Tomasz Srebnicki – porady: Chłopak mnie zwodzi

fot. iStock

Jak nie popełnić błędu przy wyborze mężczyzny? Na wszystkie trudne pytania czytelników odpowiada redakcyjny ekspert magazynu SENS dr Tomasz Srebnicki.

Od jakiegoś czasu bardzo podoba mi się jeden mężczyzna, Rafał. Rok temu rozstał się z dziewczyną i od tej pory z nikim się nie związał. Co tydzień spotykamy się na basenie. Zawsze mnie zagaduje, prawi komplementy i wyraźnie ze mną flirtuje, ale na tym koniec. Nie poprosił mnie o numer telefonu ani nie zaprosił na kawę. Kiedyś powiedział, żebym wpadła do niego do pracy. Wpadłam, ale on zachowywał się obojętnie, więc szybko wyszłam. Czułam się jak ostatnia frajerka. Niedawno dowiedziałam się, że przyjaźni się z moim byłym kochankiem Marcinem, który jest biseksualny, chociaż to ukrywa. Zaczęłam się zastanawiać, czy Rafał od samego początku wiedział, kim jestem, i flirtował dla żartu. Słyszałam także plotki, że Rafał jest gejem. Inni z kolei mówią, że jest nieśmiały. Czasem myślę, że spotyka się z moim byłym – widziałam ich wspólne zdjęcia na Facebooku. Nie wiem, co robić. Czy Rafał specjalnie robi mi nadzieje, czy to wszystko moje wymysły? Boję się zrobić pierwszy krok i go gdzieś zaprosić. Nie chcę się ośmieszyć, ale nie chcę też żałować, że stracę coś wspaniałego.

TOMASZ.SREBNICKIW twoim liście zaciekawiło mnie, jak zinterpretowałaś możliwy brak zainteresowania twoją osobą. Po pierwsze, mężczyzna bez względu na orientację może prawić komplementy kobietom, flirtować z nimi i zapraszać je do siebie do pracy. Nie musi to oznaczać, że jest heteroseksualny. Poza tym to miłe, gdy ktoś wyraża chęć flirtowania z nami, ponieważ świadczy to o naszej atrakcyjności. I najważniejsze – zachowania, które wymieniłaś w kontekście nieśmiałości Rafała, mogą być sposobem na radzenie sobie z nią, a nie wykorzystywaniem ciebie. Z drugiej strony twoja nieśmiałość rodzi oczekiwanie wobec odwagi Rafała. I mamy błędne koło. Co zrobić? Przede wszystkim aktywnie zwolnić. Zachęcam, abyś pokrążyła wokół Rafała, starała się być obecna w jego życiu między innymi po to, by z czasem zadać mu wprost pytanie dotyczące orientacji. Bez względu na koniec tej historii, pamiętaj, że się nie ośmieszysz. Zastanów się, jacy ludzie zwykle śmieją się z innych. Czy są warci uwagi? Myślę, że nie. Dlatego nie dostosowuj swoich zamiarów do nich. Jeśli boisz się ośmieszenia przed samą sobą, zaufaj mi, lepiej być pewnym siebie ośmieszonym idiotą – co rozwija – niż niepewnym, dostojnym singlem.

Dr n. med. Tomasz Srebnicki: certyfikowany psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, asystent na WUM, dyrektor dydaktyczny, wykładowca w Centrum Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej.

Więcej listów od czytelników znajdziesz w każdym numerze SENSu w rubryce Listy do psychoterapeuty.

Masz problem, z którym nie możesz sobie poradzić? Napisz do naszego eksperta: sens@zwierciadlo.pl

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »