Tomasz Srebnicki – porady: Jak bez niego żyć?

123rf.com

Radząc sobie ze stratą, próbujemy często myślami opanować szok, w którym się znajdujemy, oddalając od siebie emocje.- mówi ekspert SENSu Tomasz Srebnicki – psychoterapeuta poznawczo-behawioralny.
Pod koniec stycznia mój partner popełnił samobójstwo. Nigdy nie wierzyłam w to, że można mieć przeczucia, ale ja tego dnia właśnie je miałam… Gdy policja pojawiła się u mnie, by przekazać tę wiadomość, z jednej strony zachowałam się jak robot, z drugiej – nie bardzo chciałam wierzyć, że on mnie tak po prostu zostawił… Choruję na depresję i stany lękowe. Mój partner był człowiekiem, który zauważył u mnie objawy i namówił na wizytę u lekarza. Rozpoczęłam terapię, chciałam być zdrowa dla niego i dla siebie. Jak się okazało, mój partner zmagał się z depresją psychotyczną. Kamuflował ją tak perfekcyjnie, że nie przypuszczałam nawet, że coś mu dolega. Rok temu przeżyłam paniczny lęk o siebie i o nas, gdy Jacek trafił do szpitala psychiatrycznego. Oderwany od rzeczywistości miał lęki prześladowcze, nie ufał nikomu. Po wyjściu do domu nie był już tym samym człowiekiem.

Ja wpadłam w chorobliwą panikę. Bałam się z nim być i żyć, z drugiej strony był dla mnie ważny, i tak cholernie chciałam mu pomóc… Tego dnia pożegnał mnie standardowym „do zobaczenia, kochanie”. Zadręczam się myślami, czy tak bardzo męczył się z tą chorobą, że zapragnął umrzeć, czy to planował? Jestem przerażona tym, jak sobie poradzę. Nie wiem, jak bez niego żyć…

TOMASZ.SREBNICKIOdpowiedź PSYCHOLOGA: Witaj! Nagła śmierć ukochanej osoby, szczególnie jeśli była samobójcza, jest wydarzeniem traumatycznym. Radząc sobie ze stratą, próbujemy często myślami opanować szok, w którym się znajdujemy, oddalając od siebie emocje. Jednym z etapów tego procesu jest zadawanie sobie pytań o przyczyny i o możliwość zapobiegnięcia śmierci – dzieje się tak, ponieważ nadal jesteśmy blisko związani z tym, kto odszedł. Myślę, że zagłębianie się w powody samobójczej śmierci Twojego partnera oraz w to, czy mogłaś temu zapobiec, może pogłębić i tak już duże cierpienie i nasilić lęk przed przyszłością. Fakty są następujące: przeszłości nie zmienimy, działałaś w najlepszej wierze oraz nie odeszła od Ciebie ani depresja psychotyczna, ani problemy, które doprowadziły do śmierci, tylko ktoś Tobie bardzo bliski. Wielu osobom w podobnej do Twojej sytuacji pomaga skupienie się na przeżywaniu, bardziej niż myśleniu – na emocjach, które są naturalne w tej sytuacji, czyli smutku, rozpaczy, ale także złości. To czas, który warto poświęcić na spotkanie ze stratą po to, aby później zacząć uczyć się żyć inaczej. Jeżeli czujesz, że ogrom cierpienia Cię przytłacza, możesz udać się do psychologa, na przykład do Centrum Interwencji Kryzysowej. Zachęcam Cię także do kontaktu z osobami lub z grupą, która przeszła lub przechodzi przez tak nagłą i często niezrozumiałą stratę bliskiej osoby.

Więcej listów od czytelników znajdziesz w każdym numerze SENSu w rubryce Listy do psychoterapeuty.

Masz problem, z którym nie możesz sobie poradzić? Napisz do naszego eksperta: sens@zwierciadlo.pl

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »