody, że prawda, kształt, porządek i rozwój trwają od milionów lat. Zmagając się ze wszystkim, co miłością nie jest, zestrajamy się z tą nieskończoną siłą. Wszechświat opiera się na jedności, więzi i miłości, przypomina też inny nauczyciel Willigis Jäger w książce „O miłości”. To dlatego opierając swoje działania na lęku i walce, tak fatalnie się czujemy – po prostu działamy przeciwko życiu. Z perspektywy jedności wygląda to tak, jakby gałęzie jednego drzewa zaciekle walczyły przeciwko sobie. To dlatego też, jak wyjaśnia Bob Mandel w „Terapii otwartego serca”, tak bardzo chcemy usłyszeć te słowa: „I nie opuszczę cię aż do śmierci”. Ale jak to zrobić, skoro związki nie działają tak, jak należy; coś przeszkadza miłości.

Niestety, projektujemy

Pułapki, w które nieustannie wpadamy, to projekcje. Jeśli kogoś kochamy, a mimo to zauważamy, że ciągle mamy do niego pretensje, co tak naprawdę się dzieje? Krytykując słabości kochanej osoby, widzimy w nim matkę, ojca lub jeszcze inną osobę z przeszłości – to zdarza się bardzo często. Osoba, z którą tworzymy związek, niejako staje się dla nas tą osobą, ponieważ nieświadomie tak ją kreujemy. Tych projekcji dokonujemy nieświadomie. To dlatego w naszych związkach najważniejsza jest świadomość: Dlaczego tak reaguję? Z czego to wynika? Jeśli związek znalazł się w impasie, z pewnością ugrzęźliśmy w jakimś wzorcu z przeszłości. Chcemy wierzyć, że to jest problem jego, jej, nie mój. Jeśli nie udaje mi się związek, najważniejsze pytanie brzmi: Jaki jest mój wkład? Dlaczego potrzebuję takiego zachowania w mojej przestrzeni? Jaką mam z tego „korzyść”? Twój partner jest twoim guru, twoim lustrem, twierdzi Sondra Ray.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »